fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Covec nie zbuduje A2

Fotorzepa, Bartosz Sadowski BS Bartosz Sadowski
GDDKiA wypowiedziało chińskiemu wykonawcy umowę na budowę 50 km autostrady A2. Będzie się domagać 740 mln zł. odszkodowania
Wypowiedzenie umowy uprawomocni się w po 14 dniach, a sprawa zapewne zakończy się w sądzie. Wcześniej bowiem umowę wypowiedział partner chiński. Winą za niemożność wywiązania się z niej obarczył stronę polską.
Reakcja Chińczyków na decyzję rząduJak twierdził Covec, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad regulowała płatności w ostatnim przewidzianym w umowie terminie, czyli 58 dni od zaakceptowania faktury przez inżyniera kontraktu.
– Nie zalegaliśmy z płatnościami – zapewnia Andrzej Maciejewski, zastępca generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad.
Ze swojej strony Covec zgodził się płacić  podwykonawcom w czasie nie dłuższym niż siedem dni. To spowodowało problemy z płynnością finansową, a w konsekwencji wstrzymanie prac na budowie i zerwanie umów z podwykonawcami w połowie maja.
Przepisy ograniczają swobodę aneksów - przeczytaj analizę "Rz"Rząd chce się domagać od Chińczyków 740 mln zł odszkodowania. – Tyle wynoszą straty Skarbu Państwa – szacuje Maciejewski. W tej kwocie mieszczą się m.in. kary za niewywiązanie się z kontraktu w wysokości 130 mln zł, które przewiduje umowa z wykonawcą. Pieniądze zostaną ściągnięte z gwarancji bankowych. Covec nie dostanie też kolejnej transzy za wykonane prace – mowa o ok. 50 mln zł. Mają być zatrzymane na poczet gwarancji bankowych.
Jak zapowiedział wczoraj premier Donald Tusk, prace na budowie A2 opuszczonej przez Chińczyków mają ruszyć pod koniec lipca.
Generalna Dyrekcja przyznaje, że na temat dokończenia trasy rozmawia z 16 firmami. Większość z nich to przedsiębiorcy działający na naszym terenie. – Rozpatrywane są dwie drogi, jedną jest zorganizowanie przetargu, drugą zlecenie prac z wolnej ręki w drodze negocjacji – wyjaśnia Maciejewski. Urząd analizuje obie pod kątem ekonomicznym i prawnym.
Organizacja i rozstrzygnięcie przetargu – nawet w trybie pilnym – to, jak szacują przedstawiciele branży, minimum dwa miesiące. W związku ze zmianą wykonawcy wzrosną też koszty realizacji inwestycji. Jak szacują eksperci – o co najmniej 300 mln zł.
– Trudno w tej chwili przesądzać, jak zmienią się koszty realizacji prac. Poprosiliśmy firmy o przedstawienie szacunków, by mieć rozeznanie na rynku – mówi Maciejewski. Jak zaznacza, odcinki nie zostaną podzielone na mniejsze, nie zezwalają na to bowiem wydane już pozwolenia na budowę. A na to liczyli chętni na przejęcie schedy po Chińczykach.
Taka decyzja może utrudnić znalezienie nowych wykonawców, którzy zgodnie mówią, że tak dużych inwestycji w tej chwili sami nie udźwigną. – Jeżeli odcinki nie będą mniejsze, albo nie będziemy się ubiegać  o kontrakt, albo zbudujemy konsorcjum – mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.
Jeszcze miesiąc temu trasa ta miała być gotowa na Euro 2012. Teraz rząd mówi o przejezdności. – Przejezdna – to znaczy bezpieczna. Choć będą się jeszcze toczyły prace związane z kształtowaniem skarp i nasypów – tłumaczył Cezary Grabarczyk, szef resortu infrastruktury.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA