fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Druga wojna o ustecką syrenkę

ROL
Dlaczego syrenka na pomniku tak zbrzydła – oburzają się autor projektu i mieszkańcy miasta
W projekcie syrenka miała seksowny ogon i usta jak Scarlett Johansson. Ale gdy w sierpniu 2010 r. odsłonięto pomnik, przypominała raczej starzejącą się gwiazdę po nieudanym liftingu.
“Odlana w brązie figura syrenki jest niezgodna z wykonanym przeze mnie modelem autorskim – napisał w oświadczeniu autor projektu Jerzy Michał Rosa. – Fakt ten jest nie do zaakceptowania (...) podjąłem stosowne kroki w celu (...) doprowadzenia do wykonania odlewu figury w brązie, zgodnego z moim autorskim modelem”.
Gdy po raz pierwszy zobaczył pomnik, artysta miał stwierdzić, że jego filigranowa syrenka okazała się “zgrabiałą teściową”, a zamiast żywego łososia “obejmuje zreumatyzowanymi dłońmi zdechłego karpia”.
W kurorcie zawrzało. Do dziś nie wiadomo, dlaczego syrenka wyszła z hutniczego pieca tak nieładnie odmieniona.
[srodtytul]Miała być zgoda[/srodtytul]
Ustecka kobieta-ryba od 1922 r. jest postacią herbowa. Jej brązowy pomnik na nabrzeżu miał być dumą miasteczka. W budowę zaangażowała się młodzież, pieniądze – ponad 80 tys. zł – zebrano z datków, a miejsca na promenadzie ustąpił syrence sam św. Nepomucen, strażnik wzburzonych wód, którego figurę parafia przeniosła. Formalnie pomnikiem zajęła się Lokalna Organizacja Turystyczna (LOT).
Gdy w 2009 r. projekt Rosy jednogłośnie wybrano w konkursie, na lokalnym forum internauta Grabarz donosił: “Przez moment zapadła absolutna cisza, po czym odezwały się entuzjastyczne brawa, aż mnie ciarki przeszły po plecach (...). Niech wszyscy ci, którzy będą odwiedzać nasze małe miasteczko, wiedzą o tym, że jest to “syrenka absolutnej zgody” i taka pozostanie dla potomnych – na wieki wieków!!!”. Ale gdy pomnik odsłonięto, zrobiła się awantura. – To ewidentny skandal, a niewykluczone, że nadużycie – mówi Łukasz Kowalczyk, jeden z liderów odporu obywatelskiego przeciw sfuszerowanej syrence. – Ktoś ośmieszył miasto, jego mieszkańców i artystę, którego prawa autorskie zostały bezczelnie złamane.
– Szkaradztwo i ohyda – wtóruje mu kolega Artur Grabarczyk. – Chcemy takiego pomnika, na jaki mieszkańcy zbierali pieniądze. Ten pomnik to nie wizytówka miasta, lecz symbol buty i niekompetencji władz.
[srodtytul]Zemsta Nepomucena[/srodtytul]
Niezgodności projektu z oryginałem są elementarne i liczne. Według artysty nie zgadzają się faktura i detale – w sumie 90 proc. powierzchni dzieła.
Kowalczyk: – Poza tym, że syrenka wygląda jak nocny koszmar, to nie patrzy na wschód, jak było w projekcie, nie trzyma pionu, wykonano ją prymitywną metodą “na piasek”, a nie “na wosk”, nie ma też postarzającego pokrycia grynszpanową patyną.
Z projektem nie zgadza się nawet cokół. Miał być delikatny, z zielonego marmuru. Jest ciężki, szary, na dodatek z imienną tablicą sponsorów. Jeden z radnych mówił, że przypomina mu “takie mauzoleum”, które “stoi na placu Czerwonym”.
Emocje wokół syrenki sięgnęły zenitu, gdy kilka dni po odsłonięciu ktoś nocą, z użyciem prawdopodobnie szlifierki kątowej, poharatał jej twarz i biust. Informacja, że pod zniszczonym pomnikiem znaleziono list z sugestią, że to “zemsta Nepomucena”, uruchomiła w sieci nowy, “religijny” poziom dyskusji. “Jest to miejsce wybrane i poświęcone dla Nepomucka, a nie dla jakiej gołej świeckiej baby, co cyce wywala na widok publiczny” – pisał Gość.
Prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie oszpecenia syrenki. Formalnie – z powodu nieustalenia sprawców. Wiadomo jednak, że to koordynator budowy pomnika wycofał skargę. Dlaczego? “Aby nie dopuścić do rozbudzania negatywnych emocji, plotek, sensacji (...). Chcielibyśmy uniknąć złej sławy” – pisał w oświadczeniu zarząd LOT.
Pomnik, który zdemontowano do remontu, wrócił naprawiony, a po liftingu nawet nieco bliższy oryginałowi. Wciąż jednak mało go przypomina.
Pomnik budowany był pod patronatem burmistrza Ustki. Ale Jan Olech – jak informuje jego rzecznik Jacek Cegła – “nie zajął jeszcze stanowiska”. – To LOT jest stroną sporu, a nie my – mówi Cegła.
Lokalna Organizacja Turystyczna upiera się, żeby syrenkę zostawić taką, jaka jest, rzeźbiarz twardo żąda jej przetopienia i już konsultuje się z prawnikami, żeby przymusić do tego władze. Nie obejdzie się zatem chyba bez sądu. Internauci nie zostawiają suchej nitki na władzach, radni wzięli sprawę na tapetę w komisji rewizyjnej, a ustecką syrenkę co rusz pokazują w telewizji.
Wojna zatem trwa. I to już druga. Bo pierwsza toczyła się o jej biust. W 2006 r. postulat odnowienia herbu podzielił radnych.
– Ktoś wtedy półżartem zauważył, że herbowej syrence przydałby się większy biust, bo na herbie autorstwa usteckiego malarza Wilhelma Granzowa z 1922 r. piersi ma ledwie zarysowane – wspomina Marcin Prusak, dziennikarz “Głosu Pomorza”. Dyskusję zdominowały spory, czy syrenka powinna mieć miseczkę A czy D. Ostatecznie heraldyk Michał Marciniak-Kożuchowski zaimplantował jej miseczkę C.
Wówczas sprawą syrenki interesowały się nawet zagraniczne media. Niewykluczone, że teraz znów się nią zajmą. Rzecznik Cegła, odpowiadając na krytykę władz na forum Ustka. pl, pisze: “Znana persona z Ustki spytała mnie ostatnio, czy ja aby przypadkiem nie działam z wami w zmowie. A chodziło o to, iż takiej darmowej promocji Ustka nie miała już dawno. Coś w tym jest, coraz częściej odbieram telefony od osób, które planują wybrać się do Ustki i na własne oczy zobaczyć słynny na cały kraj pomnik”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA