fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wystawa Caravaggia w rzymskim Palazzo di Venezia

„Głowa Meduzy” (1595 – 1596), olej na płótnie na desce
Archiwum
Wystawa „Caravaggio. Warsztat geniusza” w rzymskim Palazzo Venezia zamyka obchody 400-lecia śmierci malarza
Korespondencja z Rzymu
Był genialny – lecz wspierał się optycznymi przyrządami, techniczno-naukową rewelacją końca XVI wieku. Miał talent malarski, ale także pewien szczególny rodzaj intuicji cechujący reżysera teatralnego i operatora filmowego. Kim byłby dziś? Policyjna kartoteka Caravaggia jest bogatsza niż niejednego zbója
„Caravaggio. Warsztat geniusza" to wystawa w rzymskim Palazzo Venezia, która wieńczy obchody 400-lecia jego śmierci. Tym razem historycy sztuki spróbowali zrekonstruować pracownię malarza.

Nocne improwizacje

Palazzo Venezia, renesansowy gigant przy placu o tej samej nazwie, ma kilka wejść. Na wprost jednego siedzi... Michel-angelo Merisi, znany jako Caravaggio. Nagi, ale z fasonem. Głowę zdobi mu wieniec z winorośli. Udaje bożka wina, ale chyba niezbyt dobrze się czuje, co sugeruje zielonkawa bladość cery. Pewnie nadużył trunków, co Bachusowi musiało często się zdarzać. Oglądaj prace artysty
Również malarzowi, który często sam sobie pozował. Wcielając się w niedomagającego Bachusa, pokazał siebie w czasach słabości. Nie tylko fizycznej, także psychicznej – wykonywał podrzędne, rzemieślnicze prace na zlecenie malarza papieża Klemensa VIII. Gdy ozdrowiał, zdecydował się na samodzielność. Było ciężko, lecz po trochu zaczął wyrabiać sobie nazwisko.
Rzym końca XVI wieku podzielił się na fanów i adwersarzy malarza. Tradycjonaliści potępiali go za negowanie klasycznego disegno. Przeciwnie młodzi – wzorem Caravaggia szukali inspiracji w naturszczykach i w naturze.
On długo stanowił zagadkę dla badaczy. Nie pozostawił ani kawałka szkicu, ni skrawka rysunku. Tym bardziej intrygowała doskonałość jego dokonań. Jak ustawiał modeli? Dlaczego wybrał noc na czas akcji? Improwizował? Niemożliwe, jego przedstawienia są zbyt starannie zaaranżowane. W jaki więc sposób doszedł do tego szczególnego połączenia detalu, dramatu, demaskacji?
Zda się – działał w olśnieniu. Rzucał światło na ad hoc wymyśloną sytuację. Jednak jego słynna „maniera tenebroso" oznacza iluminację dwoistego rodzaju. Po pierwsze, to spazm nocy – historia niby zwyczajna, lecz podniesiona do rangi wydarzenia, wręcz cudu, jednym błyskiem „reflektora". Po drugie, widz staje się świadkiem olśnienia emocjonalnego – doświadczenia duchowego przeobrażającego dotychczasowe bytowanie.
W Palazzo Venezia poczułam się dopuszczona do komitywy. Upoważnił mnie do tego wspomniany Bachus. Model jak żywy, w skali 1:1. Vis a vis – lustro. Obok – gołe płótno na sztalugach. Zda się, mistrz zaraz przystąpi do pracy, tylko co nieco łyknie... Efekt tej sesji – obraz „Chory Bachus" z 1594 roku – do wglądu w nieodległej rzymskiej Galleria Borghese.
Domyślam się emocji, z jakimi artyści pielgrzymujący do rzymskiej pracowni Caravaggia podpatrywali sekrety geniusza. Bo już za życia uchodził za talent niespotykanej miary, a jego metody pracy – za rewolucyjne.
Fakt, że uzdolnienia Caravaggia wybiegały daleko poza umiejętności malarskie. On nie szkicował, lecz reżyserował sceny. Komponował coś, co kilka stuleci później nazwano „żywymi obrazami". Ustawiał  modeli w przemyślanych pozach, a następnie bezpośrednio odtwarzał je na płótnie, wspomagając się urządzeniem, które można nazwać pre-diaskopem. Najkrócej mówiąc, wyświetlał inscenizacje.
Z pewnością korzystał z camery obscury. We Włoszech ten wynalazek zyskał sławę dzięki traktatowi „La Magia Naturale" Giovaniego delle Porta opublikowanemu w 1558 roku i wydanemu ponownie 26 lat później, w czasach mediolańskich studiów Caravaggia.

Święta łysina

Odtworzone w Palazzo Venezia metody i pomoce naukowe Caravaggia zaskakują skromnością. Lustra, zwykłe i pomniejszające, lupy, jakaś szmata. Gdzie tu geniusz?
Wchodzimy do całkowicie zaciemnionego pokoju. Dziewczyna z obsługi muzeum pomaga się zorientować w przestrzeni; objaśnia zasadę camery obscury. W ścianie szczytowej – trzy niewielkie, koliste otworki. Przed nimi soczewki, dalej – ekrany. Na nich „wyświetla się" obraz. W ten sposób namalowany został „Kosz owoców", jedna z najwcześniejszych (1597 rok) martwych natur w zachodniej kulturze. Także dowód nowoczesnej postawy młodego artysty. Pokazał (wyświetlił?) każdemu dostępną urodę życia. Owoce wydają się tak świeże, że chce się po nie sięgnąć. Gładkie, neutralne tło podkreśla iluzję trójwymiarowości owoców.
Jednak prawdziwym novum w jego kreacji było sytuowanie zwykłych ludzi w niezwykłych rolach.
Taką jest kobieta (?) w wężowej „peruce". Meduza Gorgona, wedle mitu uśmiercająca spojrzeniem, podobno też piękna... Na wspomnianej wystawie naturalistyczny model jej odciętej głowy napełnia grozą. Komu Caravaggio powierzył rolę strasznej bogini? Nie wiadomo. Nie mamy także pojęcia, kto wcielił się w świętego Hieronima oddającego się tłumaczeniu Pisma Świętego.
Inscenizacja tego późnego dzieła zamyka pokaz w Palazzo Venezia. Również z udziałem naturalistycznej kukły. Święty Hieronim w malarskiej wersji powstał cztery lata przed śmiercią mistrza. To był jego łabędzi śpiew w Rzymie, tuż przed ucieczką na Maltę (w 1606 roku).
W ujęciu Caravaggia powieść o świętym tłumaczu staje się monodramą. Łuna światła skierowana na wiekowego, brodatego mężczyznę, nonszalancko owiniętego płaszczem. Mędrzec jest całkowicie pochłonięty podjętym zadaniem. Choć brakuje mu aureoli, wiemy, że Bóg mu sprzyja.
Stało się tak, bowiem genialny Caravaggio zastąpił nadprzyrodzone atrybuty świętości... łysiną. Wydatne czoło starca zdaje się emanować światłem, podobnie jak leżąca na stole ludzka czaszka. Nocny mrok pozwolił malarzowi wykorzystać owo lśnienie po ludzku. Tak naprawdę pomogło mu też wielkie lustro umieszczone przed pozującą postacią oraz system soczewek skupiających. Prawdziwa rewolucja w pojmowaniu i eksponowaniu wiary.
Wystawa czynna do 29 maja
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA