fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czarny polityk nie był przestępcą

Ali Soumaré
AFP
Kandydat socjalistów w wyborach samorządowych nie jest recydywistą, o co oskarżyła go prawica. Przestępstwa popełnił ktoś inny o tym samym imieniu i nazwisku. Nikt nie zamierza go jednak przepraszać polityka
Wywodzący się z prawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) burmistrz miasta Franconville Francis Delattre wysłał w piątek list do mediów, w którym twierdził, że czarnoskóry kandydat Partii Socjalistycznej (PS) Ali Soumaré był w ciągu ostatnich dziesięciu lat pięciokrotnie karany za różne przestępstwa, w tym za jazdę po pijanemu bez prawa jazdy.
Mer powoływał się na dokumenty sądowe, z których wynikało, że 29-letni imigrant z Mali jeszcze w lutym 2007 r. – trzy tygodnie przed tym, jak został kandydatem PS w wyborach samorządowych – był sądzony za kradzież z użyciem przemocy. – To niebezpieczny recydywista. Żądam, by socjaliści wycofali go z listy wyborczej – grzmiał Delattre. Wielu polityków UMP, w tym minister szkolnictwa wyższego Valerie Pecresse, poparło to żądanie.
Teraz okazało się, że większość oskarżeń wysuniętych wobec Alego Soumaré, jest wynikiem pomyłki. Prokuratura krajowa w Cergy-Pontoise wydała wczoraj komunikat, w którym ogłosiła, że ten Ali Soumaré, który został skazany 8 lutego 2007 r. za kradzież z użyciem przemocy, był nieletni, a proces odbył się przed trybunałem dla dzieci. Kandydat PS miał zaś wtedy 27 lat. – To był inny człowiek – zaznaczyła prokurator Marie-Thérese de Givry.
Młody polityk z przedmieść, który ma zdobyć głosy Francuzów o imigranckich korzeniach, zażądał przeprosin od partii prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. – Te oskarżenia są dla mnie bardzo krzywdzące. Nie zostałem uszanowany jako człowiek – podkreślił Ali Soumaré.
Nikt nie zamierza go jednak przepraszać. Tylko nieliczni politycy UMP publicznie skrytykowali „kampanię nienawiści” wobec kandydata PS. Sekretarz generalny partii Xavier Bertrand wciąż uważa, że „powinien się wycofać z wyborów”. Powodem jest wyznanie Soumaré, że choć „nie jest recydywistą”, to był w przeszłości karany. W 2002 r. został skazany na sześć miesięcy więzienia za – jak twierdzi – „coś, co zrobiłem w 1999 r., za błąd młodości”. Sprawa uległa przedawnieniu. Jednak w październiku zeszłego roku sąd znów skazał go na dwa miesiące więzienia – tym razem za stawianie oporu policji. Wyrok nie jest prawomocny. Soumaré złożył apelację. –Zapłaciłem za swoje błędy. Zostawcie mnie w spokoju! – zaznaczył.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA