fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Ziemkiewicz: W co gra Putin?

Rafał Ziemkiewicz
Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Subotnik Ziemkiewicza: Najczęstszą myślą Donalda Tuska w ostatnich tygodniach musi być pytanie: Wołodia, ale dlaczego? Dlaczego?
Bo, faktycznie, jest to zagadka. Umom nie razbieriosz! Wszystko się pięknie, logicznie zapinało. Polski premier okazał na użytek swoich wyborców pewną stanowczość wobec MAK, a więc pijarowskie pozory, jedyne, na czym mu w tej sprawie zależy, zostały ocalone. Teraz Rosja mogła już spokojnie złożyć całą winę na nieżyjących pilotów i „naciski psychologiczne”, których już by nie musiała precyzować ? cała sfora chorych z nienawiści do śp. Lecha Kaczyńskiego robi to w naszych mediach bezustannie od miesięcy i robić będzie nadal z najwyższym zaangażowaniem. Wystarczyło tylko, żeby Rosjanie też zachowali pozory, żeby przyznali ? no tak, i u nas nie wszystko było w porządku, zawiodło wyposażenia lotniska i praca kontrolera, ale to miało drugorzędne znaczenie. W końcu po katastrofie „Kopernika” sowieci zgodzili się wziąć winę na siebie, przyznać, że to radziecka technika zawiodła ? decyzja była wtedy podjęta w politbiurze KPZR, na najwyższym szczeblu, ale Tusk też właśnie negocjował na najwyższym szczeblu.
Oczywiście, jedna trzecia, niechby nawet i połowa Polaków by w to nie uwierzyła. Ale z tym by już Tusk przeżył; jedna trzecia Amerykanów do dziś nie wierzy w oficjalne wyjaśnienie zamachu na Kennedy’ego, a aż dwie trzecie Niemców i Francuzów w zamach na WTC, i co z tego? Tusk wyszedłby z opresji z twarzą, a może nawet wzmocniony: nie dał się ani polskim oszołomom, ani tajemniczym ruskim lobby „którym nie na rękę pełna prawda”, i w ogóle.
A tu ? szok. Putin go przed całym światem przeczołgał, zrobił z niego pętaka, który musi odszczekiwać własną fanfaronadę sprzed tygodnia, skamleć, że „nie kwestionujemy zasadniczych ustaleń, chcemy tylko uzupełnienia”… „Car tu wielmożność woli swej okazał”: żadnych polskich uwag, żadnych dodatkowych przesłuchań ani dokumentów! Żadnego podskakiwania! Niech Polacy nie śmią dokonywać „niedopuszczalnych nacisków” na niezależną, międzynarodową instytucję, jaką jest MAK! Wyjaśnienie jest ostateczne i nieodwołalne, koniec dyskusji, a wrak i czarne skrzynki dostaniecie, jak my będziemy chcieli, złóżcie podanie i grzecznie czekajcie.
I Tusk, oczywiście, obtarł twarz i gorliwie zapewnia Polaków, że to tylko deszcz padał, bo co ma zrobić, ale jego wizerunek przetrącony został nieodwołalnie. I tylko próbuje pojąć: ale dlaczego? Po co Władimir Władimirowicz mu to zrobił? Ma w Tusku sojusznika najbardziej sobie powolnego, spolegliwego, jakiego mógł mieć. Na wszelki rozum, powinien go więc wesprzeć i pomóc mu udawać, że jest samodzielnym, polskim, myślącym o interesach swego kraju politykiem ? a nie pokazywać wszem i wobec, że sobie nim może buty wycierać. Co Rosji z tego, że topi tak sobie życzliwego polskiego przywódcę?
Szukanie odpowiedzi wieść nas może w kilku kierunkach.
Pierwszy ? jak się już wspomniało, Rossiji umom nie razbieriosz. Wbrew przyjętemu przez Tuska założeniu, polityka rosyjska nie jest racjonalna, ale emocjonalna. Przyznanie się do choć najdrobniejszego uchybienia po swej stronie dla szurniętych na punkcie swego dziwaczenie pojmowanego „honoru” Rosjan było by niedopuszczalnym sponiewieraniem godności ich wielkiego narodu. Więc wolą brnąć w najbardziej nawet idiotyczne kłamstwa, upierać się, że Tupolew z prezydentem na pokładzie spadł, bo zderzył się z innym, nieznanym samolotem amerykańskiej konstrukcji, jawnie niszczyć albo ukrywać dowody, bo święty honor Rosji jest taki, że przyznać się nie wolno do niczego, nawet do niedopiętego guzika u lejtnanta.
Drugi ? Rosjanie najlepiej wiedzą, że wbrew narzucającemu się potocznemu mniemaniu katastrofa nie była tylko skutkiem bałaganu, wiedzą, jakiego naprawdę trupa mają w szafie, i wolą w bezczelny sposób fałszować śledztwo i niszczyć oraz ukrywać dowody, licząc, że zostanie to wytłumaczone na sposób opisany powyżej, niż dopuścić, by pewne fakty wyszły z ukrycia i zaczęły się układać.
Trzeci ? polityka Putina jest jak najbardziej racjonalna, tylko kieruje się zupełnie innym założeniem, niż odruchowo przyjmuje Tusk i cały w ogóle Zachód. Rosja nie potrzebuje grzecznego Tuska, nie potrzebuje przyjaznej ani nawet uległej Polski. Rosja potrzebuje Polski pogrążonej w chaosie i jak najsłabszej. Poniewierając Tuska w oczach Polaków, otwiera Putin świadomie nową perspektywę wojnie polsko-polskiej; albo Tusk przegra z Kaczyńskim, i wtedy Rosja będzie miał po swojej stronie Berlin, Paryż i inne stolice, skłonne przyzwolić: no tak, ci Polacy są nieznośni, zróbcie z nimi co uważajcie, my nie będziemy dla takich wariatów psuć sobie z wami stosunków. Albo obaj pozostaną jeszcze długo zwarci w walce jak te przysłowiowe jelenie, które w końcu zdychają, bo żaden nie może ani zwyciężyć drugiego, ani się wycofać. Tak czy owak, jeśli strategicznym celem Rosji nie jest mieć dobre stosunki z Polską, ale nie mieć w ogóle Polski, jest to postępowanie oczywiste i zrozumiałe. A kto zna przekonujący dowód, że strategiczny cel Kremla nie jest właśnie taki?
Jedno z tych wyjaśnień musi być prawdziwe, innego nie widzę.
I tu powinna, wedle praw rządzących pisaniem felietonów, znaleźć się jakaś pointa. Niestety, nie jestem w stanie jej wymyślić. Postawi ją dopiero, i to jest najgorsze, Władimir Władimirowicz. W chwili, którą uzna za stosowną.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA