fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Jacek Czabański: PO staje sie partią władzy

Archiwum
Platformie Obywatelskiej udało się to, czego próbowała na początku Unia Demokratyczna. Zajęła pozycję partii władzy, partii, która wie lepiej, która jest przeznaczona do rządzenia, gdyż jest po prostu lepsza – twierdzi publicysta
Ponad 4-procentowa inflacja, rosnąca stopa bezrobocia przekraczająca już 13 proc., zadłużenie sięgające konstytucyjnych limitów i konieczność sięgnięcia po oszczędności emerytalne dla ratowania budżetu państwa. To gospodarczy efekt rządów Platformy Obywatelskiej.
Rozgrzebane inwestycje drogowe, rozsypująca się infrastruktura kolejowa i wymagająca kolosalnych nakładów infrastruktura energetyczna – to aktualny stan infrastruktury gospodarczej koniecznej dla zapewnienia wzrostu gospodarczego.
Niewydolne sądy i prokuratura, która nie odpowiada już przed nikim, od dwóch lat rosnąca przestępczość, burdy na stadionach i wywołująca konflikty, a przewlekająca się reforma systemu emerytalnego służb mundurowych to bilans rządów Platformy w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego.
Wreszcie bilans polityki zagranicznej: poprawione relacje z Rosją doprowadziły do całkowitego braku współpracy przy wyjaśnianiu największej politycznej tragedii III RP, to jest katastrofy smoleńskiej, znakomite zaś relacje z Niemcami skutkują zablokowaniem przez inwestycję niemiecko-rosyjskiego koncernu Nord Stream rozwoju portu w Szczecinie, na czym skorzysta niemiecki port w Rostoku. O stanie relacji z Litwą, Białorusią czy Ukrainą lepiej już w ogóle nie wspominać.
A jednocześnie PO cieszy się poparciem ok. 40 proc. obywateli i ciągle jest liderem sondaży  z dużymi szansami na zwycięstwo w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Dyktatura dusz

Platformie Obywatelskiej udało się to, czego próbowała na początku lat 90. Unia Demokratyczna, a mianowicie zajęła pozycję partii władzy, partii, która wie lepiej, która jest przeznaczona do rządzenia, gdyż jest po prostu lepsza.
Wszyscy wykształceni ludzie, ludzie opiniotwórczy, zwłaszcza ci, którzy kształtują kulturę popularną, są oczywiście zwolennikami Platformy, bo inaczej po prostu nie wypada. Byłoby jednak błędem postrzeganie strategii Platformy jako ograniczonej wyłącznie do sprawnego PR, poparcia celebrytów i gładko mówiących polityków. Za słowami Tuska o miłości (to słowo padło ponad 30 razy w exposé) ukrywają się działania, które eliminują – czasami wręcz w dosłownym sensie tego słowa – opozycję.
Zaczęło się od powołania komisji śledczych w sprawie rzekomego nadużywania władzy w okresie rządów PiS oraz wszczęcia licznych śledztw w sprawie domniemanych przestępstw. Te mnogie śledztwa i postępowania niczego nie wykazały, lecz w gruncie rzeczy nie temu służyły (choć jakiś wyrok skazujący byłby nie do pogardzenia): były one wszak podejmowane w celu zastraszenia i obrzydzenia PiS w świetle opinii publicznej.
Jednocześnie zaostrzono język debaty publicznej: nie przypadkiem członkami PO są lub byli ludzie, którzy sprowadzili debatę polityczną do poziomu rynsztoka: Janusz Palikot czy Stefan Niesiołowski. Ich wypowiedzi mają na celu pokazanie konkurencji politycznej jako osób niegodnych dyskusji, ludzi niewybieralnych, ludzi zagrażających samej demokracji w Polsce. Ludzi z jednej strony śmiesznych, staromodnych i obciachowych, a z drugiej strony jednak niebezpiecznych.
Można więc było wyśmiewać ludzi modlących się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a skoro można było się z nich wyśmiewać, to można było ich także opluć i kopnąć, a żeby usprawiedliwić swoje postępowanie, nazwać na końcu faszystami zagrażającymi demokracji.

Pałka miłości

A skoro demokracja jest zagrożona, to demokracja ma prawo się bronić. Służby specjalne zaczęły inwigilację dziennikarzy na szeroką skalę, a także pierwszy raz w historii III RP postawiono dziennikarzom zarzuty ujawnienia tajemnicy śledztwa w związku z opublikowanymi przez nich artykułami. Wreszcie dane uzyskane z podsłuchu zostały wykorzystane w prywatnym celu przez wiceszefa ABW, co jest nie tylko działaniem niemieszczącym się w ramach państwa prawnego, ale i pokazującym, jaką obecnie pozycję mają zarządcy służb.
Poglądy prawicowe zostały wyeliminowane z telewizji: nigdy nie istniały w telewizjach prywatnych, a prawicowi dziennikarze zostali zwolnieni z pracy w telewizji publicznej. Powracają także pomysły większej kontroli nad Internetem.
Po wygranych wyborach PO podejmie miękkie działania przeciwko opozycji, jak np. dalsze ograniczanie finansowania czy odcięcie dostępu do mediów
Aby utrudnić dotarcie do obywateli z konkurencyjnym przekazem, PO przegłosowała obniżenie o połowę finansowania partii politycznych (w roku wyborczym!) oraz ograniczyła możliwość prowadzenia kampanii wyborczej poprzez zakaz emisji spotów wyborczych oraz umieszczania billboardów.
Pierwszy raz na szeroką skalę doszło do zjawiska przekupstwa wyborczego przez lokalnie rządzącą elitę, oczywiście z PO. Co ciekawe, sądy początkowo nie chciały uznać, że kupowanie głosów w Wałbrzychu mogło mieć wpływ na wynik wyborów, pokazując, jak wysoki poziom osiągnęła w Polsce tolerancja oszustwa.
Wreszcie pierwszy raz w historii III RP doszło do mordu na tle politycznym – były członek PO zamordował nieznanego sobie osobiście pracownika biura Prawa i Sprawiedliwości wyłącznie ze względu na swoją nienawiść do PiS. Ta zbrodnia nie była oczywiście elementem planu politycznego, lecz jego efektem ubocznym: jeżeli Platforma Obywatelska traktuje swoich konkurentów jako ludzi, którzy stanowią zagrożenie dla Polski, niektórzy z jej zwolenników są skłonni wziąć sprawy w swoje ręce, zanim będzie za późno.

Monopol na władzę

Platforma zaprezentowała się jako partia ludzi normalnych, nowoczesnych i kompetentnych. I jednocześnie właśnie ze względu na wizerunek pozwolono PO na podejmowanie działań, które w przypadku każdego innego rządu powinny skutkować dymisjami na wysokim szczeblu. Wygrana Platformy Obywatelskiej w najbliższych wyborach oznaczać będzie nie tylko kontynuację rządów nieudaczników i marazm gospodarczy Polski.
Oznaczać będzie również poważne niebezpieczeństwo wykształcenia się w Polsce partii władzy, organizacji, której zajmującej się rządzeniem z fikcyjną tylko kontrolą społeczną i wyborami o charakterze fasadowym.
Po wygranych wyborach Platforma podejmie bowiem kolejne miękkie działania przeciwko opozycji, jak np. dalsze ograniczanie finansowania czy odcięcie dostępu do mediów, tak aby zapewnić sobie monopolistyczną pozycję na następne lata. Brak konkurencji w dziedzinie rządzenia spowoduje zaś, że władza w Polsce stanie się podatna na wpływy grup interesów, a interes publiczny zejdzie na dalszy plan. Stawką nadchodzących wyborów jest więc nie tylko los Polski przez kolejne cztery lata, lecz także okres o wiele dłuższy.
Autor był w latach 2005 – 2007 doradcą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, obecnie jest doradcą Grupy Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Artykuł wyraża jego osobiste poglądy
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA