fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Wojna z krzyżem nie podoba się wielu działaczom SLD

Lider SLD Grzegorz Napieralski pikietował przeciw łamaniu zapisu konstytucji dotyczącego rozdzielności państwa i religii w sierpniu w Warszawie
Fotorzepa, Darek Golik
Wielu lokalnych działaczy SLD nie wyobraża sobie wprowadzenia w życie antyklerykalnych haseł szefa partii
– Hasła rozdziału państwa od Kościoła, usunięcia krzyży z miejsc publicznych czy religii ze szkół łatwo się rzuca na konferencjach w Warszawie – mówi podlaski samorządowiec, długoletni członek Sojuszu Lewicy Demokratycznej. – Sprawując władzę w samorządzie, gdzie każdy każdego dobrze zna, trzeba umieć pogodzić interesy państwa i Kościoła. Nie chcemy sobie tworzyć lokalnego piekiełka.
Na pewno nie tworzy go SLD-owski prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Niedawno na przykład nakłaniał radnych popierających go ugrupowań, by głosowali za użyczeniem parafii katedralnej miejskiej działki, na której ma powstać kaplica. Uchwałę przyjęto w zeszłym tygodniu.
O bliskich kontaktach Ferenca z biskupem rzeszowskim Kazimierzem Górnym i proboszczem parafii katedralnej ks. prałatem Stanisławem Macem w mieście krążą legendy. – My, samorządowcy z różnych opcji, czasem spotykamy się u biskupa, ale zasiąść do stołu możemy dopiero, gdy zjawi się Ferenc – opowiada radny PiS.
Na wniosek prezydenta w tym roku ordynariusz rzeszowski został honorowym obywatelem miasta.
– W salach magistratu wiszą krzyże i dokąd w mieście rządzić będzie lewica, nikt ich nie tknie – zapewnia bliski współpracownik Ferenca.
Przewodniczący rzeszowskiej rady miasta Konrad Fijołek, także członek SLD, tłumaczy, że należy oddzielić kampanię na szczeblu krajowym od tej w miastach i gminach. – Sprawa rozdziału Kościoła od państwa nie będzie motywem przewodnim kampanii samorządowej – zaznacza.
[srodtytul]Wierni działacze [/srodtytul]
Centrum Badania nad Życiem Politycznym Wolnego Uniwersytetu w Brukseli przeprowadziło dwa lata temu badanie poglądów członków SLD. Wzięło w nim udział ponad 1,5 tys. delegatów Sojuszu na zjazdy regionalne w całym kraju. Wyniki: 65 proc. ankietowanych to osoby wierzące, regularnie chodzące do kościoła. Do uczestnictwa w praktykach religijnych przyznał się też co trzeci niewierzący delegat Sojuszu. – Może to wynika z konformizmu Polaków, ale trzeba pamiętać, że znaczna część ankietowanych pełni funkcje publiczne. A wypełnianie obowiązków związanych np. ze stanowiskiem burmistrza wymaga uczestnictwa w uroczystościach, które w Polsce bez mszy się nie obędą – tłumaczy dr Anna Pacześniak, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, która koordynowała badania belgijskich naukowców.
Jej zdaniem lokalni działacze SLD czują się niezręcznie z antyklerykalną retoryką liderów. – Choćby dlatego, że wielu z nich jest z miejscowym proboszczem na ty. Taki zaostrzony kurs partii odbierają jako utrudnienie kontaktów lokalnych – uważa dr Pacześniak.
Rzecznik SLD Tomasz Kalita przekonuje jednak, że od czasu tamtych badań wiele się zmieniło. – Z naszego referendum w sprawie konstytucji programowej i wewnątrzpartyjnych dyskusji wynika, że postawa liderów SLD dotycząca rozdziału państwa od Kościoła jest szeroko akceptowana wśród członków – twierdzi. – Jeżeli ktoś wstępuje do SLD, podpisuje się pod statutem i programem partii odnoszącym się też do tych spraw.
Ale przyznaje, że w wielobarwnej partii, jaką jest Sojusz, można usłyszeć mniej zdecydowane głosy w tej sprawie.
[srodtytul]Czemu się wtrącać? [/srodtytul]
– Antykościelna retoryka z góry nie pomoże ludziom lewicy w wyborach samorządowych – uważa Małgorzata Węgrzyn, wójt małopolskiej gminy Klucze, działaczka SLD. – Od 30 lat piastuję to stanowisko i jeśli większość chodzi do kościoła czy chce wieszać krzyże, to czemu ja mam się wtrącać?
Zapewnia, że współpraca z Kościołem od lat układa się na jej terenie bardzo dobrze. – Wydałam dwa czy trzy pozwolenia na budowę świątyń, niedawno razem z Kościołem zorganizowaliśmy przepiękne dożynki diecezjalne. Na 105. rocznicę istnienia jednej ze szkół przyjedzie ksiądz biskup – wylicza. O antyklerykalnej kampanii nikt tu nawet nie myśli. Jak mówi związany z lewicą prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach: – Droga lewicy do odzyskania elektoratu wiedzie przez wiarygodną politykę prosocjalną, a nie antyklerykalną retorykę. Lewica musi się stać wiarygodnym obrońcą ludzi świata pracy.
[srodtytul] Wierzę w Boga, proszę mnie zrozumieć [/srodtytul]
Lubelscy działacze SLD przypominają, że już dwa lata temu, gdy Grzegorz Napieralski postulował m.in. zniesienie budżetowej dotacji dla KUL kilkudziesięciu działaczy z Lubelszczyzny zagroziło opuszczeniem Sojuszu.
[link=http://www.rp.pl/artykul/16,149705-Czy-walka-z-krzyzami-rozbije-SLD-.html" "target=_blank]Napieralskiego krytykowali wtedy na łamach "Rz"[/link] zastępca szefa wojewódzkich struktur SLD wicestarosta bialski Jan Bajkowski i Waldemar Godlewski, związany z SLD wiceprezydent Białej Podlaskiej. Bajkowski nie chce dziś o tym rozmawiać. – Jestem człowiekiem wierzącym w Boga, proszę mnie zrozumieć – oświadczył.
Godlewski podtrzymuje swą opinię. – Naszym zadaniem nie jest ani walka z krzyżami, ani wyprowadzanie religii ze szkół. SLD nie powinno się tym w ogóle zajmować – mówi "Rz". – Krzyże w miejscach publicznych są i niech sobie tam wiszą. To samo z religią – dodaje.
Wtóruje mu radny SLD z Lubelszczyzny: – Na co dzień zajmujemy się sprawami małych społeczności. Na spotkaniach roboczych, których odbywamy w trakcie kadencji setki, normą jest, że za jednym stołem siadają wójt, radny, sołtys i miejscowy proboszcz. I wspólnie próbujemy rozwiązać problemy ludzi.
Kalita podkreśla, że działalność samorządowa różni się od polityki krajowej. – Dlatego rozumiemy i takie opinie, z których będziemy wyciągać wnioski. Ale z obranego kursu nie zrezygnujemy, bo postulat rozdziału państwa od Kościoła to elementarna podstawa programu lewicowego – zapewnia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA