fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

To ABW ścigała Antykomora

Robert Frycz (z prawej), administrator strony Antykomor.pl, złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia władzy przez ABW
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Agencja sama złożyła w sprawie tej strony doniesienie do prokuratury – potwierdza „Rz” Andrzej Seremet
20 maja o 6 rano funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wkroczyli do mieszkania Roberta Frycza w Tomaszowie Mazowieckim z nakazem przeszukania. Frycz administrował krytyczną wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego stroną Antykomor.pl. Witryna zawierała materiały satyryczne, gry online pozwalające strzelać do wizerunku głowy państwa.
Funkcjonariusze zabrali Fryczowi komputer i nośniki informacji. Czynności te wykonano – jak twierdziła rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska – na polecenie prokuratury w Tomaszowie Mazowieckim, która prowadziła w sprawie witryny Antykomor.pl śledztwo.

CIR: to prokuratura zleciła akcję

Przeszukanie u Frycza wywołało burzę medialną i pytanie o granice wolności słowa.
Redakcja „Rz" skierowała pytania m.in. do rzecznika rządu (premier nadzoruje służby specjalne) i Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim (nadzoruje prokuraturę w Tomaszowie) o podstawy prawne akcji. Zgodnie bowiem z ustawą o ABW jej działania powinny być skupione na ściganiu najgroźniejszych przestępstw, jak zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, szpiegostwo, terroryzm, nielegalny handel bronią, handel narkotykami itp.
Centrum Informacyjne Rządu w odpowiedzi napisało: „(...) uprzejmie informujemy, że działania, których dotyczy pytanie, były podejmowane przez ABW na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim. W związku z tym wymieniona wyżej Prokuratura jest jedynym organem, który może udzielić informacji na temat prowadzonego postępowania". Odpowiedzi z Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim, która odpowiada za politykę informacyjną prokuratury w Tomaszowie, nie dostaliśmy w ogóle.

Seremet: prokuratorzy są tylko ludźmi

O sprawę akcji ABW zapytaliśmy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Okazało się, że prawda wygląda inaczej.
– To ABW złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury w Tomaszowie Mazowieckim, bez tego tej sprawy by nie było. Początkowo było ono uzasadnione i nie było to moje zdanie, lecz prokuratora okręgowego, który nadzorował to postępowanie. Lecz na dalszym etapie prokurator powinien wyłączyć właściwość ABW i zlecić to policji. Niestety, prokuratorzy są tylko ludźmi i popełniają błędy – mówi „Rz" Andrzej Seremet.
 
Jak ABW wpadła na trop witryny Frycza?  – Cała sprawa zaczęła się po zabójstwie działacza PiS Marka Rosiaka w Łodzi – opowiada „Rz" funkcjonariusz ABW pracujący przy Rakowieckiej (główna siedziba ABW). – Media podnosiły wtedy, że przyczyną morderstwa dokonanego przez byłego członka PO Ryszarda C. mogły być treści szerzące się w Internecie. Wtedy ABW zaczęła monitorować (w agencji istnieje komórka zajmująca się monitorowaniem przestępczości w Internecie – red.) sieć pod kątem tzw. mowy nienawiści. Wtedy zwrócono uwagę na Antykomor.pl – mówi funkcjonariusz. Dodaje, że w ramach tych samych działań są monitorowane strony internetowe, gdzie wypowiadają się kibice piłkarscy krytykujący rząd.
– Administrator Antykomor.pl był wygodnym celem – opowiada nam ten sam funkcjonariusz ABW –  bo był już osobą karaną za hakerstwo (przeniknął do systemu komputerowego jednej z firm, by – jak sam twierdzi – zwrócić w ten sposób uwagę na braki w zabezpieczeniu jej sieci komputerowej – red.). ABW wiedziała o tym, wchodząc do niego do domu.

Frycz: ABW nadużyła prawa

Robert Frycz jest zaskoczony informacją, że ABW działała z własnej inicjatywy. – Na piśmie, które mi wręczono, było żądanie wydania dowodów. Żądanie to spełniłem dobrowolnie, a mimo to funkcjonariusze przeszukali mieszkanie, zaglądając nawet pod łóżko i do piwnicy. W opinii mojego prawnika było to bezprawne – mówi Frycz, który złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia władzy przez ABW.
Jak sprawę oceniają politycy? – Politycy PO użyli ABW tak, jak władza komunistyczna używała SB. Wystąpiła w roli policji politycznej. Te działania ABW zbiegają się z akcjami innej służby podległej premierowi, policji, która na zlecenie polityków PO zamiast zwalczać bandytyzm stadionowy, zajmuje się kibicami korzystającymi z wolności słowa i krytykującymi rząd  – mówi „Rz" Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w rządzie PiS.
– Nie jest istotne, kto inicjował działania w tej sprawie – uważa poseł Andrzej Halicki, poseł PO. – Ważne jest, że to prokuratura zdecydowała o powierzeniu czynności w tej sprawie ABW.
Dokumenty z prokuratury i ABW
 
Warszawa, dn. 06.06.2011 r.
Komunikat prasowy
w sprawie dzisiejszej publikacji Rzeczpospolitej dotyczącej okoliczności wszczęcia śledztwa dotyczącego strony internetowej www.AntyKomor.pl
Jak ustaliła Rzeczpospolita, ściganie Roberta Frycza, twórcy satyrycznej strony   internetowej www.AntyKomor.pl, rozpoczęło się z inicjatywy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak poinformował Prokurator Generalny Andrzej Seremet, "to ABW złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury w Tomaszowie Mazowieckim, bez tego tej sprawy by nie było".
W świetle powyższych ustaleń nie ulega wątpliwości, iż to ABW, powołana do ścigania najpoważniejszych przestępstw, zagrażających bezpieczeństwu państwa, była inicjatorem całej akcji wymierzonej w studenta prowadzącego satyryczną stronę punktującą wpadki prezydenta Bronisława Komorowskiego. To ABW, powołana do zwalczania przestępczości zorganizowanej, terrorystycznej, wysłała o godzinie 6 rano ośmiu uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy do mieszkania Roberta Frycza. To ci agenci, udając życzliwych kolegów, namawiali twórcę strony, by dla własnego dobra lepiej ją jak najszybciej zamknął. Oni również – niezgodnie z prawdą - poinformowali studenta, że sprawa została wszczęta z zawiadomienia osoby postronnej, a ABW była jedynie wykonawcą czynności zleconych jej przez prokuraturę.
Zdumiewa i przeraża taka postawa funkcjonariuszy ABW, którzy – jak należy przypuszczać – nie udzielali tychże złotych rad z własnej inicjatywy. Wtargnięcie do domu studenta zdaje się być elementem szeroko zakrojonej, ogólnopolskiej akcji, wymierzonej w wolność słowa. Niemal codziennie do opinii publicznej trafiają informacje o kolejnych zatrzymaniach za transparenty zawierające krytykę premiera lub prezydeta. Dzisiejsze doniesienia Rzeczpospolitej nie pozostawiają wątpliwości, że dodatkowo mamy do czynienia z inwigilacją Internetu przez służby specjalne. W świetle powyższego należy wątpić, iż odbywa się to bez zgody i poza wiedzą Premiera Donalda Tuska, który bezpośrednio nadzoruje służby specjalne w naszym kraju.
W tej sytuacji, w akcie protestu przeciwko tłumieniu wolności słowa, zadecydowaliśmy o powołaniu Komitetu Obrony Wolności Słowa, który będzie reagował zawsze wtedy, gdy dochodzić będzie do zamachu na prawo do wyrażania własnych poglądów czy krytyki władzy. Będziemy monitorować przebieg postępowań wymierzonych w osoby mające odwagę prowadzić wolne i niezależne strony internetowe lub wywieszać niewulgarne, ale zawierające krytyczne treści, transparenty. Będziemy wspierać wszystkie te osoby, które stały się bądź staną w przyszłości – ofiarami bezprawnych działań ze strony instytucji państwa.
Ponadto uprzejmie informujemy, iż jutro odbędzie się organizowana przez nas konferencja prasowa w siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa przy ul. Marszałkowskiej 7, na której szerzej odniesiemy się do zaistniałej sytuacji i poinfomujemy o krokach, jakie w przyszłosci podejmować zamierza Komitet.
Z poważaniem,
Edyta Żyła, Robert Frycz, Bartosz Kownacki
Komitet Obrony Wolności Słowa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA