fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Ostatnie starty Kowalczyk i Małysza w Oslo

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym mają norweską bohaterkę – Marit Bjoergen, ale jej złote medale nie byłyby tyle warte, gdyby nie stała za nimi rywalizacja z Justyną Kowalczyk. Znakiem firmowym całych mistrzostw w Oslo stała się walka tych dwóch wielkich biegaczek. W sobotę, podczas wspólnego biegu na 30 km techniką dowolną, nastąpi jej wielka kulminacja
Norwegowie widzą dzielną Marit wskakującą w złocistej kurtce na najwyższy stopień podium, my widzimy nie mniej dzielną Justynę, która dzień po dniu zbliża się do niezwykle silnej Norweżki. W sprincie Polka była piąta, w biegu łączonym na 15 km druga o 7,5 s za mistrzynią, w biegu na 10 km techniką klasyczną już tylko 4,1 s za Bjoergen.
Pasję, z jaką Kowalczyk starała się wywalczyć złoto na 10 km, widzieli wszyscy, łzy niespełnienia także trudno było ukryć. Pozostaje czekać do tej ostatniej soboty, gdy na trasę wokół wzgórza Holmenkollen znów ruszą ramię w ramię i znów będziemy patrzeć z niepokojem na drużynową pracę Norweżek, ponownie poddamy się emocjom, jakie będzie nieść taktyka rywalizacji, zmiany sytuacji na trasie i może, jak podczas igrzysk w Vancouver, wspaniały finisz na ostatniej prostej.
Bieg na 30 km dawał dotychczas najwięcej sukcesów polskiej biegaczce. Rozgrywany zwykle tylko raz podczas zimy, z okazji największych imprez, był konkurencją, w której Justyna Kowalczyk zdobyła pierwszy medal olimpijski, brązowy, podczas igrzysk w Turynie i pierwszy złoty w Vancouver. W Oslo Polka pobiegnie z dumnym napisem na piersiach przypominającym, że broni tytułu mistrzyni świata z Liberca.
Można twierdzić, że główna rywalka ma nieco lepszą technikę, że pomagają jej silne leki na astmę, że pobiegnie uskrzydlona dotychczasowymi sukcesami, że też jest geniuszem biegania na nartach, a nawet że pomaga jej na trybunach król Harald V. Trudno jednak nie mieć pewności, że Justyna Kowalczyk stanie na starcie z myślą, że to ostatnie złoto na pewno można wyrwać Marit Bjoergen. Tacy sportowcy budują legendy.
Także w sobotę odbędzie się ostatni w norweskich mistrzostwach świata konkurs skoków – rywalizacja drużynowa na dużej skoczni. Wróble od dawna ćwierkają, że to być może ostatni start w wielkiej imprezie naszego mistrza z Wisły.
Na 26 marca, już po finale Pucharu Świata, zaprosił do Zakopanego najsławniejszych rywali, zapowiedział festyn „Skoki do celu", który ma podsumować 17 lat niezwykłej kariery niezwykłego sportowca.
Nie ma co żądać od Adama Małysza jeszcze jednego medalu w Oslo-Holmenkollen. Mistrz i tak startował jako żywa legenda swej dyscypliny. Skoro to konkurs drużynowy, to patrzmy z nadzieją na następców, zwłaszcza na Kamila Stocha, a Małyszowi życzmy, by doleciał bezpiecznie do końca kariery, i cieszmy się, że tak długo dawał nam powody do wzruszeń.
Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym
12.00 | TVP 2, TVP SPORT, EUROSPORT | SOBOTA | bieg na 30 km kobiet
15.30 | TVP 1, EUROSPORT | SOBOTA | skoki drużynowe na dużej skoczni
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA