Kraj

Firma Bestcom niszczona bez powodu

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Biegli nie znaleźli potwierdzenia winy przedsiębiorców z Poznania, których prokuratura oskarża od czterech lat
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/182403,358262_Firma_upadla__dowodow_wciaz_brak_.html]Przeczytaj tekst "Rz" o tej sprawie z września 2009 roku[/link] [/b]
Nie ma dowodów na pranie brudnych pieniędzy. Nie można potwierdzić, że obracano fikcyjnym towarem ani że działano na szkodę wierzycieli – napisali o firmie Bestcom biegli w ekspertyzie dla Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu. „Rz” dotarła do tej analizy, którą w ub.r. sporządzili rewidenci z firmy Sarnowski & Wiśniewski. Ekspertyza nic już nie pomoże firmie, która upadła w 2006 r., kiedy to wrocławska Prokuratura Okręgowa zatrzymała jej właścicieli: Jacka Karabana i Roberta Nowaka. Spółka dystrybuowała sprzęt komputerowy. Postawione właścicielom zarzuty to: udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy. Według śledczych firma miała fikcyjnie sprowadzać sprzęt z zagranicy i fałszować faktury VAT oraz m.in. wyłudzać pieniądze z tytułu umów faktoringowych.
W styczniu 2007 r. po interwencji rzecznika praw obywatelskich Prokuratura Krajowa skontrolowała śledztwo. Efekt? Okazało się, że brak dowodów na istnienie grupy przestępczej i brak podstaw do zatrzymania biznesmenów. Przedsiębiorcy odzyskali wolność. Jak ustaliliśmy, biegli podważyli także wiele prokuratorskich zarzutów. „Nie stwierdziliśmy naruszenia zasad wynikających z przepisów art. 21 ustawy o księgowości” – napisali. Nie dopatrzyli się też działań na szkodę wierzycieli firmy ani nie znaleźli potwierdzenia tezy o praniu brudnych pieniędzy. Ocenili, że zgromadzone przez prokuraturę dowody są „niewystarczające, by jednoznacznie stwierdzić, iż wystawione przez firmę dokumenty sprzedażowe były puste, tzn. że nie odzwierciedlały faktycznych zdarzeń gospodarczych”. Eksperci nie zauważyli też nieprawidłowości w pozyskiwaniu kredytów bankowych. Wskazali, że mogło jedynie dojść do uchybień podatkowych, ale uznali, że materiały prokuratury są niewystarczające, by to zweryfikować. – Ta bulwersująca społecznie sprawa powinna się priorytetowo znaleźć pod osobistym nadzorem prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta – uważa dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Europoseł Janusz Wojciechowski, były sędzia i prezes NIK, mówi: – Przewlekanie postępowania wobec przedsiębiorców, gdy śledztwo doprowadziło do bankructwa firmy, może w jakiś sposób być podyktowane chęcią uniknięcia procesu o odszkodowanie. To sytuacja niedopuszczalna. A śledztwo trwa i końca nie widać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL