fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Łukaszonko nie chce walut dla ludności

AFP
Iwona Trusewicz
Przywódca zapowiedział, że wolne strefy ekonomiczne są krajowi niepotrzebne, podobnie jak punkty wymiany walut dla ludności
Zamknięcie bankowych okienek wymiany poradzili mu eksperci chińskiego banku centralnego, z którymi ostatnio Łukaszenko ręcznie sterujący gospodarką bardzo się zaprzyjaźnił. –  Musimy kontrolować wydatkowanie walut dla ludności. I to zagraniczni specjaliści mnie o tym przekonali – mówił na konferencji prasowej.
Wcześniej media spekulowały, że Białoruś wzorem Chin może wprowadzić formalne ograniczenia na zakup waluty. – Chińczycy sugerują, by obywatele w ogóle nie mogli kupić waluty. Uważają, że jest im niepotrzebna – zdradził agencji Interfaks ekspert bankowy, uczestnik rozmów z Chińczykami.
W praktyce walutę na Białorusi i tak bardzo trudno kupić. Bank centralny zalecił państwowemu Biełarusbankowi, by obywatele, którzy potrzebują walut na tzw. zakupy socjalne, dostarczyli do banku odpowiednie dokumenty. A to trwa. Banki komercyjne sprzedają wprawdzie dolary, euro czy rosyjskie ruble Białorusinom czekającym w kolejkach, jednak tylko wtedy, gdy ktoś je bankowi odsprzeda.
Łukaszenko uważa, że to Białorusini skupujący waluty od początku roku, są winni obecnej sytuacji. – Jeżeli teraz ktoś chce kupić walutę, by się leczyć za granicą lub jedzie tam służbowo, to idzie do rosyjskiego Sbierbanku, pisze podanie i dostaje pieniądze – objaśniał prostotę zakupu waluty.
Analityk Władimir Tarasow uważa, że białoruski system bankowy już znalazł się na progu katastrofy. – Wskutek dewaluacji rubla o 65 proc. kapitał i aktywa białoruskiej bankowości znacząco straciły na wartości. Tylko w maju straty z tego tytułu wyniosły 11,5 mld dol. w aktywach i 2,2, mld dol. w kapitale.
Tymczasem Łukaszenko ma kolejny pomysł na uzdrowienie gospodarki. – Trzeba skończyć z powierzchniami w wolnych strefach ekonomicznych, dać inwestorom prawo wyboru miejsca, gdzie chcą pracować na zasadach wolnej strefy. Opowiadam się, by ulgi inwestor mógł dostać w dowolnym miejscu kraju – cytuje dyktatora rządowa agencja Delfi.
W piątek minister finansów Andriej Cahrkowiec zapowiedział, że rząd negocjuje kolejny kredyt. To samo ministerstwo podało, że w tym roku PKB kraju... wzrośnie o 4 – 5 proc.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA