fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ile trzeba zapłacić żeby zostać Żydem

Ultraortodoksyjni żydzi podczas święta Purim w Jerozolimie
AFP
Wielu rabinów zarabia na wystawianiu świadectw udawanego przejścia na judaizm – ujawnił czołowy izraelski duchowny
Zgodnie z „prawem powrotu" każdy Żyd może w dowolnej chwili przyjechać do Izraela i uzyskać obywatelstwo. Ludzie dokonujący tak zwanej alii mogą liczyć na wsparcie państwa. Pomaga się im w znalezieniu taniego mieszkania i pracy, organizowane są dla nich lekcje hebrajskiego. Dzięki temu po przybyciu na Bliski Wschód mogą rozpocząć nowe życie w zamożnym Izraelu.
Dla wielu osób, szczególnie z krajów o niskiej stopie życiowej, to wielka szansa. Dlatego wielu gojów – szczególnie na terytoriach byłego Związku Sowieckiego – podszywa się pod Żydów, aby zamieszkać w Izraelu. Jednym ze sposobów na pozyskanie odpowiednich dokumentów jest udawane przejście na judaizm.
Ze względu na delikatność tej kwestii w państwie żydowskim proceder ten jest tematem tabu. Złamał je naczelny sefardyjski rabin Izraela Szlomo Amar.
– Rzeczywiście, dysponujemy doniesieniami, według których za granicą wielu rabinów nawraca na judaizm za pieniądze – powiedział na spotkaniu z przedstawicielami Komisji ds. Imigracji i Diaspory Knesetu.
Podszywający się pod Żydów chodzą w niedzielę do cerkwi i jedzą kotlety schabowe
Według niego proceder ma miejsce w Europie, ale także w Ameryce Południowej, a nawet Północnej. Podobno jeden ze świeżo upieczonych Żydów, nękany wyrzutami sumienia, przyszedł do rabina Amara i wyznał mu, że za fałszywe przejście na judaizm zapłacił... milion dolarów. – Oczywiście to jest przypadek całkowicie wyjątkowy. Na ogół trzeba za to zapłacić znacznie mniej – podkreślił duchowny.
Te konwersje, choć formalnie powinien być to bardzo długi i skomplikowany proces, czasami odbywają się za pośrednictwem telefonu czy Internetu. Wystarczy dokonać przelewu na konto odpowiedniego rabina. Proceder wywołuje zgorszenie w Rabinacie Izraela, który aby mu zapobiec, od dwóch lat nie uznaje większości konwersji dokonanych przez zagranicznych ortodoksyjnych rabinów.
To wywołuje zaś protesty wśród żydowskich duchownych objętych zakazami, którzy oskarżają swoich izraelskich kolegów o dyskryminację. System jest zresztą nieszczelny, bo zgodnie z przepisami ortodoksyjny rabinat nie ma prawa nie uznać konwersji dokonanych przez rabinów reformowanych i konserwatywnych (dwa odłamy judaizmu).
W efekcie goj chcący zostać Żydem może się udać do nieuczciwego rabina reformowanego lub konserwatywnego, aby mieć pewność, że dostanie izraelskie obywatelstwo. Wielu naprawdę nawróconych na judaizm nie wpuszcza się tymczasem do Izraela tylko dlatego, że dokonali konwersji u duchownego ortodoksyjnego.
Niedawno Izraelczyków oburzyła sprawa Thomasa Dohlana. To kanadyjski żołnierz żonaty z Izraelką, z którą ma czwórkę dzieci. Choć przeszedł cały proces konwersji, rabinat nie uznał go za Żyda.
– Fałszywe konwersje to tylko jeden ze sposobów, by dostać izraelskie obywatelstwo. Zgodnie z „prawem powrotu" wystarczy mieć babkę czy dziadka Żyda, by zostać Izraelczykiem. Zaświadczenie w tej sprawie także można łatwo podrobić – powiedział „Rz" Uri Huppert, znany jerozolimski prawnik i ekspert ds. judaizmu. – Efekty napływu tych pseudo-Żydów do Izraela są dość kuriozalne. Ci ludzie w niedzielę masowo idą do cerkwi, a spożycie wieprzowiny w ich społeczności jest olbrzymie. Rabinów to denerwuje, bo nikt nie lubi, jak się robi z niego wariata – podkreślił.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA