fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Raport NIK o Euro 2012 - komentarz

Raport NIK o przygotowaniach infrastrukturalnych do mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. nie pozostawia złudzeń – nie zbudujemy wszystkich zaplanowanych dróg, dworców czy lotnisk (choć z tym jest najlepiej). Złudzenia to jedyne, co raport mógł odebrać. Powiedzmy szczerze – NIK niczym nie zaskoczyła. Informacje o opóźnieniach, inwestycjach, które miną się z terminem i kibicami piłkarskimi, niedoróbkach, przekrętach i fuszerkach napływają od kilku miesięcy
Może, a nawet powinien boleć komentarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung" mówiący o tym, że ironią historii jest to, że posądzani o zaniżanie płac w innych krajach Polacy dowiedli, że najtańsza oferta nie jest najkorzystniejsza. Przepis na bubel zawdzięczamy sobie sami.
 
Teraz zgodnie z regułami gry rozpocznie się szukanie winnych. Na pierwszej linii ognia jest minister Cezary Grabarczyk. Czy powinien zapłacić głową za opóźnienia? Oprócz politycznej symboliki gestu nie ma to żadnego znaczenia. Czy wymienilibyśmy ministra Pola, Polaczka czy Grabarczyka – schemat od lat jest ten sam: tanie musi zwyciężyć. Na dodatek polskie prawo przetargowe jest rodzajem zgniłego kompromisu – od decyzji można się odwoływać latami. W efekcie mamy rozpadające się drogi, budowane wyjątkowo długo, które na dodatek są wyjątkowo drogie, bo trzeba je łatać znacznie częściej niż w krajach na zachód od Odry.
Ofiara z ministra Grabarczyka nic nie zmieni. To trochę tak jak z wymienianiem trenerów piłkarskiej reprezentacji. Ambicje mamy bowiem większe niż możliwości. A te mamy marne, bo chcemy mieć efekty szybko i tanio.
W budowie od podstaw idzie nam znacznie gorzej.
Niespodziewanie się okazało, że piłkarska reprezentacja naszego kraju jest w pewien sposób obrazem zbiorowej mądrości narodu. Nasi piłkarze przyzwyczaili do grania meczów ostatniej szansy lub wręcz pojedynków o honor. Teraz cały naród (przykro mi, ale dla gości z zagranicy to Polacy nie wyrobili się na czas, a nie chińskie firmy) zagra mecz o honor, walcząc o cud w doliczonym czasie gry. Ale tym razem mamy małe szanse choćby na tytuł moralnych zwycięzców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA