fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

97-letni żandarm stanie przed sądem

Sandor Kepiro
AFP
Prokuratura oskarżyła byłego oficera o popełnienie zbrodni w Serbii w 1942 roku
Prokuratura utrzymuje, że Sandor Kepiro, który skończy w piątek 97 lat, uczestniczył w styczniu 1942 r. w masakrze ponad 1200 serbskich, żydowskich i cygańskich cywilów w Nowym Sadzie w serbskiej prowincji Wojwodina. Miejscowość ta na mocy porozumień z dowództwem Wehrmachtu została w 1941 roku zajęta przez wojska węgierskie. Kepiro miał wówczas rangę kapitana i kierował patrolem żandarmerii.
– Oskarżony jako oficer żandarmerii uczestniczył w masakrze nieuzbrojonych i niewinnych cywilów – podkreśliła rzeczniczka prokuratury Gabriella Skoda. Według niej miał on bezpośredni udział w zabiciu 36 osób.
– Z relacji świadków wynika, że kazał swoim podwładnym wyciągnąć ludzi siłą z domów. Potem rozstrzeliwali ich na ulicy lub wrzucali żywcem do lodowatego Dunaju – opisuje rzeczniczka. I dodaje: – Badamy tylko zbrodnie popełnione przez oskarżonego, nie masakrę jako taką. W wydarzeniach między 21 a 23 stycznia uczestniczyło prawie 200 patroli. Kepiro kierował zaledwie jednym.
Proces byłego żandarma ma się odbyć przed sądem w Budapeszcie. Oskarżony będzie odpowiadał z wolnej stopy. Kepiro będzie sądzony za zbrodnie wojenne nie po raz pierwszy. W latach 1944 i 1946 został skazany wraz z 14 innymi węgierskimi oficerami za udział w masowym mordzie na cywilach w Nowym Sadzie na dziesięć lat więzienia. Zanim wyrok został wykonany, udało mu się jednak uciec przez Austrię do Argentyny. Do Węgier wrócił potajemnie w 1996 r. Tam wytropił go szef centrum im. Szymona Wiesenthala Efraim Zuroff, który naciskał na węgierskie władze, by jak najszybciej postawiły byłego żandarma przed sądem.
Kepiro przez lata otwierał listę najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy wojennych Centrum Wiesenthala. W 2008 roku węgierska prokuratura wznowiła śledztwo. W archiwach w Belgradzie śledczy odnaleźli nowe dokumenty, na podstawie których sformułowano zarzuty. Kepiro nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że nikogo nie zabił. – Jestem schorowany i zbyt słaby, by uczestniczyć w procesie. Chcę spędzić ostatnie dni spokojnie w domu opieki – mówi 97-latek. W razie skazania grozi mu dożywocie. Biorąc pod uwagę jego wiek, wydaje się to jednak karą symboliczną.
[ramka]www
Strona Prokuratury Generalnej Węgier
[link=http://www.mklu.hu]www.mklu.hu[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA