fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Aktorka Marilyn Monroe obchodzi dziś 85 lat

Marilyn Monroe, zdjęcie z filmu "Książę i aktoreczka", Autor filmu: Trailer screenshot
Wikimedia Commons
Urodzona w Dzień Dziecka najsłynniejsza blondynka Hollywood - Marilyn Monroe, kończyłaby 85 lat. Nie żyje od prawie pół wieku
Nie ma takiej gwiazdy, która jaśniałaby mocniej na firmamencie Hollywood, jak Marilyn Monroe. Przez wielu uważana była za niepanującą nad swoim życiem, uzależnioną od barbituranów i alkoholu, pozbawioną talentu aktoreczkę, której jedynym atutem jest uroda, ale fascynowała wszystkich: partnerów filmowych, pisarzy, polityków i swojego psychoanalityka.
Naprawdę nazywała się Norma Jean i wcale nie była blondynką. Mówiła szeptem, bo mówiąc głośniej, zaczynała się jąkać ze zdenerwowania. Najlepsze role zagrała w najtrudniejszych dla niej momentach życiowych. Na plan "Skłóconych z życiem" przychodziła pół żywa. Reżyserzy jej nienawidzili: zawsze spóźniona, często nieprzygotowana, blada i opuchnięta od alkoholu, zmieniała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy włączano kamery.
Średnio raz w roku pojawia się  mniej lub bardziej biograficzna książka o Marilyn. Ostatnią publikacją są "Fragmenty. Wiersze, zapiski intymne, listy". Dostajemy Marilyn w najczystszej postaci - jej myśli i zdjęcia bez retuszu i komentarza. Okazuje się, że największym nałogiem tej niewykształconej dziewczyny, która wyszła po raz pierwszy za mąż w wieku 16 lat, były książki. Pochłaniała je w ogromnych ilościach. Była chyba jedyną ówczesną gwiazdą, która snobowała się na literaturę i uwielbiała fotografować się z książką. Marilyn pisała pamiętniki, wiersze, notowała na wszystkim, co wpadło jej w ręce, nieustannie siebie analizowała.
Zaczęła od kariery modelki - prezentowała stroje kostiumowe. Pierwsze role filmowe nie przyniosły spodziewanego sukcesu, dopiero słynna sesja dla "Playboya" w 1949 wywołała lawinę zainteresowania młodą miss Monroe. Od tamtej pory Marilyn zaczęła być postrzegana jako seksowna maskotka Hollywood - narzucono jej wizerunek, z którym walczyła do końca życia. Status gwiazdy i sławę przyniosła jej rola w komedii "Mężczyźni wolą blondynki" (1953). Potem był "Słomiany wdowiec", kultowe "Półżartem, półserio", "Książę i aktoreczka", "Skłóceni z życiem", i ostatnia rola w filmie "Something's got to give".
Trzykrotnie wychodziła za mąż. Drugim mężem był słynny bejsbolista Joe DiMaggio, trzecim - dramatopisarz, Arthur Miller, autor sztuki i scenariusza, na podstawie którego powstał obraz "Skłóceni z życiem."
Gdy zmarła, prawdopodobnie z powodu przedawkowania leków, jedynym który regularnie, co roku, w dniu jej urodzin, przynosił kwiaty na jej grób, był Joe DiMaggio.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA