fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Grecja już spowalnia świat

Bloomberg
Nie o 4,4 proc. ale o 4,3 proc wzrośnie światowy PKB w tym roku — prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy. To już efekt kryzysu greckiego — uważają ekonomiści funduszu.
To  jest również pierwsza globalna oznaka niekorzystnego efektu sytuacji w Grecji.
W ostatniej korekcie do publikowanych w maju prognoz dla światowej gospodarki (World Economic Outlook and Global Financial Stability Report) przewidywania dla Polski są nadal optymistyczne — 4 proc PKB w tym roku i 3,8 proc w 2012.
Bardzo ostre słowa fundusz skierował do krajów strefy euro oraz Stanów Zjednoczonych oraz Japonii, które zdaniem ekonomistów „igrają z ogniem" i w każdej chwili mogą znaleźć się w dramatycznej sytuacji, jeśli drastycznie nie zredukują swojego zadłużenia. Z kolei kraje szybko rozwijające się rozwijają się zbyt szybko i grozi im przegrzanie. Chiny, mimo wszystkich oznak administracyjnego hamowania gospodarki zanotują w tym roku 9,6 proc. wzrostu.
Wolniej, niż sądzono rozwija się gospodarka Stanów Zjednoczonych. PKB tego kraju nie wzrośnie o 2,5 proc w tym roku i 2,7 w 2012, podczas gdy jeszcze w maju miało to być odpowiednio 2,8 i 2,9 proc wzrostu.
—Ten mimo wszystko jeszcze bardzo pozytywny scenariusz da światowej gospodarki może w każdej chwili drastycznie się zmienić, jeśli politycy w Europie i USA nie wezmą się na serio za ograniczenie zadłużenia — mówił w Sao Paulo, gdzie raport został przedstawiony Jose Vinals, dyrektor departamentu walutowego i rynków kapitałowych MFW. —Nie może  tolerować  takiej sytuacji, że odkłada się podejmowanie kluczowych decyzji, bo politycy igrają z ogniem — mówił. Jego zdaniem świat właśnie wchodzi w nową fazę kryzysu globalnego, gdzie podstawową rolę odgrywa polityka.
To właśnie tarcia polityczne dotyczące podniesienia legalnego poziomu długu publicznego w USA niepokoją teraz rynki. Gdyby ostatecznie został zatwierdzony USA grozi odebranie najwyższego światowego ratingu AAA — ostrzegł niedawno Fitch Ratings. Jak na razie jednak finansowa sytuacja w USA jest zadowalająca z powodu wyższych, niż prognozowano dochodów budżetu. W tej sytuacji deficyt budżetowy w 2011 powinien w USA wynieść 9,9 proc, a nie 10,8 jak jeszcze zakładano w kwietniu.Nadal jest to jeden z najwyższych deficytów na świecie.
Ale to Europa, konkretnie strefa euro jest największym zagrożeniem dla światowej gospodarki — nie ukrywa Jose Vinals. Wprawdzie ten rok powinien przynieść zadowalające wyniki gospodarcze i wzrost średni na poziomie 2 proc PKB, to jednak prognozy na przyszły rok są niepokojące i przewidują tylko 1,7 proc,   o 0,1 pkt proc. mniej, niż w  maju. Rozwój strefy euro ciągną Niemcy, które w tym roku osiągną — zdaniem MFW— 3,2 proc wzrostu PKB, to o 0,5 pkt procentowego więcej, niż fundusz przewidywał w kwietniu. Przyszły rok przyniesie już jednak spowolnienie do 2 proc. PKB.
Zdaniem MFW Grecja jest coraz bliżej ogłoszenia niewypłacalności. —Ale gdyby zrobić dzisiaj listę krajów, które mają najwięcej do zrobienia na własnym podwórku, to wygląda ona tak: Grecja, Irlandia, Japonia i Stany Zjednoczone — uważa Vinals. W przypadku Grecji jednak sytuacja jest najbardziej niepokojąca, bo kraj jest w rozsypce, politycy ze strefy euro nie bardzo potrafią wypracować wspólne podejście do greckich problemów i dzisiaj nie może być żadnej pewności, czy Grecy nawet jak zatwierdzą nowy program oszczędnościowy, rzeczywiście będą go realizować. Stąd cała Europa już teraz odczuwa pierwsze oznaki „greckiej choroby", a będą one bardziej odczuwalne w 2012.
— Prognozy Funduszu dla naszego regionu zostały zrewidowane, ale Polska wygląda bardzo dobrze. Wzrost w tym roku będzie w okolicach 4 proc., w przyszłym roku może leciutko mniej. Tutaj różnicy nie ma, ale w innych krajach regionu, szczególnie krajach południowych, istnieje bardzo poważne ryzyko przełożenia się kryzysu krajów południa strefy euro na południowe kraje nasz regionu. Dodatkowo ryzykiem jest galopująca inflacja — powiedziała  komentując raport w TVN CNBC przedstawicielka Polski w MFW, Katarzyna Zajdel-Kurowska. W PKB w Europie Środkowo-Wschodniej w 2011 r. ma wynieść 5,3 proc., ale w przyszłym roku już tylko 3,2 proc. w roku 2012.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA