fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Cień szlabanu nad Schengen

Napływ imigrantów na Lampeduzę przeraził władze Francji i Włoch (zdjecie z 29 marca)
AFP
UE ogranicza swobodę podróżowania. Głównymi ofiarami mogą stać się osoby o innym kolorze skóry
Korespondencja z Brukseli
– W sprawie Schengen zrealizowaliśmy 100 procent naszych postulatów – mówił na zakończenie unijnego szczytu Nicolas Sarkozy. Francuski prezydent naciskał od miesięcy na ograniczenie swobody podróżowania w strefie Schengen. Wszystko dlatego, że na skutek „arabskiej wiosny" Francja została narażona na napływ imigrantów z Tunezji, którzy przez włoską wyspę Lampeduza kierowali się na północ. Do kraju, którego język znają i gdzie mieszkają ich rodacy. Francja wprowadziła kontrole pociągów i samochodów z Włoch, co zostało uznane za łamanie zasady swobodnego podróżowania w strefie Schengen. W przyszłości takie działania mogą być legalne.

Polska protestowała

Polska opierała się francuskim propozycjom, popierała nas Hiszpania. – Najpierw niech Komisja Europejska przedstawi szczegóły, jak miałoby to wyglądać. A dopiero potem mogłaby nastąpić decyzja, czy mechanizm wprowadzimy – mówił jeszcze w czwartek premier Donald Tusk.
Dzień później Polska ustąpiła. Unijny szczyt zdecydował w piątek o wprowadzeniu mechanizmu umożliwiającego przywrócenie posterunków i kontroli na wewnętrznych granicach Schengen. Udało się jedynie zapisać, że to sytuacja ostateczna i na ograniczony czas, gdy wyczerpane zostaną wszystkie inne możliwości działania, jak pomoc techniczna i finansowa dla kraju nieradzącego sobie ze swoimi obowiązkami wynikającymi z obecności w strefie Schengen.
Komentarz Piotra GabryelaDonald Tusk na końcowej konferencji prasowej przekonywał jednak o swoim sukcesie. – Dostaliśmy to, co chcieliśmy, jeśli chodzi o gwarancje bezpieczeństwa przepływu osób – powiedział premier. Według niego żaden mechanizm nie ograniczy praw obywateli strefy Schengen do swobodnego podróżowania. Skąd ten optymizm? W dokumencie końcowym szczytu znalazł się, wnioskowany przez Polskę, zapis, że ewentualne przywrócenie granic wewnętrznych „nie naruszy praw osób, którym traktaty dają prawo do swobody przemieszczania się". W sytuacji kryzysu imigracyjnego w Polsce, Niemcy mogłyby przywrócić posterunki na granicy z naszym krajem. Ale to nie mogłoby ograniczyć prawa Polaków do swobodnego przemieszczania – można  wnioskować z wypowiedzi premiera.

Pusty zapis

– W unijnych traktatach nie ma żadnej gwarancji, że Polak nie będzie musiał pokazywać paszportu i stać w kolejce na granicy z Niemcami – mówi „Rz" Yves Pascouau, ekspert European Policy Centre. Według niego zdanie to gwarantuje wyłącznie prawo do przemieszczania się po UE i przebywania w innym kraju do trzech miesięcy, ale nie mówi nic o kontrolach granicznych. Ekspert podkreśla, że w praktyce zagwarantowanie wyjątku dla obywateli strefy Schengen jest niewykonalne. – Musiałyby być osobne budki dla obywateli UE i osobne dla pozostałych. A przecież na granicach wewnętrznych większości infrastruktury już nie ma – zauważa.

Zdecyduje wygląd podróżnego?

Jedynym praktycznym sposobem na wprowadzenie kontroli na granicach wewnętrznych w sposób nieutrudniający życia legalnym mieszkańcom strefy Schengen byłoby więc wyłapywanie w tłumie podróżnych osób o egzotycznym wyglądzie. Hipotetycznie, na przykład w razie masowego, niekontrolowanego napływu Czeczenów do Polski Niemcy sprawdzaliby na granicach wewnętrznych wyłącznie osoby o urodzie sugerującej kaukaskie pochodzenie. Stąd już jednak blisko do zarzutów o rasistowskie motywacje polskiej propozycji. Premier Donald Tusk z oburzeniem zareagował na takie insynuacje.
– Raczej nie będzie to podstawą oceny, ludność w Europie jest wielokulturowa – powiedział. Zaraz jednak dodał: –Nie mamy wpływu na to, czy na wewnętrznych granicach Unii Europejskiej służby będą poprawne politycznie.
Według niego celem polskiej inicjatywy było wyłącznie zmuszenie Komisji Europejskiej do przygotowania szczegółowej propozycji, która pogodzi konieczność ochrony przed rozprzestrzenianiem się nielegalnych imigrantów po strefie Schengen z prawami mieszkańców tej strefy. – Może jest to zadanie niewykonalne – przyznał premier.
Unijny szczyt zdecydował również w piątek, że negocjacje z Chorwacją zostaną zakończone już w najbliższym tygodniu. Podpisanie traktatu akcesyjnego miałoby zaś nastąpić do końca roku, czyli podczas polskiego przewodnictwa w Unii. Bruksela proponuje, by Chorwacja została członkiem UE 1 lipca 2013 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA