fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

W sprawie Egiptu Ameryka będzie działać za kulisami

Rozmowa: James Phillips, ekspert amerykańskiej Fundacji Heritage
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Administracja Baracka Obamy wezwała prezydenta Mubaraka jedynie do rozpoczęcia „politycznej transformacji”, a wiceprezydent Joe Biden wręcz zaprzeczał w weekend, że Mubarak jest dyktatorem. Dlaczego amerykańskiemu rządowi tak trudno jest popierać prodemokratyczne powstanie w Egipcie?[/b]
[b]James Phillips:[/b] Popieranie powstania i wzniecanie dalszych protestów byłoby błędem. Taka polityka prowadziłaby do kolejnych ofiar śmiertelnych. Rząd USA chce uspokoić sytuację, próbując nakłaniać do stopniowej i zorganizowanej zmiany reżimu.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Wielu Egipcjan chciałoby jednak widzieć bardziej zdecydowaną postawę Ameryki.[/b]
Rzeczywiście, wielu przypuszczalnie by tego chciało. Stany Zjednoczone były jednak przez lata sojusznikiem reżimu Mubaraka i opuszczanie go byłoby błędem, dopóki nie będzie jasne, że zmiana rządów w Kairze będzie oznaczać ewolucję w stronę demokracji, a nie w stronę islamskiej dyktatury.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Jak wiele Ameryka straciłaby na upadku Hosniego Mubaraka?[/b]
Jego reżim jest od lat istotnym sojusznikiem Ameryki w walce z terroryzmem i kluczowym graczem w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie. Mubarak pomaga też USA w powstrzymaniu irańskiego programu atomowego. Można mieć jednak nadzieję, że transformacja przeprowadzona w pokojowy i uporządkowany sposób doprowadziłaby do powstania nowego rządu, który także wspierałby wszystkie te cele. Niestety, nikt nie jest teraz w stanie stwierdzić, co naprawdę się dzieje w Egipcie i czy będzie to możliwe.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Co więc Stany Zjednoczone mogą teraz zrobić?[/b]
Mogą prowadzić zakulisowe działania, które doprowadzą do ograniczenia władzy Mubaraka. Jeśli otwarcie stanęłyby przeciwko niemu, to straciłyby możliwość wpływania na jego postępowanie.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Jak według pana będzie się rozwijać sytuacja w Egipcie?[/b]
Spodziewam się dalszych zamieszek i coraz większej presji wywieranej na armię, która może zechcieć uratować własną pozycję w kraju przez odsunięcie Mubaraka od władzy. Wojskowi w Egipcie mają o wiele więcej władzy, niż wydaje się to wielu zachodnim obserwatorom. Wciąż wielką niewiadomą jest to, kto mógłby wówczas przejąć władzę.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Najpierw Tunezja, teraz Egipt. Czy możemy się spodziewać, że podobne protesty rozszerzą się na inne kraje regionu, na przykład Jemen, Jordanię czy Iran?[/b]
Już teraz obserwujemy protesty w Jemenie i do pewnego stopnia również w Jordanii. Bardzo ciekawe jest to, czy niepokoje przeniosą się również do Syrii, bo panujący tam reżim jest o wiele gorszy od rządów Mubaraka. Tam jednak protestujący mogą się obawiać, że jeśli wyjdą na ulicę, to zostaną zastrzeleni.
Co do Iranu – myślę, że ostatnie wydarzenia będą miały mniejszy wpływ na ten kraj niż na to, co będzie się działo w świecie arabskim.
[obrazek=http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif][b] Jak w takim razie powinna zmienić się polityka USA, które w przeszłości popierały wielu dyktatorów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej?[/b]
Rząd już zmienia politykę, ale nie chce publicznie wychodzić przed szereg. Sądzę więc, że dopóki nie dojdzie do jasnego rozstrzygnięcia w Kairze, USA będą działać głównie za kulisami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA