fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Finał Pucharu Polski w piłce ręcznej

W nowej hali i w nowej formule. Finał Pucharu Polski zapowiada się bardzo ciekawie
Przez kilka ostatnich lat rozgrywki były wewnętrzną sprawą Wisły Płock i Vive Kielce. Nie tylko dlatego, że dwie najbogatsze drużyny w kraju zdominowały resztę drużyn.
Dodatkowe mecze i dodatkowe wyjazdy stanowiły nie lada wyzwanie dla klubów ledwo wiążących koniec z końcem. Po co wydawać pieniądze na zdobycie trofeum, które nie dawało realnych korzyści.
Teraz to ma się zmienić. Związek Piłki Ręcznej w Polsce chce przywrócić rozgrywkom blask i zrobić z finału show, które przyciągnie kibiców na trybuny i przed telewizory. Dlatego świetnie się złożyło, że niedawno w Płocku otwarto nowoczesną Orlen Arenę. Pięć tysięcy żywiołowo reagujących kibiców stworzy w sobotę i niedzielę znakomitą atmosferę na trybunach.
O resztę będą musieli zadbać zawodnicy i trenerzy drużyn, które zmierzą się w Final Four. W półfinałach wielcy staną naprzeciwko małych. Gospodarz Wisła Płock zagra z Miedzią Legnica, a obrońcy trofeum Vive Kielce – z Warmią Olsztyn.
Zespół Bogdana Wenty wygrywał Puchar Polski w ostatnich dwóch latach. Teraz, po niezbyt udanym starcie w Lidze Mistrzów, będą chcieli poprawić sobie humory na krajowym podwórku. W drużynie pełna mobilizacja. Na pewno nie zagra tylko Michał Jurecki, który wraca do zdrowia po kontuzji odniesionej na mistrzostwach świata w Szwecji.
W błyskawicznym tempie zdrowieją za to rozgrywający Tomasz Rosiński i kołowy Daniel Żółtak, których kontuzje wyłączyły z ostatnich meczów kadry w eliminacjach mistrzostw Europy. Ciągle nie do końca pewny jest występ Żółtaka, który miał złamany palec, ale sam zawodnik zapiera się, że musi zagrać w Płocku. W końcu, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w finale dojdzie do kolejnej "świętej wojny" między Wisłą i Vive.
W zwycięstwo wierzą mocno gospodarze. Pokonanie w finale kielczan miałoby podwójny smak, bo Wisła nie potrafi wygrać z odwiecznymi rywalami już od siedmiu spotkań. Ostatni raz przegrała w listopadzie w lidze. W tamtym meczu nie wystąpił jednak prawy rozgrywający płocczanin Bostjan Kavas – bardzo ważny zawodnik dla Wisły. Teraz jest już zdrowy i gotowy do gry.
Zanim jednak dojdzie do ewentualnego starcia gigantów, trzeba pokonać słabszych rywali w półfinałach. Wydaje się to formalnością, ale przecież taki turniej to znakomita szansa do wypromowania się dla wielu graczy i może to wyzwolić w nich dodatkową energię. Przed lekceważeniem przeciwników przestrzega bramkarz Vive Marcus Cleverly.
Dla własnego dobra koledzy z drużyny i rywale z Płocka powinni go posłuchać.
Transmisje w Polsacie Sport
Sobota
• Wisła Płock – Miedź Legnica (17.00)
• Warmia Olsztyn – Vive Kielce (18.40)
Niedziela
• Finał (17.30)
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA