fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt izraelsko-palestyński

Izrael liczy na wsparcie Polski

Beniamin Netanjahu
AP
Beniamin Netanjahu chce nakłonić Warszawę do zablokowania palestyńskiej inicjatywy
We wrześniu Palestyńczycy zamierzają oficjalnie wystąpić do Zgromadzenia Ogólnego ONZ o uznanie niepodległości ich państwa. Podobno zdobyli już poparcie grubo ponad stu krajów. Sprawę próbuje storpedować Izrael, który chce sformować koalicję 60 państw, które zagłosują „przeciw". Premier Beniamin Netanjahu był już w kilku krajach Europy Zachodniej. Teraz przyszła kolej na przekonanie do swoich racji Europy Wschodniej.
Jak ujawnił „Jerusalem Post", izraelski premier ma przyjechać do Polski, Węgier, Rumunii i Bułgarii. – Doszło do przecieku i nie ma już co ukrywać, że rozmowy z Warszawą na temat wizyty naszego premiera w waszym kraju trwają. Nie znamy jednak jeszcze konkretnego terminu – powiedział „Rz" rzecznik izraelskiego MSZ Jigal Palmor. Jak wynika ze źródeł dyplomatycznych, pod uwagę brany jest 22 czerwca albo koniec lipca.
Dlaczego Izraelowi tak zależy na zablokowaniu palestyńskiej niepodległości? – Nasze intencje są źle rozumiane. My nie jesteśmy przeciwko niepodległości Palestyny. Wprost przeciwnie, popieramy ją. Ale uważamy, że powinna powstać w wyniku negocjacji z Izraelem, być owocem porozumienia pokojowego. Jednostronne uznanie Palestyny przez ONZ tylko pogłębi konflikt – podkreślił Palmor, dodając, iż ma nadzieję, że Polska zrozumie tę argumentację.
Co na to Polacy? – Izrael wyraził chęć takiej wizyty, ale niestety mamy bardzo napięty terminarz polityczny. Będzie bardzo trudną ją zrealizować – powiedział „Rz" chcący zachować anonimowość dyplomata. Wstrzemięźliwość strony polskiej wynika z chęci uniknięcia kłopotliwej sytuacji. Warszawa stara się bowiem wobec konfliktu bliskowschodniego zachować neutralne stanowisko.
– Gdy Netanjahu oficjalnie poprosi nas o głosowanie przeciw Palestyńczykom, będziemy się musieli jasno zadeklarować – podkreślił nasz dyplomata.
– Oczywiście we wrześniu, gdy sprawa stanie na forum ONZ, będziemy musieli podjąć jakąś decyzję. Na razie jednak, póki nie znamy szczegółów palestyńskiej propozycji, nie chcemy podejmować żadnych zobowiązań. Czekamy.
„Jerusalem Post" przypomina jednak, że w 2009 roku w podobnych okolicznościach Polska nie zawiodła Izraela. Razem z Węgrami znalazła się w gronie 18 państw, które głosowały w ONZ przeciw przyjęciu raportu Goldstone'a. Dokumentu ostro krytykującego Izraelczyków za interwencję w Strefie Gazy. Rumunia i Bułgaria wstrzymały się wówczas od głosu.
– Nie dziwię się, że Netanjahu wybiera się do waszego kraju. Polska jest jednym z najbliższych przyjaciół Izraela. Nie boi się naruszyć zasad politycznej poprawności i potrafi się oprzeć arabskiej presji w ONZ – powiedział „Rz" izraelski politolog Gerald Steinberg. – Obce mocarstwa wielokrotnie same ustalały granice Polski, nie pytając was o zdanie. Dlatego wierzę, że teraz Polska opowie się przeciwko takiemu ustalaniu granic Izraela i Palestyny.
Po historyczne argumenty sięgają też Palestyńczycy. – Gdybym był Donaldem Tuskiem, powiedziałbym Netanjahu tak: Polska przez lata znajdowała się pod zaborami i okupacją. Polacy walczyli wtedy o niepodległość i nie mogą teraz negować prawa do niepodległości innego narodu. W ONZ będziemy głosować „za" – powiedział „Rz" palestyński publicysta Daoud Kuttab.
Według niego argumenty Izraela są nie do obrony. – Oni twierdzą, że chcą zbudować państwo palestyńskie w wyniku negocjacji pokojowych. Problem w tym, że te negocjacje z winy Izraela od dawna się nie toczą. Od porozumienia w Oslo minęło niemal 20 lat, a my nie zbliżyliśmy się do niepodległości ani na jotę. Skoro Izrael nie chce rozmawiać, odwołaliśmy się do ONZ. Ileż można czekać? – powiedział.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA