fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Samoloty: decydujące starcie

Nasi lotnicy szkol. si. na Iskrach, to konstrukcje z lat 60-tych
Fotorzepa, Bartek Jankowski Bartek Jankowski
Rusza finalny przetarg na samoloty szkoleniowe. To obecnie największa inwestycja armii. Wartość kompletnego systemu szkoleniowego i 16 lekkich odrzutowców to ok. 1,5 mld zł
Wstępne negocjacje z producentami trwały już od jesieni zeszłego roku. Jak zapewnił "Rz" wiceminister obrony narodowej Marcin Idzik, do rozstrzygającej części konkursu zaproszeni zostali wszyscy zainteresowani. Już wiadomo, że zaproszenia do składania finalnych ofert MON skieruje m.in. do brytyjskiego koncernu BAE Systems, który proponuje samoloty Hawk AJT. W grze są też uznawany za faworyta konkursu Korean Aerospace Industries, który oferuje tworzone we współpracy z Lockheed Martin i wzorowane na F-16 odrzutowce T-50 Golden Eagle, a także włoska Alenia Aermacchi (samolot M 346) i czeska spółka Aero Vodochody z grupy Penta (samoloty L159 Alca). Z gry nie wyeliminowano nawet używanych samolotów Hawk z zasobów fińskiej armii – choć w żaden sposób nie pasuje do nich kryterium – "nowe". Rozstrzygnięcie przetargu planowano w tym roku, ale ten termin jest już raczej nierealny.
Rząd musi się spieszyć z wyborem samolotu, bo w 2013 roku wygasa niezwykle kosztowna umowa z Amerykanami o szkoleniu pilotów myśliwców F-16. Kresu technicznej przydatności dobiegają też przestarzałe treningowe odrzutowce TS 11 Iskra skonstruowane jeszcze w latach 60.
Rząd przed finalną fazą przetargu doprecyzował wymagania techniczne, ale też nieco inaczej rozłożył akcenty: mniej konkursowych punktów będzie można uzyskać za niższą cenę i koszty systemu (60 proc., a było 70 proc.). 10 proc. punktów można zarobić dzięki offsetowi, a 25 proc. dostać za wyposażenie i techniczne możliwości samolotu. 5 proc. punktów uzyska producent za polonizację, czyli ulokowanie w kraju np. montażu części.
MON podkreśla konsekwentnie, iż nowe odrzutowce przeznaczone zasadniczo do treningu pilotów muszą równocześnie pełnić rolę lekkich samolotów bojowych LIFT. To nie przypadek. Z linii niedługo trzeba będzie wycofać szturmowce radzieckiej produkcji Su-22 i maszyny LIFT miałyby wypełnić lukę w wyposażeniu sił powietrznych.
Według wymagań samoloty muszą mieć niezbędne certyfikaty i dopuszczenia do eksploatacji na obszarze NATO. Warunek o posiadaniu doskonałego radaru i systemu automatycznego pilotażu "fly by wire" odpowiadający wyposażeniu jastrzębi F-16 preferuje koreański Golden Eagle (eksportowany teraz także do Indonezji).
Korekta wymagań wobec przyszłych szkoleniowych odrzutowców otwiera nowe pole starcia, zwłaszcza wśród faworytów. BAE Systems podkreśla, że jest w stanie zintegrować na hawku różne rodzaje uzbrojenia. Atutem czeskiej oferty może być konkurencyjna cena systemu. Włosi kuszą doskonałymi możliwościami manewrowymi swojego M 346 master i bezpieczeństwem: oferują samolot dwusilnikowy dostarczany już własnej armii oraz siłom powietrznym Singapuru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA