fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Suplementy na potencje jak viagra – mają składniki leków

Fotorzepa
Ziołowe preparaty zawierały te same substancje co leki wywołująceerekcję. Wycofano je ze sprzedaży
Inspekcja farmaceutyczna wycofała wczoraj ze sprzedaży suplement diety ceedra. Jak ustaliliśmy, również wczoraj Instytut Leków wysłał do inspekcji zawiadomienie o znalezieniu niedozwolonych substancji w suplemencie cupidomax.
To już cała seria. Przed dziesięcioma dniami inspekcja farmaceutyczna wycofała ze sklepów i aptek preparat satibo. W zeszłym tygodniu zakazała sprzedaży preparatu LIBIDOForte. Reklamowano je jako ziołowe środki na potencję.
– W rzeczywistości zawierają substancje czynne obecne w najbardziej znanych, dostępnych na receptę lekach na potencję, takie jak sildenafil i tadalafil albo ich pochodne – mówi „Rz” prof. Zbigniew Fijałek, szef Narodowego Instytutu Leków.
[srodtytul]Niebezpieczna siła smoka[/srodtytul]
W ulotkach ziołowych specyfików można przeczytać np., że dają „siłę chińskiego smoka przez cały weekend”. Działają już w ciągu godziny od podania. Producenci reklamują je jako bezpieczne preparaty zawierające naturalne afrodyzjaki, np. kolcowój chiński, cynamonowiec cejloński, cytryniec chiński czy korzeń żeń-szenia.
Osoby, które je zażywają, są przekonane, że to łagodne i naturalne środki. „Nie rozumiem, po co truć się lekami, skoro są na rynku tabletki ziołowe, które nie powodują żadnych skutków ubocznych, a dają to samo. Wolę dopłacić te kilkanaście złotych i mieć pewność, że pikawka mi po czymś takim nie strzeli” – zachwalał na jednym z forów internetowych Facet35.
[wyimek]8 tysięcy rodzajów suplementów sprzedawano w Polscew 2009 roku [/wyimek]
– Właśnie takie przekonanie jest dla zażywających niebezpieczne. Sildenafil czy tadalafil mogą wchodzić w interakcje z innymi lekami. U osoby chorej na serce mogą spowodować gwałtowny spadek ciśnienia kończący się nawet zgonem – wylicza zagrożenia prof. Paweł Januszewicz z Instytutu Leków.
– W ceedrze i cupidomax znaleźliśmy kilka pochodnych sildenafilu w małych, trudnych do wykrycia dawkach. Działają łącznie, a ich wpływ na zdrowie nie został sprawdzony w badaniach klinicznych – mówi dr Agata Błażewicz z Instytutu Leków.
[srodtytul]Firmy: oszukano nas[/srodtytul]
Firma RTC podkreśla, że preparat satibo tylko importuje, a nie produkuje. – Producent zapewniał nas, że jest to produkt ziołowy i nie ma w nim substancji niedozwolonych w suplementach diety – twierdzi Katarzyna Rybak z RTC. – Jeśli się znalazły i nie jest to przypadek, oznacza to, że zostaliśmy oszukani.
– Przypuszczamy, że doszło do zanieczyszczenia substancji na linii produkcyjnej – tłumaczy się Mariusz Szydłowski, dyrektor handlowy firmy Natural Suplements, która wprowadziła do sprzedaży LIBIDOForte.
– Czekamy na informację, co znalazło się w naszym preparacie. Wiemy oczywiście, że sildenafilu być w nim nie powinno i ta substancja nie była zadeklarowana w zgłoszeniu do Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Jak wynika z analiz laboratoryjnych, dawka substancji leczniczej znalezionej w suplementach nie wskazuje na przypadkowe zanieczyszczenie. Jest porównywalna z tymi, które są stosowane w popularnych lekach.
– Będziemy się od tej decyzji odwoływać – zapowiada Tomasz Krawczyk, prawnik firmy Vita Vartis sprzedającej ceedrę. – Nasz preparat jest na rynku od kilku lat, był badany także w Instytucie Leków i żadne dotychczasowe analizy nie wykazały niedozwolonych substancji. Wiele substancji pochodzenia naturalnego może być podobnych do sildenafilu – przekonuje.
Przyznaje jednak, że zdarzało się, że chiński producent dodawał do środków ziołowych substancję syntetyczną. Mogło też dojść do zanieczyszczenia w trakcie produkcji. – Jeśli tak się stało, to zdarzyło się to bez wiedzy dystrybutora – podkreśla Krawczyk.
[srodtytul]Przypadkowa kontrola[/srodtytul]
Substancje lecznicze w suplementach wykryli naukowcy.
– W ramach międzynarodowej współpracy postanowiliśmy sprawdzić, jaki skład mają dostępne preparaty na potencję – opowiada prof. Fijałek. – Wytypowaliśmy cztery, które wydawały nam się zaskakująco drogie. Niedozwolone substancje znaleźliśmy we wszystkich. Nie wykluczam, że może to dotyczyć także innych suplementów diety.
Problem w tym, że zalicza się je do produktów żywnościowych. – Dlatego badanie suplementów to zadanie sanepidu – tłumaczy Anna Lignar, dyrektor Departamentu Nadzoru Inspekcji Farmaceutycznej. A sanepid sprawdza głównie, czy w żywności nie ma metali ciężkich albo zanieczyszczeń mikrobiologicznych.
– W produktach żywnościowych nie sprawdzamy obecności leków – mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – Wszystko wskazuje na to, że doszło do zanieczyszczenia żywności lekiem – dodaje. Może za to grozić do trzech lat więzienia.
[i]Więcej o wycofanych preparatach [link=http://www.gif.gov.pl]www.gif.gov.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA