fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Fala porwała ludzi i ich domy

Setki zabitych, zalane miasta, zerwane mosty. Takiego trzęsienia nie było w Japonii od lat
 
Ziemia zatrzęsła się o godzinie 14.46 czasu miejscowego w północno-wschodniej części kraju. Potem wybrzeże Pacyfiku zalała 10-metrowa fala tsunami, zmywając wszystko, co stało na jej drodze. Porywała domy i samochody niczym dziecięce zabawki.
W momencie zamykania tego wydania "Rz" media japońskie mówiły o ponad tysiącu zabitych. Nie ma informacji o ofiarach wśród około tysiąca przebywających w tym kraju Polaków. Gdyby nie wysoko rozwinięta japońska technologia, ofiar byłoby znacznie więcej. Wyrafinowany system tam i zapór spowodował jednak, że masy wody ominęły najgęściej zaludnione obszary.
Na terenach nawiedzonych przez kataklizm wybuchły dziesiątki pożarów. Ogień pojawił się m.in. w budynku jednej z elektrowni atomowych. Mieszkańców osiedla pod elektrownią Fukushima wezwano do ewakuacji. Zalecono im "udanie się w bezpieczne miejsce" w obawie przed ewentualnym wyciekiem radioaktywnym. W sali kontrolnej elektrowni Fukushima odnotowano poziom promieniowania tysiąc razy wyższy od normy. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podała, że gromadzi szczegółowe informacje na temat sytuacji w japońskich elektrowniach.
Siłę trzęsienia ocenia się na 8,9 stopnia w skali Richtera. Epicentrum znajdowało się około 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu, a hipocentrum – na głębokości około 24 km. Towarzyszyła mu seria wstrząsów wtórnych, w tym o sile 7,4, do którego doszło około 30 minut po głównym trzęsieniu. Sejsmolodzy nie ostrzegali przed kataklizmem.
– Dwa, trzy dni temu były lekkie wstrząsy, ale nikt się tym nie przejął. Takie wstrząsy występują bardzo często, trudno więc było przewidzieć, że nadchodzi kataklizm – mówi "Rz" Krystyna Korwin-Mikke z japońskiej agencji Kyodo.
– Budynek trząsł się bardzo długo – relacjonowała korespondentka tokijskiego biura Reutersa. – Wielu ludzi w redakcji zdążyło założyć kaski, niektórzy weszli pod biurka. To było chyba najgorsze trzęsienie ziemi, jakie przeżyłam, odkąd przyjechałam tu ponad 20 lat temu – stwierdziła.
Na północy kraju 4,4 mln domów pozostawało w piątek bez prądu. W zamieszkanym przez milion ludzi mieście Sendai, znajdującym się najbliżej epicentrum, próbowano ratować ludzi spod gruzów budynków. Jedna z agencji podawała, że na miejscowej plaży odnaleziono 200 – 300 zwłok. Fala porwała m.in. cztery pociągi poruszające się wzdłuż wybrzeża. Nie wiadomo, ilu pasażerów przewoziły.
W miastach dotkniętych skutkami trzęsienia ziemi nie pracowały fabryki i urzędy. W Tokio wstrzymano ruch metra i kolei podmiejskich, nie jeździły też szybkie pociągi. Zamknięto niektóre lotniska, w tym międzynarodowy port Narita pod stolicą. Utknęło tam 13 tysięcy ludzi. W całej Japonii anulowano 903 krajowe loty. Wieczorem Narita wznowiła pracę. Nad północno-wschodnią częścią kraju pojawiły się samoloty, które mają ocenić skalę zniszczeń. ONZ postawiła w stan pogotowia 30 międzynarodowych ekip ratunkowych. Japonia poprosiła ONZ jednak o przysłanie zaledwie czterech zespołów ratunkowych – z USA, Australii, Nowej Zelandii i Korei Południowej. Z całego świata napływają oferty wsparcia. – W Japonii są ofiary i wielkie zniszczenia. Jesteśmy gotowi pomóc naszym sąsiadom – podkreślił prezydent toczącej z Japonią spór o Kuryle Rosji Dmitrij Miedwiediew. Ofertę pomocy wystosowały też m.in. Chiny, Niemcy oraz Polska.
Rząd w Tokio ostrzegł, że kataklizm się jeszcze nie skończył. I rzeczywiście o około 20 czasu polskiego (o 4 rano w sobotę czasu lokalnego) wstrząsy wtórne o sile 6,7 w skali Richtera nawiedziły prowincje Nagano i Niigata w środkowej części kraju. Były także odczuwalne w Tokio. 45 minut później nastąpiły następne wstrząsy, jeszcze silniejsze. W mieście Tokamashi osunęła się ziemia, porywając ze sobą liczne budynki. – Wielu ludzi śpi dzisiaj w stolicy z kurtkami i butami przy łóżkach, by w razie czego szybko uciekać – mówił Matt Alt, Amerykanin mieszkający w Tokio.
Japonia leży w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie rejonów kuli ziemskiej. Odnotowano tam około 20 procent wszystkich trzęsień ziemi na świecie o sile powyżej 6 stopni w skali Richtera.
—ryb, ap, reuters
Chronologia: 140 lat katastrof w Japonii
15 czerwca 1896
- Trzęsienie ziemi o sile 8,5 w skali Richtera wywołało najbardziej niszczycielskie tsunami w dziejach Japonii, zabijając 25 tys. osób w północnej części wyspy Honsiu.
1 wrzeŚnia 1923
- Trzęsienie ziemi o sile 7,9 w skali Richtera i wywołane nim pożary spustoszyły znaczne obszary Tokio i Jokohamy, powodując śmierć 143 tysięcy osób. To jedna z najbardziej niszczycielskich katastrof sejsmicznych w historii świata.
2 marca 1933
- Wywołane podmorskim trzęsieniem ziemi o sile 8,4 w skali Richtera tsunami nawiedziło rejon miasta Sanriku, zabijając ponad 3 tys. osób. Fale tsunami osiągnęły wtedy rekordową wysokość 28,7 metra.
20 grudnia 1946
- Trzęsienie ziemi o sile 8,1 w skali Richtera oraz towarzyszące mu tsunami spowodowały śmierć 1362 osób na półwyspie Kii.
16 czerwca 1964
- Trzęsienie ziemi o sile 7,5 w skali Richtera wraz z osunięciami ziemi zniszczyły ponad 3,5 tys. budynków w mieście Niigata. Zginęło 26 osób.
16 stycznia 1995
- Trzęsienie ziemi o sile 6,9 w skali Richtera nawiedziło miasto Kobe na południu wyspy Honsiu. Ponad 5 tys. osób poniosło śmierć.
—oprac. ryb
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA