Kraj

Beatyfikacja: wdzięczni za Jana Pawła II

Półtora miliona ludzi uczestniczyło we mszy. Była to największa beatyfikacja w historii Kościoła
AFP
Półtora miliona osób w Watykanie i dwa miliardy ludzi przed telewizorami na całym świecie było świadkami ogłoszenia papieża błogosławionym
To była prawdziwie globalna beatyfikacja. Największa tego typu uroczystość w dziejach Kościoła, na którą przybyli do Watykanu pielgrzymi ze wszystkich zakątków świata. 1 maja w święto Bożego Miłosierdzia szczelnie wypełnili plac św. Piotra, całą, dochodzącą do Watykanu ulicę della Conciliazione oraz pobliskie ulice i place. O godz. 10 na plac św. Piotra wjechał owacyjnie witany Benedykt XVI. Poprzedzali go, krocząc w długim orszaku, kardynałowie. Zasiedli po lewej stronie ołtarza, wraz z setkami biskupów z całego świata, w tym prawie 70 z Polski. Członkowie delegacji z niemal 90 państw, korpusu dyplomatycznego usiedli po prawej stronie ołtarza. Po chwili rozpoczęła się uroczysta msza św., na którą tysiące pielgrzymów czekało przez całą noc z 30 kwietnia na 1 maja. Po akcie pokutnym kard. Agostino Vallini, wikariusz diecezji rzymskiej, oraz postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Sławomir Oder poprosili papieża o ogłoszenie beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II. Następnie kard. Vallini nakreślił sylwetkę i koleje życia polskiego papieża.
O godz. 10.37 papież Benedykt XVI wypowiedział po łacinie formułę: „Mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu, Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego". Po czym dodał, że liturgiczne wspomnienie nowego błogosławionego obchodzone będzie 22 października (w rocznicę inauguracji pontyfikatu). W tym momencie na placu nastąpiła eksplozja radości. Oklaski trwały ponad sześć minut. W górę poszły transparenty i różnokolorowe flagi państw ze wszystkich zakątków świata. Najwięcej z Polski oraz bannerów z nazwami miejscowości, z których przyjechali pielgrzymi, nazwami wspólnot, parafii. Nad placem przez całą mszę górował balon z szarfą: „Deo gratias" – Bogu niech będą dzięki. Była radość, a wielu pielgrzymów nie kryło łez wzruszenia.
Chwilę po ogłoszeniu dekretu na loggi błogosławieństw bazyliki św. Piotra, w tym samym miejscu, gdzie 33 lata wcześniej Jan Paweł II po raz pierwszy pokazał się światu, oczom zgromadzonych ukazał się portret nowego błogosławionego Kościoła. Nie był to, jak jest w zwyczaju, malowany obraz papieża, ale zdjęcie z 1989 roku wykonane przez polskiego fotografa Grzegorza Gałązkę z dodaną aureolą. Gdy chór śpiewał „Otwórzcie drzwi Chrystusowi, nie lękajcie się, otwórzcie wasze serca na Bożą miłość", pielgrzymi nieustannie klaskali. Przy ołtarzu został ustawiony relikwiarz z krwią bł. Jana Pawła II. Niosła go uzdrowiona za przyczyną papieża Polaka s. Marie Simon-Pierre oraz s. Tobiana, jedna z kilku sercanek, które przez kilkadziesiąt lat służyły Janowi Pawłowi II. Szklany, w formie gałązki oliwnej relikwiarz swego „ukochanego poprzednika" ucałował Benedykt XVI.

Zupełnie inny nastrój

Na ten moment czekały miliony ludzi na całym świecie od dnia pogrzebu Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005 roku, kiedy pojawiły się pierwsze okrzyki: „Santo subito!" – natychmiast święty. W homilii Benedykt XVI przyznał, że z powodu ogromnej łaski i „unoszącej się woni świętości" życia Jana Pawła II oraz oczekiwań ludu Bożego chciał, „aby – przy koniecznym poszanowaniu prawa Kościoła – jego proces beatyfikacyjny przebiegał w sposób możliwie najszybszy". I tak się stało. Był to najszybszy proces beatyfikacyjny w najnowszej historii Kościoła. Na ogłoszenie beatyfikacji przyjechało do Rzymu wielu z tych, którzy uczestniczyli w pogrzebie papieża. Emocje wówczas były zupełnie inne. Monika Mużacz–Kowal, prawniczka z Lublina, która – jak mówi o sobie – reprezentuje rocznik papieski 1978, wspomina: – Staliśmy tu i nagle Włosi zaczęli coś skandować. Coraz głośniej i głośniej. Spytałam, co krzyczą. A to było „Santo subito". Wytłumaczyli nam, co to znaczy, więc i my zaczęliśmy poprzez łzy skandować z nimi. Dla nas Jan Paweł II był święty już za życia. Przyjechaliśmy do Rzymu na pogrzeb pożegnać Ojca, przyjaciela, i wtedy, w tym momencie, dzięki tym Włochom dotarło do nas, że właśnie narodził się święty też dla nieba. A dzisiaj – wskazuje na Benedykta XVI – papież i Kościół to potwierdza. Cieszyło się też małżeństwo Włochów z Pizy. – Byliśmy w Rzymie, kiedy Jan Paweł II umierał, byliśmy na pogrzebie, więc również teraz nie mogło nas zabraknąć – mówią. Podobnie słowa wypowiada s. Jannette z Angoli, która przyszła ubrana w oryginalny strój: kolorowy habit z wizerunkiem Jana Pawła II na tle Afryki. – Wy tu, w Europie, nie zdajecie sobie sprawy, że Jan Paweł II obudził Afrykę. On naprawdę otworzył drzwi Afryki Chrystusowi. Kiedy przyleciał do nas, byliśmy tacy dumni, że o nas pamięta. Wśród głośno radujących się Meksykanów jest student Pedro Delgado. – Jan Paweł II był u nas pięć razy. Ożywiał nasz kraj duchowo, poruszał nasze dusze, więc naprawdę już był najwyższy czas, żeby się mu jakoś odwdzięczyć – mówi o motywach swojego przylotu z drugiej półkuli. Wszyscy pielgrzymi, z którymi rozmawialiśmy, mówili, że przyjechali, by podziękować Bogu za pontyfikat Jana Pawła II albo by wyrazić wdzięczność Janowi Pawłowi II, że był w ich życiu. Wielu przyjechało z prośbami o wstawiennictwo nowego błogosławionego w ich trudnych życiowych sprawach. Ilu wśród półtora miliona pielgrzymów było Polaków? Na pewno dużo więcej niż przewidywane 80 tys. Sądząc po morzu biało-czerwonych flag i transparentów, może 200, może 300 tys. Nikt nie potrafi podać dokładnej liczby, gdyż bardzo wielu rodaków przyjechało indywidualnie, nigdzie nie zgłaszając swej obecności. Sporo z nich spędziło noc z soboty na niedzielę w pobliżu placu św. Piotra, gdyż rano przy wejściu na opróżniony wieczorem plac obowiązywała zasada: kto pierwszy, ten lepszy. Gdy o godz. 5.30 zaczęto wpuszczać ludzi, na wejście czekał już kilkudziesięciotysięczny tłum. Było jasne, że dla wszystkich nie wystarczy miejsca. W czasie mszy św. kilkakrotnie zrobiono ukłon w stronę Polaków: jedno z czytań było po polsku, Polacy byli wśród niosących dary do ołtarza. W homilii Benedykt XVI powiedział w naszym języku o Janie Pawle II: „Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity syn narodu polskiego pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności". W swej homilii Benedykt XVI podkreślił, że Jan Paweł II jest błogosławiony ze względu na swą wiarę, „mocną i wielkoduszną wiarę apostolską", którą jako następca św. Piotra umacniał braci w wierze. Przypomniał słowa „ukochanego poprzednika" z inauguracji pontyfikatu: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!". Słowa te, po włosku, umieszczone były w formie wielkiego transparentu po lewej stronie kolumnady. – To, o co nowo wybrany papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma, siłą, którą czerpał z Boga, tendencję, która wydawała się być nieodwracalna – mówił Benedykt XVI. Podkreślił, że zasługą Jana Pawła II jest przywrócenie „siły wiary w Chrystusa" oraz to, iż na nowo ukierunkował on „chrześcijaństwo ku przyszłości, Bożej przyszłości". Przed modlitwą Regina Caeli Benedykt XVI życzył Polakom, aby bł. Jan Paweł II wypraszał rodakom i „dla swej ziemskiej Ojczyzny dar pokoju, jedności i wszelkiej pomyślności".

Kolejka do trumny

W mszy św. odprawianej po łacinie, ze wspaniałą oprawą muzyczną, uczestniczyło wiele głów państw: prezydentów, premierów, książąt. Był też król Belgii. Prezydent Bronisław Komorowski usiadł obok prezydenta Włoch Giorgio Napolitano. Po zakończeniu niemal trzygodzinnej mszy Benedykt XVI wszedł do bazyliki św. Piotra, by oddać hołd doczesnym szczątkom nowego błogosławionego. Trumna bł. Jana Pawła II stała przed konfesją św. Piotra od niedzielnego poranka. W piątek rano, 30 kwietnia, została wyjęta z grobu w grotach watykańskich. Nikt jej nie otwierał. Była to ta sama drewniana trumna, która stała na placu św. Piotra w dniu pogrzebu. Teraz ustawiono ją na niewielkim podeście przykrytym biało-żółtymi różami, a na wierzch położono, jak wtedy, otwartą Ewangelię. Po zakończeniu mszy hołd papieżowi mogli oddawać też wierni, którzy stali w długich, wielogodzinnych kolejkach. Aby mogła to zrobić jak największa liczba osób, bazylika św. Piotra była otwarta w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Przygotowanie: czuwanie na Circo Massimo

Uroczystości beatyfikacyjne w Rzymie były wielkim i radosnym świętem religijnym, trwającym trzy dni. Rozpoczęło ją w sobotę wieczorem modlitewne czuwanie w Circo Massimo. Nieckę starożytnego cyrku, w którym kiedyś ścigały się rydwany, z majaczącym w oddali Koloseum, wypełniło 200 tys. osób. W przeważającej części młodzieży z całego świata. Z plecakami, karimatami, na których spali tej nocy tu albo w innych częściach Rzymu. Mieli ze sobą flagi narodowe, transparenty z napisami „Santo subito". Z ogromnego zdjęcia pozdrawiał ich wszystkich Jan Paweł II, a na ekranach telebimów wyświetlano filmy dokumentujące pontyfikat papieża Polaka, jego momenty triumfalne i dramatyczne, Dni Młodzieży i ostatnie chwile, gdy umierał. Modlitewne czuwanie przypominało telewizyjny show. Prowadziła je dziennikarka Safiria Leccese z TV Italia 1. O godz. 20.30 w Circo Massimo zapłonęła rzeka ognia. Zgromadzeni przekazywali ogień świec jeden drugiemu, aż cała wypełniona po brzegi arena stanęła w ogniu, symbolu Ducha Świętego. – Wierzę, że Jan Paweł II patrzy na nas z góry i się na ten widok cieszy – mówiła francuska zakonnica Marie Simon-Pierre. Jej uzdrowienie z choroby Parkinsona za wstawiennictwem zmarłego papieża trybunał beatyfikacyjny uznał za cud. Była jedną z trzech osób, które tego wieczoru składały świadectwo. Przyjęły one formę swobodnego wywiadu, przerywanego często brawami. S. Marie Simon-Pierre opowiedziała o chorobie i o tym, jak 3 czerwca 2005 r. rano obudziła się i poczuła, „że coś się w niej odmieniło", że „już nie będzie jak wcześniej, że jestem uzdrowiona". Joaquin Navarro-Valls, wieloletni rzecznik prasowy Watykanu, pytany, na czym polegała świętość Jana Pawła II, opowiedział, że papież w swojej kaplicy często modlił się nad rozłożonymi karteczkami. To były listy ludzi z całego świata, którzy prosili o modlitwę w rozwiązaniu ich trudnych spraw. – On oddawał się modlitwie za cały świat, nie zostawiając w niej miejsca dla siebie, dla własnych intencji – mówił Navarro-Valls. Kard. Stanisław Dziwisz pytany, czy Wojtyła się złościł, przypomniał sobie tylko dwie takie okoliczności: gdy w Agrigento na Sycylii w 1993 roku walił pastorałem w ziemię i wzywał podniesionym głosem mafiosów: „Nie mordujcie, nawróćcie się!", a potem w 2003 roku, gdy mimo apeli i pojednawczej misji watykańskich wysłanników wybuchła wojna w Iraku. Włochów wzruszyła opowieść kardynała o przyjaźni Jana Pawła II z prezydentem Włoch Sandro Pertinim. Ten po zamachu na papieża w 1983 roku był w klinice Gemeli tak długo, póki nie było wiadomo, że Jan Paweł II przeżyje. Sytuacja odwróciła się sześć lat później, gdy Pertini znalazł się w szpitalu. Ten zdeklarowany ateista pod wpływem przyjaźni z Janem Pawłem II zmienił się. Zadzwonił kiedyś do Watykanu, by powiedzieć z radością: „Jestem chrześcijaninem". W Circo Massimo wykonano po raz pierwszy hymn do bł. Jana Pawła II skomponowany przez dyrygenta chórów diecezji rzymskiej ks. Marco Frisine. Refren stanowią słowa: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi, nie lękajcie się, otwórzcie na oścież swe serca na Bożą miłość" (cały hymn – na s. 16). Kard. Agostino Vallini, wikariusz generalny diecezji rzymskiej, w której toczył się proces beatyfikacyjny papieża, mówił o jego duchowości i osobowości duszpasterskiej: o konsekwentnej wierze przesiąkniętej modlitwą, która opromieniała cały Kościół. Przypomniał, że polski papież szczególnie miłował młodzież, ludzi chorych, biednych i wykluczonych. Czuwanie zakończyło odmówienie różańca w sześciu językach. Telemostem z Circo Massimo łączono się z czuwającymi w sanktuariach w Polsce (Łagiewniki), Tanzanii (Kawekamo-Bugadna), Libanie (Harrisa), Meksyku (Guadalupe) i Portugalii (Fatima). Przed północą Circo Massimo opustoszał, ale Rzym tej nocy nie spał.

Dziękczynienie: Jest tu cała Polska

W poniedziałek rano, tak jak w niedzielę podczas mszy beatyfikacyjnej, pielgrzymi znów wypełnili po brzegi plac św. Piotra. 150 tys. osób przyszło podziękować za beatyfikację Jana Pawła II. Uczestniczyli w pierwszej mszy św. sprawowanej według formularza przewidzianego na wspomnienie błogosławionego Jana Pawła II. Odprawił ją sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone. Z loggi błogosławieństw bazyliki św. Piotra nadal zwisał portret beatyfikacyjny Jana Pawła II, a przy ołtarzu ustawiono nowy relikwiarz – w formie otwartej księgi – z ampułką krwi błogosławionego. Wśród uczestników mszy św. dominowali Polacy, przy ołtarzu zasiadło 70 polskich biskupów. – Dziś na tym placu obecna jest w jakimś sensie cała Polska – mówił kard. Stanisław Dziwisz, który podziękował za beatyfikację Jana Pawła II papieżowi Benedyktowi XVI i Kongregacji ds. Kanonizacyjnych. Przypomniał, że sześć lat temu, w dniu pogrzebu Jana Pawła II „potężny wiatr zamknął księgę złożoną na jego trumnie". – Dziś ponownie otwieramy księgę jego życia, by ją odczytywać, by uczyć się z niej mądrości i świętości. Niech będzie dla nas natchnieniem i drogowskazem na drogach wiary, nadziei i miłości – mówił. W poniedziałek Bronisław Komorowski na audiencji u Benedykta XVI też dziękował mu za beatyfikację papieża Polaka. Kard. Bertone w homilii wezwał, aby nie tylko czcić nowego błogosławionego, ale iść za jego nauczaniem i przykładem. – Składamy dzięki Panu, że dał nam Świadka takiego jak on, tak wiarygodnego, tak przejrzystego, który uczył nas, jak należy przeżywać wiarę i bronić chrześcijańskich wartości – mówił kardynał. Podkreślił, że Jan Paweł II był „papieżem, który umiał nadać Kościołowi katolickiemu nie tylko powszechną perspektywę i autorytet moralny na płaszczyźnie światowej nigdy dotąd niespotykanej", ale także „wizję bardziej duchową, bardziej biblijną, bardziej skupioną na Słowie Bożym". Na zakończenie mszy kard. Bertone, który powiedział o papieżu: „święty", zwrócił się po polsku: „Dziękujemy Bogu za wielki dar, którym Jan Paweł II jest dla Kościoła i świata. Niech jego nauka i wiara inspirują wasze serca i nadają kształt życiu społecznemu waszego narodu", za co licznie zgromadzeni Polacy nagrodzili go oklaskami. Po mszy św. bazylika znów została otwarta i pielgrzymi mogli oddać hołd bł. Janowi Pawłowi II. Kolejka do trumny papieża ciągnęła się wielkim łukiem. Służby porządkowe dbały, aby nie zatrzymywać się przy trumnie, ale przechodzić naokoło niej. W ten sposób hołd papieżowi mogło oddać od niedzieli w sumie 350 tysięcy osób. W poniedziałek wieczorem trumnę z ciałem bł. Jana Pawła II przeniesiono do kaplicy św. Sebastiana, tuż obok „Piety" Michała Anioła. Spoczęła za białą marmurową płytą z napisem „Beatus Ioannes Paulus PP. II". Odtąd to tu będzie czczony błogosławiony Jan Paweł II.  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL