fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Byli muzealnicy Muzeum Etnograficznego kontra dyrektor

Grupie byłych pracowników Muzeum Etnograficznego nie podobają się obecne metody zarządzania muzeum. Wystosowali w tej sprawie list do ministra kultury
Adam Czyżewski, antropolog kultury, w dyrektorskim gabinecie na Kredytowej zasiadł trzy lata temu. Zastąpił odwołanego przez marszałka Adama Struzika Jana Witolda Suligę. Nowy dyrektor od początku swojej działalności wielokrotnie powtarzał, że chce zrobić z Muzeum Etnograficznego miejsce nowoczesne, na miarę XXI wieku. Jednak nie wszystkim spodobało się to, w jakim stylu zarządza placówką.
Część pracowników uznała, że inicjatywy dyrektora ograniczają się do nadawania nowych nazw działaniom prowadzonym w muzeum od lat. Przeciwnicy Czyżewskiego wystosowali list do Ministerstwa Kultury, pod którym podpisało się kilkadziesiąt osób.
„Jesteśmy grupą byłych pracowników, dla których jednak los tego muzeum nie jest obojętny – z racji przepracowanych tam lat, dlatego że cenimy to, co przez dziesięciolecia zostało stworzone i że nie była nam obojętna wykonywana praca" – napisali.
Byłych pracowników niepokoi m.in. ograniczenie działań konserwatorskich jedynie do doraźnych prac.
– Zlikwidowano pracownię konserwatorską,  zmniejszono drastycznie liczbę konserwatorów. Ci, którzy zostali, zajmują się jedynie doraźnymi pracami. Przy zbiorach liczących około 80 tysięcy muzealiów i około 170 tysięcy archiwaliów taka sytuacja jest całkowicie niezrozumiała – mówi jeden z sygnatariuszy listu do ministra.
– Z nakazu Państwowej Inspekcji Pracy musieliśmy zamknąć pracownię konserwatorską, bo była w fatalnym stanie – odpowiada na zarzut  dyrektor. I dodaje, że od dwóch lat pracuje z zespołem ekspertów nad projektem i uruchomieniem nowej pracowni wyposażonej w nowoczesny system wentylacyjny. Roboty ruszą w tym roku.
Byli pracownicy krytykują także pomysł stworzenia muzealnej biblioteki, argumentując, że czytelnia już działa na parterze. – Mówiąc o utworzeniu Centrum Informacji Bibliotecznej i Archiwalnej, nie twierdziliśmy, że biblioteki z czytelnią w muzeum nie ma. Jednak będzie inaczej zorganizowana, wyposażona i zarządzana – podkreśla Czyżewski.
Muzealników niepokoi też wymiana w ostatnich latach  kadry pracowniczej działu etnograficznego. – W naszej ocenie wymiana załogi sięga 70 proc. – twierdzi nasz rozmówca. –  Kadra  zmieniła się w połowie. Dawni pracownicy sami odchodzili, także na emerytury – kwituje szefostwo placówki.
Natomiast na zarzut przeciwników, że tworzące się Muzeum dla Dzieci to jedynie nazwanie na nowo tego, co już istnieje, odpowiada: – Zupełnie czymś innym jest dział naukowo-oświatowy, który w muzeum działa od lat, a czymś innym będzie dziecięce muzeum.
 
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA