Wzrost pensji minimalnej od stycznia przyszłego roku powinien wynieść 4861 zł brutto. Obecnie wynosi ona 4806 zł brutto – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Tak jak co roku, w Radzie Dialogu Społecznego ruszyły negocjacje płacowe. Partnerzy społeczni starają się wówczas dojść do porozumienia w kwestii wysokości pensji minimalnej na przyszły rok, podwyżek w budżetówce i waloryzacji świadczeń emerytalnych i rentowych. Poznaliśmy niedawno wspólną propozycję związków zawodowych w wymienionych obszarach. Czy pracodawcy też wypracowali wspólne stanowisko?
Nie. Nie zajęliśmy wspólnego stanowiska jako organizacje pracodawców. Każdy podmiot wypowiada się w tej sprawie indywidualnie.
W takim razie jaką propozycję podwyżki płacy minimalnej forsuje Federacja Przedsiębiorców Polskich?
Opowiadamy się za kwotą 4861 zł. Wynika ona z zastosowania wskaźnika weryfikacyjnego (tj. mechanizmu służącego do korygowania minimalnego wynagrodzenia za pracę o stopień inflacji, w sytuacji gdy rzeczywisty wzrost cen był wyższy od prognozowanego) oraz prognozowanego wzrostu inflacji. Nie doliczaliśmy natomiast dwóch trzecich prognozowanego wzrostu PKB, ponieważ relacja płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia przekracza 50 proc. Uważamy, że właśnie z tego względu (tj. z faktu, iż płaca minimalna nadal stanowi ponad połowę przeciętnego wynagrodzenia) nie ma uzasadnienia dla wyższego wzrostu niż ten wynikający z gwarancji określonej w ustawie.
Zdajemy sobie jednak sprawę, że resort rodziny stoi na stanowisku, że mechanizm ustawowy należy interpretować w taki sposób, iż nawet w sytuacji, gdy wskaźnik weryfikacyjny nakazuje skorygowanie wzrostu płacy minimalnej w dół, ponieważ inflacja została przeszacowana, punkt odniesienia nadal powinien stanowić wskaźniki inflacji. Naszym zdaniem jest to zbyt daleko idąca interpretacja przepisów. Gdyby ustawodawca rzeczywiście miał taki zamiar, zapisałby wprost, że wskaźnik weryfikacyjny działa tylko w jedną stronę (tj. w górę). Dlatego uważamy, że również w tym przypadku należy go stosować.
Czytaj więcej
Związkowcy chcą wzrostu pensji minimalnej od stycznia przyszłego roku do kwoty 5200 zł brutto. Obecnie wynosi ona 4806 zł brutto.
A jak ta kwestia wygląda w budżetówce?
Jeśli chodzi o sferę budżetową, nie zajęliśmy jeszcze formalnego stanowiska w tej kwestii. Nasza opinia zmierza jednak w kierunku, że proponowany przez rząd wzrost wynagrodzeń, oparty wyłącznie na wskaźniku inflacji (2,5 proc.), jest stosunkowo niski. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo wynagrodzenia w budżetówce oddaliły się od poziomów oferowanych przez rynek, rodzi to określone problemy kadrowe.
Z drugiej strony musimy brać pod uwagę ograniczenia związane ze stanem finansów publicznych. Dlatego propozycje związków zawodowych, zakładające kilkunastoprocentowy wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej, byłyby trudne do wdrożenia. Uważamy więc, że wzrost powinien być wyższy niż poziom inflacyjny proponowany przez rząd, ale jednocześnie musi mieścić się w rozsądnych granicach, uwzględniających sytuację finansów publicznych.
Czytaj więcej
Po raz kolejny potwierdza się, że do zatrzymania negatywnych tendencji demograficznych w Polsce potrzebny byłby znacznie większy napływ obcokrajowc...
Ostatnia kwestia to waloryzacja emerytur.
Tutaj bez zaskoczeń, czyli proponujemy wskaźnik będący wypadkową inflacji plus 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.
W tym zakresie uważamy, że doraźne czynniki występujące w poszczególnych latach nie powinny wpływać na decyzje dotyczące waloryzacji. Jej skutki finansowe przekładają się bowiem na wydatki funduszu emerytalnego w perspektywie wielu dziesięcioleci.
Przede wszystkim waloryzacja świadczeń emerytalnych powinna służyć utrzymaniu ich siły nabywczej, a nie podnoszeniu ich poziomu jako takiego. Wysokość emerytury kształtuje się przede wszystkim w systemie zdefiniowanej składki, poprzez decyzje podejmowane w okresie aktywności zawodowej. Chodzi przede wszystkim o wykonywanie pracy objętej ubezpieczeniem społecznym oraz o decyzję dotyczącą momentu zakończenia pracy.
Podwyższanie wskaźnika waloryzacji świadczeń ograniczałoby również zachęty do dłuższej aktywności zawodowej. Różnica pomiędzy poziomem waloryzacji kapitału emerytalnego a poziomem waloryzacji samych świadczeń byłaby bowiem mniejsza. Innymi słowy, premia za dłuższą pracę zostałaby ograniczona.
W związku z tym konsekwentnie opowiadamy się za utrzymaniem waloryzacji na poziomie określonym w ustawie o emeryturach i rentach z FUS. Uważamy, że jest to właściwy poziom, oparty na stałej regule, a nie na doraźnie ustalanym wskaźniku waloryzacji.
Rozmawiała: Paulina Szewioła