fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Air France/KLM ma kupić airbusy a nie boeingi

Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Francuscy deputowani wystąpili z petycją do Air France-KLM, aby swoje najbliższe zamówienie na samoloty złożyła w Airbusie a nie Boeingu
Wartość kontraktu, który opiewa na 100 nowych samolotów szacowana jest na 20 - 25 mld dol. Specjaliści uważają, że zamówienie zostanie podzielone.
Bernard Carayon z rządzącej partii prezydenckiej UMP, która przypisuje sobie autorstwo popularnego określenia „patriotyzmu gospodarczego" mającego bronić rodzime firmy przed międzynarodową konkurencją ogłosił, że pod petycją zebrał już podpisy 102 członków parlamentu.
- Kiedy Amerykanie kupują amerykańskie produkty, to Europejczycy powinni kupować europejskie — argumentuje Francuz.
Air France-KLM negocjuje teraz z Airbusem, Boeingiem i producentami silników warunki przetargu na 100 samolotów średniej wielkości. Amerykanie proponują europejskiemu przewoźnikowi B787. Airbus oferuje samolot, który znajduje się dopiero w fazie projektowania czyli najnowszą wersję A350. Nowe samoloty te mają zastąpić wysłużone samoloty dalekiego zasięgu w obu liniach lotniczych.
Walka o kontrakty w tym roku będzie jedną z największych w branży lotniczej. Specjaliści uważają, że ten kontrakt zostanie podzielony na obu producentów, bo kupujący dostosuje go do potrzeb swych dwóch sieci, francuskiej i holenderskiej.
Prezes KLM, Peter Hartman jest zdania, że tak w KLM jak i w Air France jest miejsce dla obu rodzajów samolotów.
Do fuzji obu linii lotniczych doszło w 2009 r., powstał wtedy największy w Europie przewoźnik, ale zachowano odrębne sieci i znaki fabryczne. KLM kupował tradycyjnie samoloty Boeinga, Air France miał mieszaną flotę, na dłuższych trasach używał samolotów amerykańskich.
Ostateczna decyzja o obecnym zamówieniu zapadnie za kilka miesięcy. Prezes KLM nie obawia się, że podział kontraktu wpłynie na gorszą cenę u jednego czy drugiego dostawcy, bo „50 sztuk to nadal bardzo dużo samolotów".
Inicjatywa deputowanego Carayona nie powinna mieć dużego wpływu na toczące się rozmowy, można ją jednak uznać za pierwsze wczesne ostrzeżenie o możliwym wpływie kontraktu na zatrudnienie we Francji. Takich argumentów francuscy politycy będą używać coraz częściej w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie na wiosnę 2012 r.
Przedstawiciele branży lotniczej wyjaśniają, że większe zamówienia samolotów wywołują zwykle intensywne lobby po obu stronach Atlantyku, często z udziałem szefów rządów poszczególnych krajów.
Do obecnej rywalizacji dochodzi w czasie, gdy ku końcowi  zbliża się największa wojna handlowa Europy ze Stanami o subwencje dla producentów samolotów. Jakakolwiek oznaka ingerencji w kontrakt Air France-KLM byłaby natychmiast wykorzystana przez Boeinga jako dowód nieuczciwej konkurencji.
Amerykanie zapomnieli już czasy, kiedy sekretarz stanu Madeleine Albright tłumaczyła dyrekcji przewoźnika El Al, że będzie jej trudno przekonać Kongres do zatwierdzenia kolejnej pomocy wojskowej USA dla Izraela, jeśli kupi samoloty Airbusa. El Al wybrał wtedy Boeinga.
Airbus i Boeing jako jedyni produkują średnie samoloty na 250-300 miejsc. Konkurenci z Brazylii i Kanady oraz nowi z Chin i Rosji oferują mniejsze maszyny regionalne. W ciągu 40 lat istnienia Airbus sprzedał w Ameryce Płn. 2894 samoloty, a Boeing w Europie 4100.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA