fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Krzysztof Kieślowski w TVP Kultura

Krzysztof Globisz, Krzysztof Kieślowski i operator Sławomir Idziak na planie „Krótkiego filmu o zabijaniu”
East News/Polfilm
Odszedł przedwcześnie, ale zostawił nam wspaniałe filmy. Kilka z nich przypomni w tym tygodniu telewizja publiczna. Wydarzeniem będzie premierowy pokaz dokumentu „Zdjęcie”, przez lata uznawanego za zaginiony
Mojżesz kina. Takiego tytułu doczekał się Krzysztof Kieślowski po nakręceniu „Dekalogu" z 1988 roku – cyklu, który miał formułę 10-odcinkowego serialu. Zachwycili się nim m.in. Ingmar Bergman i Michelangelo Antonioni. Kieślowski wspólnie ze scenarzystą Krzysztofem Piesiewiczem znaleźli sposób, by zilustrować przykazania w sposób uniwersalny, osadzając rozważania na temat wartości i sensu życia, we współczesnym kontekście. Metafizyki szukali w tym, co zwyczajne, jakby na przekór ponurej rzeczywistości schyłkowego Peerelu.
Do klasyki kina należy również „Przypadek" z 1981 roku, który przedstawia losy studenta medycyny w trzech wariantach – w zależności od tego, czy chłopak zdąży na pociąg czy nie. Ten pomysł fabularny inspirował wielu popularnych reżyserów – od Toma Tykwera po Alejandra Gonzaleza Inarritu.
„Amator" z 1979 roku, jeden z najważniejszych filmów z kina moralnego niepokoju, rzuca światło na to, jak Kieślowski postrzegał rolę artysty. Jego bohater Filip Mosz (rewelacyjny Jerzy Stuhr) kupuje kamerę, by uwiecznić narodziny dziecka. Jednak stopniowo z człowieka skupionego jedynie na tym, co prywatne, staje się twórcą dostrzegającym dramaty innych ludzi. Ukazując przemianę szarego obywatela w filmowca – społecznika, Kieślowski pytał jednocześnie o cenę, jaką trzeba zapłacić za realizację własnej pasji. On sam zapłacił niezwykle wysoką.
„Dekalog" otworzył mu drzwi do międzynarodowej kariery. Po jego sukcesie zrealizował „Podwójne życie Weroniki" oraz tryptyk „Trzy kolory". „Niebieski" nagrodzono weneckim Złotym Lwem. „Biały" przyniósł Kieślowskiemu Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie. Za „Czerwony" był nominowany do nagród BAFTA, Złotego Globu i Oscarów. Niestety, ciągły stres, praca bez wytchnienia, presja z powodu rosnącej popularności odbiły się na jego zdrowiu.
O życiu i karierze Kieślowskiego fascynująco opowiada dokument Marii Zmarz-Koczanowicz „Still Alive" z 2006 roku. Przyjaciele i współpracownicy mówią m.in. jak bardzo był zmęczony sławą. Wielokrotnie myślał o wycofaniu się z zawodu. Chciał nabrać dystansu. Odpocząć. Nie zdążył. 13 marca 1996 roku zmarł na zawał serca, dwa dni po operacji wszczepienia by-passów.
Wydarzeniem tego tygodnia będzie także pokaz jednej z pierwszych filmowych prób Kieślowskiego – dokumentu „Zdjęcie" z 1968 roku. Obraz przez lata uchodził za zaginiony. W archiwach telewizji zachowała się tylko jedna kopia, ale bez dźwięku. Dopiero dzięki staraniom filmoznawców Mikołaja Jazdona i profesora Marka Hendrykowskiego odnaleziono ścieżkę dźwiękową. „Zdjęcie" jest opowieścią o poszukiwaniu dwóch braci sfotografowanych w czasie II wojny światowej z karabinami w rękach na podwórku kamienicy przy ulicy Brzeskiej w Warszawie. Kieślowski dotarł do nich po latach, gdy byli już dorośli.
 
Wybrane z tygodnia
Wspomnienie o Krzysztofie Kieślowskim
14.40, TVP 1, PIĄTEK
Przypadek
20.20, TVP Kultura, PIĄTEK
Zdjęcie
15.20, TVP Kultura, sobota
Amator
1.55, TVP 1, NIEDZIELA
Dekalog 1, Dekalog 2
20.25, 21.30, TVP Kultura, poniedziałek
Dekalog 3, Dekalog 4
20.25, 21.35, TVP Kultura, wtorek
Dekalog 5, Dekalog 6
20.25, 21.40, TVP Kultura, ŚRODA
Dekalog 7, Dekalog 8
20.25, 21.35, TVP Kultura, CZWARTEK
Still Alive – film o Krzysztofie Kieślowskim
2.05, TVP 2, CZWARTEK
Artur Barciś, specjalnie dla „Rz":
Jako student szkoły filmowej chodziłem na spotkania z Kieślowskimi i chłonąłem wszystko, co mówił. Miał ważny w zawodzie reżysera dar – nie używał niepotrzebnych słów. Był niezwykle precyzyjny. W kilku zdaniach potrafił przekazać, o co dokładnie mu chodzi. Dlatego tak łatwo się z nim współpracowało – najpierw, gdy grałem w „Bez końca", a później w „Dekalogu".
Długo rozmawialiśmy, co moja postać z „Dekalogu" ma wyrażać. Kieślowski świadomie postawił na niedopowiedzenie. Mówił o moim bohaterze: „Ja nie chcę wiedzieć, kto to jest". Dlatego wymyśliłem, że gram tajemnicę zawartą w dekalogu. Powstało dzieło uniwersalne, metafizyczne, choć nieodnoszące się wprost do religii.
Teraz młodzi ludzie odkrywają „Dekalog" na nowo. Mój syn obejrzał go trzy lata temu. Bał się, że jest przereklamowany. Po seansie przyszedł do mnie i powiedział: „Tata, to było genialne!".
Ja dzięki spotkaniu z Kieślowskim zostałem zauważony przez innych wybitnych reżyserów, m.in. Krzysztofa Zanussiego i Wojciecha Marczewskiego. Zmieniło się moje myślenie na temat aktorstwa.
—not. rś
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA