Finanse

Brak reform uderza w gospodarkę

Miliardowe koszty zaniechań
Rzeczpospolita
Koszty zapowiadanych i zaniechanych zmian od 1999 r. sięgają ok. 74 mld zł – wynika z szacunków „Rz”
– Gdyby reformy zostały wdrożone, gospodarka byłaby w innym miejscu. Nie chodzi tylko o sytuację finansów publicznych – przyznaje Krzysztof Rybiński, profesor SGH. – Nasz PKB byłby znacząco wyższy, a dług publiczny niższy.
Gdyby poszczególne rządy zgodnie z przyjmowanymi programami reformowały finanse publiczne i nie cofały propozycji poprzedników, to przez te lata zaoszczędzilibyśmy ok. 74 mld zł (policzyliśmy je na podstawie skutków finansowych, jakie szacowały rządy, prezentując swoje koncepcje). Maciej Bukowski, szef Instytutu Badań Strukturalnych, szacuje, że gdyby nie koszty zaniechań, dług publiczny byłby znacząco poniżej 50 proc PKB, a deficyt finansów publicznych sporo poniżej 3 proc. PKB. – Obniżenie fiskalizmu (czyli składki rentowej i PIT) mogłoby być stałe, a zapowiedź podniesienia VAT pokazuje, że było czasowe. Ale najważniejsze jest to, że mielibyśmy klarowne perspektywy rozwojowe – podkreśla Bukowski. Przypomina, że gdyby zaczęto wyrównywać wiek emerytalny w 2004 r., to efekt tego osiągnęlibyśmy w 2014. – Nie musielibyśmy się obawiać zagrożeń demograficznych – dodaje.
Najpoważniejszą konsekwencją finansową zaniechanych pomysłów było przesunięcie o dwa lata likwidacji wcześniejszych emerytur. Kosztuje to budżet ok. 25,5 mld zł, bo takie są koszty wypłacania wcześniejszych świadczeń dla osób, które wcześniej skończyły karierę zawodową (w latach 2007 – 2008). Na likwidację przywilejów nie zdecydował się żaden rząd od AWS – UW do PiS. Zrobiła to dopiero koalicja PO – PSL. Gdyby rząd PiS zgodnie z zapowiedziami ograniczył biurokrację, to przedsiębiorcy zyskaliby dodatkowe 9 mld zł w ciągu ostatnich trzech lat, a gdyby zrobił to gabinet Donalda Tuska, firmy wydałyby o 4,5 – 5 mld zł mniej. – Nie tylko mogłyby więcej przeznaczyć na inwestycje, głównie innowacyjne, bo te szczególnie wymagają stabilności i przewidywalnego otoczenia biznesowego, ale bylibyśmy znacznie bardziej konkurencyjni w przypadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych – zauważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, dodaje: – Trudno policzyć utracone dochody, ale gdyby prezydent Kwaśniewski nie zawetował reformy podatkowej Leszka Balcerowicza, to od dekady mielibyśmy dwie stawki PIT, a może już nawet od kilku lat podatek liniowy – tłumaczy ekonomista. Dodaje, że najpoważniejszą konsekwencją zaniechania reform jest to, iż polityka fiskalna rządu jest dostosowywana do cyklu koniunkturalnego. [ramka][srodtytul]Rating bez zmian[/srodtytul] Plan działań rządu Donalda Tuska wystarczy, by Polska zachowała obecny poziom ratingu – zapewnił główny analityk agencji ratingowej Standard and Poor’s na Polskę Trevor Cullinan. Aby zdobyć wyższą ocenę wiarygodności kredytowej, nasz kraj powinien jednak zredukować swoje zadłużenie lub zwiększyć PKB na jednego mieszkańca. Cullinan stwierdził, że do 2012 roku ze względu na wybory parlamentarne nie spodziewa się podjęcia przez Polskę radykalnych reform, ale jeśli dług w relacji do PKB przekroczy próg 60 proc., byłby to powód do obniżenia ratingu dla naszego kraju. [/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL