fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Umorzona sprawa dokumentów

Lech Wałęsa opublikował dokumenty na swojej stronie 20 lipca
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Pion śledczy IPN umorzy śledztwo w sprawie dokumentów SB, które zaginęły w czasie prezydentury Lecha Wałęsy
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała do IPN pismo Krzysztofa Wyszkowskiego z zawiadomieniem o umieszczeniu przez Lecha Wałęsę na swojej stronie internetowej tajnych dokumentów Urzędu Ochrony Państwa z września 1990 roku – mówi „Rz” Monika Lewandowska, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
O sprawie pierwsza[link=http://www.rp.pl/artykul/511103.html" "target=_blank] poinformowała „Rz”[/link]. Wyszkowski, który pozostaje w konflikcie z Wałęsą, alarmował, że były prezydent publikuje tajne dokumenty, które powinny być w archiwum Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według Wyszkowskiego dokumenty te zniknęły, kiedy Wałęsa był prezydentem.
Sprawa zaczęła się w czerwcu 2008 r., gdy ukazała się książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa” wydana przez Instytut Pamięci Narodowej.
Autorzy napisali w niej, że na początku lat 90., gdy Wałęsa był głową państwa, dotyczące go dokumenty SB i UOP były wypożyczane z UOP do Kancelarii Prezydenta i wróciły z niej zdekompletowane.
Cenckiewicz i Gontarczyk wyrazili pogląd, że za ich zdekompletowanie odpowiedzialny jest osobiście Wałęsa, który w dalszym ciągu może je przechowywać. Powołując się na tę publikację, wiele osób złożyło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Wałęsę. Trafiły one do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jej pracę nadzorował wówczas minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, który pełnił funkcję prokuratora generalnego. To on w 2009 r. nakazał prowadzenie tego postępowania pionowi śledczemu IPN. Jednak prawo zezwala Instytutowi na prowadzenie śledztw dotyczących spraw, które miały miejsce przed 31 lipca 1990 r. Zawiadomienie dotyczyło zaś przestępstw, które miały miejsce później, czyli za prezydentury Wałęsy.
Dlatego więc – jak dowiedziała się „Rz” – pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej umorzy to śledztwo.
To jednak nie kończy sprawy. Prokuratorzy IPN, z którymi rozmawiała „Rz”, uważają, że śledztwo w tej sprawie powinno być prowadzone przez prokuraturę okręgową. A ściganie przestępstwa polegającego na ukrywaniu dokumentów SB stało się możliwe w 2006 r., kiedy uchwalono ustawę o ujawnianiu dokumentów peerelowskich służb specjalnych. Za nielegalne dysponowanie takimi dokumentami grozi do dwóch lat więzienia, tyle samo za ujawnienie tajemnicy państwowej.
– Lech Wałęsa umieszczając ostatnio dokumenty na swojej stronie, sam dostarczył dowody potwierdzające to, co napisaliśmy w książce. Dla mnie sprawa jest oczywista. Powinna się nią zająć prokuratura i ABW odpowiedzialna za ochronę informacji niejawnych, a nie pion śledczy IPN – uważa Sławomir Cenckiewicz.
– W ABW trwa analiza tej sprawy – mówi „Rz” ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.
Czy sprawę z zawiadomienia Wyszkowskiego IPN również umorzy? Nie wiadomo. Bo – jak dowiedziała się „Rz” – do Instytutu nie trafiło jeszcze uzasadnienie z prokuratury.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA