fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Rewolucja cyfrowa ratuje branżę muzyczną

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Magdalena Lemańska
Wpływy ze sprzedaży muzyki spadły na świecie o 7,2 proc., do 17 mld dol.
Sprzedaż muzyki na fizycznych nośnikach spadła w ubiegłym roku w porównaniu z poprzednim o prawie 13 proc. Za 80 proc. wartości tego spadku odpowiadają dwa największe rynki muzyczne na świecie – amerykański i japoński (bez nich rynek skurczył się o 3,2 proc.) – wynika z raportu Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego IFPI.
– To, że globalne wpływy spadły o 7 proc., jest oczywiście rozczarowujące, ale poza tym, że rynek się kurczy, widać na nim pewne pozytywne zjawiska. Co najmniej 13 państw odnotowało w ubiegłym roku wzrost wpływów ze sprzedaży muzyki, wśród nich są takie ważne rynki, jak Australia, Brazylia, Korea Południowa, Szwecja i Wielka Brytania. Wpływy z cyfrowej muzyki na niektórych z tych rynków rosną w szybkim tempie, pokazując zupełnie nowe możliwości, jakie dają branży kanały dystrybucji w sieci i przez komórki – komentuje wyniki John Kennedy, szef IFPI.
Na Polskę przypada co roku ok. 0,6 proc. wartości globalnego rynku muzycznego i, jeśli chodzi o tendencje, lepiej wypada na tle świata. W ubiegłym roku wpływy ze sprzedaży płyt utrzymały się tu na poziomie z roku 2008. Jak szacował dla „Rz” Piotr Kabaj, prezes EMI Music Polska, cały polski rynek muzyki wzrósł w ubiegłym roku o ok. 0,5 proc., do 420 – 430 mln zł. – To dobre wyniki. Pokazują, że w Polsce rynek muzyki jest stabilny – mówił „Rz” Kabaj.
Na świecie całą nadzieję branża pokłada w muzyce cyfrowej. Wpływy z muzyki sprzedawanej w takim formacie stanowią już 25,3 proc. wszystkich przychodów. W USA, gdzie wynoszą aż 43 proc., wzrosły w ubiegłym roku o 9,2 proc., do 4,3 mld dol. Są kraje, gdzie zwyżki te sięgnęły nawet 40 proc. rocznie. Tak było np. w Argentynie, Austrii, Danii, Finlandii, Singapurze, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W Polsce, gdzie brak dużych internetowych sklepów z muzyką, na utwory w formacie cyfrowym wydaliśmy według EMI Music Polska 20 – 30 mln zł.
Na świecie ponad 400 legalnie działających serwisów WWW z muzyką udostępnia już ponad 12 milionów piosenek. Muzykę w sieci sprzedają sklepy internetowe, jak Amazon czy iTunes, pliki z muzyką zamieszczają YouTube, Deezer czy Spotify. Dostawcy usług telekomunikacyjnych i rozrywkowych (jak Sky, TDC czy Telia) podpisują umowy o współpracy z wybranymi wytwórniami muzycznymi na legalne wykorzystywanie ich produktów.
Przeszkodą w zwiększaniu wpływów z muzyki jest wszechobecne piractwo. To przez nie tak mocno skurczyły się np. rynki muzyczne w Hiszpanii (o 14,3 proc. w porównaniu z 2008 r.) i Kanadzie (o 7,4 proc.), gdzie prawo jest wyjątkowo dziurawe w zakresie ochrony przed zalewem nielegalnej muzyki. – Likwidacja piractwa jest kluczową kwestią, jeśli chcemy, by poprawa widoczna na niektórych rynkach przerodziła się w długofalową odbudowę globalnego biznesu muzycznego. Widać już w tym zakresie odważne nowe rozwiązania. Zwłaszcza we Francji i w Wielkiej Brytanii, które tworzą w tym zakresie nowe prawo – komentuje John Kennedy w raporcie IFPI. Jego zdaniem globalny wzrost wartości sprzedaży muzyki jest wciąż możliwy, ale zależy od tego, jak szybko i skutecznie rządy będą walczyć z piractwem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA