fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Poznań: Kongres Ruchów Miejskich

Przedstawiciele 50 organizacji przyjadą na Kongres Ruchów Miejskich, który zacznie się w sobotę w Poznaniu
Politycy skupiają się na kwestiach symbolicznych – mówi Lech Mergler, wiceszef Stowarzyszenia My-Poznaniacy. Tymczasem mieszkańcy miast potrzebują konkretnych przepisów i rozwiązań. Chcemy, aby nasz głos był słyszalny.
Pomóc w tym ma Kongres Ruchów Miejskich, który w sobotę rozpoczyna się w Poznaniu. Przyjadą na niego przedstawiciele 50 organizacji z całej Polski. – Listę zamknęliśmy kilka dni temu. Jednak żeby zdać sobie sprawę ze skali zjawiska, liczbę tę pewnie należałoby pomnożyć przez dwa – mówi Mergler.
Ruchów miejskich przybywa w Polsce z każdym rokiem. Czym są? W największym skrócie to organizacje obywatelskie,  domagające się możliwości współdecydowania o losach swoich miejscowości. Z reguły dystansują się od polityki. Choć akurat organizator kongresu Stowarzyszenie My-Poznaniacy wystartowało w ostatnich wyborach samorządowych.
Do samorządu na razie nie wybierają się działacze Fundacji Fenomen z Łodzi. – Uznaliśmy, że współdecydować o losach miasta można także w inny sposób – wyjaśnia Katarzyna Mikołajczyk, działaczka fundacji. Jej przedstawiciele zorganizowali np. akcję „Budżet dla Łodzi" – tłumaczą mieszkańcom, czym jest budżet i w jaki sposób, za pośrednictwem społecznych konsultacji, można wpływać na jego kształt. – Kongres Ruchów Miejskich to doskonała okazja do wymiany doświadczeń – podkreśla Mikołajczyk. Ale nie tylko.
Organizatorzy stawiają sobie dwa cele. Pierwszy to nawiązanie stałej współpracy między  organizacjami. Drugi – przygotowanie wspólnego wystąpienia na temat podstawowych problemów miast i propozycji ich rozwiązania.
Organizatorzy chcą przygotować wystąpienie na temat problemów miast
– Jesienne wybory parlamentarne są do tego doskonałą okazją – podkreśla Mergler. Według niego demokracja miejska potrzebuje dobrego, spójnego prawa uchwalonego na poziomie centralnym.
– Lista nierozwiązanych kwestii jest długa – przekonuje. – Pierwszy z brzegu przykład to prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, które znacznie odbiega od standardów unijnych regulowanych Kartą lipską. W miastach, jak mówi, brakuje planów zagospodarowania przestrzennego, a decydenci dopuszczają do tego, by tereny zabudowywano byle jak.
Na tym jednak nie koniec. – Brakuje ustaw o transporcie publicznym czy rewitalizacji miast. A to rodzi absurdalne sytuacje – zaznacza wiceszef Stowarzyszenia My-Poznaniacy. Jako przykład podaje rewitalizację poznańskiej Śródki. Miasto zainwestowało w to spore pieniądze, a zapuszczona dzielnica zyskała na atrakcyjności.
– Efekt był taki, że właściciele kamienic zaczęli podnosić czynsze, co zmusiło wielu dotychczasowych mieszkańców do wyprowadzki. Tak być nie może – uważa Mergler.
– Formalne ramy, w których funkcjonuje samorząd, powoli stają się dla obywateli zbyt ciasne, stąd właśnie rosnąca aktywność ruchów miejskich i wszelkich tego typu stowarzyszeń – uważa prof. Ryszard Cichocki, socjolog z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Inicjatywy obywatelskie, które przeciwstawiają się albo uzupełniają samorządy, będą zapewne zjawiskiem coraz bardziej zauważalnym.
Kongres Ruchów Miejskich potrwa do niedzieli.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA