fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Pani Borys w Brukseli

Andżelika Borys
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Parlament Europejski wysyła specjalną misję na Białoruś. Co robić dalej, zastanowi się po jej powrocie
Andżelika Borys, przewodnicząca nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi przebywa w Brukseli. Razem z liderem opozycji Aleksandrem Milinkiewiczem opowiada Europie o przypadkach łamania praw człowieka przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Nie mają jednak prostej recepty na to, jak zmienić postępowanie władz. Zdaniem Milinkiewicza najlepsze będą sankcje ekonomiczne polegające na wstrzymaniu pomocy finansowej obiecanej wcześniej Białorusi w ramach polityki otwarcia.
– Kredyty z MFW mogą być przekazywane tylko pod warunkiem spełniania przez Białoruś minimalnych standardów demokracji. Trzeba jak z dzieckiem: daje się podarunki, ale za złe zachowanie wymierza karę – powiedział Milinkiewicz. Według niego takie działania byłyby dotkliwe dla Łukaszenki. – Władza czuje się niepewnie na rok przed wyborami. Stąd prześladowania związku Polaków – dodaje.
[srodtytul]Wizyta bez rezolucji[/srodtytul]
Dwójka demokratycznych działaczy rozmawiała z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem oraz polskimi eurodeputowanymi. Dziś będą gośćmi frakcji politycznych, m.in. chadeków i socjalistów, spotkają się też z unijnym komisarzem ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Stefanem Fülle. To duża szansa na przedstawienie sytuacji osobom spoza Polski, które do tej pory traktowały wydarzenia na Białorusi jako konflikt dotyczący wyłącznie Polaków.
– To jest atak na całą opozycję, choć Polacy cierpią szczególnie – powiedział Jerzy Buzek. Na razie polskim politykom udało się zainteresować Europę Białorusią na tyle, że Borys i Milinkiewicz będą wysłuchani, a dziś w PE odbędzie się nawet debata na sesji plenarnej. Ale nie udało się przeforsować projektu rezolucji potępiającej Łukaszenkę, którą Buzek obiecał Milinkiewiczowi w ubiegłym tygodniu w Warszawie.
– Część PE uważa, że lepiej poczekać z tym dwa tygodnie do kolejnej sesji, aż będzie znany raport misji eurodeputowanych, która rusza w czwartek na Białoruś. Odpowiedź powinna być mocna i mieć wsparcie większości – tłumaczył Buzek. Zgadzała się z nim Borys. – Nie sztuka uchwalić rezolucję. Sztuka, żeby była skuteczna – powiedziała. Milinkiewicz był mniej zadowolony. – Wolałbym szybciej, ale rozumiem argumenty. Ważne, żeby o sprawie pamiętać – podkreślił.
Projekt rezolucji, która wspomina o możliwości przywrócenia sankcji, przygotowali przedstawiciele prawicy. Cierpliwość zaleca lewica. – Sądzę, że socjaliści i komuniści nie chcą teraz rezolucji, żeby nie irytować Mińska, a może nawet Moskwy – powiedział Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PO. Z takim stawianiem spraw nie zgadza się Marek Siwiec z SLD. – Projekt jest emocjonalny, źle przygotowany. Nie ma w nim żadnych nowych elementów. Sankcje już były i nic nie przyniosły – powiedział Siwiec. Zapewnia, że socjaliści chcą rezolucji, ale muszą najpierw poznać dokładnie fakty.
[srodtytul]Wsparcie moralne[/srodtytul]
Polscy działacze z Białorusi dziękują Europie za wsparcie, nawet symboliczne. – Rezolucje to tylko słowa, ale to jest dla nas ogromne moralne wsparcie – mówił Milinkiewicz w reakcji na sceptycyzm ze strony Konrada Szymańskiego. – Unia od lat wydaje w tej sprawie tylko mętne komunikaty – mówił europoseł PiS. I zachęcał, aby rozmawiać z tymi, którzy mogą coś faktycznie zdziałać: MFW, USA, pojedynczymi państwami członkowskimi. Działacze PO kontrowali. – USA wycofują się z poparcia społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi – mówił Jacek Protasiewicz.
Milinkiewicz zalecał Unii, aby była bardziej konsekwentna. – Musi sprecyzować, co i kiedy Białoruś powinna zrobić. I co jej grozi, jeśli tego nie wypełni – podkreślał. Polscy eurodeputowani zapewniali go, że będą współpracować ponad podziałami, żeby dokonać „europeizacji” problemu białoruskiego.
[srodtytul]Odpowiedź Łukaszenki[/srodtytul]
Białoruska ambasada w Warszawie poinformowała, że Aleksander Łukaszenko odpowiedział na list Lecha Kaczyńskiego, w którym prezydent RP wstawił się za Polakami. „Prezydent Łukaszenko odpowiedział na wszystkie py- tania i wyraził nadzieję na wyważony i pełny szacunku dialog pomiędzy Białorusią a Polską na rzecz dalszego rozwoju przyjaznych i dobrosąsiedzkich stosunków między naszymi państwami” – napisała ambasada.
[ramka][srodtytul]Nie domagam się wprowadzenia sankcji[/srodtytul]
[b]Andżelika Borys od 2005 r. przewodnicząca nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi[/b]
[b] Rz: Która to już pani wizyta w Parlamencie Europejskim?
Andżelika Borys:[/b] Trzecia. Dwa razy byłam w Brukseli, a raz w Strasburgu. Chcę przedstawić sytuację na Białorusi, szykany, które nas spotykają od pięciu lat. Oprócz Polaków mało kto wie, co się u nas dzieje. Zależy mi na nagłośnieniu na arenie międzynarodowej sprawy łamania praw człowieka na Białorusi. Uświadomienia politykom, że to nie jest problem polski, lecz mniejszości narodowych w ogóle. To także łamanie zawartego w konstytucji prawa do zrzeszania się. Wszystkie rezolucje podejmowane przez Parlament Europejski były dla władz w Mińsku bardzo ważnym sygnałem. Takie nagłośnienie stwarza też swego rodzaju parawan dla działalności opozycji na Białorusi.
[b]Dlaczego właśnie teraz Łukaszenko zaatakował opozycję i dlaczego wybrał akurat Związek Polaków?[/b]
Za rok będą wybory prezydenckie. Poprzedni większy atak na opozycję też miał miejsce przed wyborami. A nasz związek to prężna, niezależna organizacja.
[b]Jaka powinna być reakcja Unii?[/b]
Nie jestem politykiem, nie będę doradzać. Nigdy nie nawoływałam do sankcji, bo uważam, że powinno się ułatwiać życie zwykłym obywatelom. Na przykład poprzez uproszczenie procedur wydawania wiz wjazdowych do strefy Schengen.
[b] Jak jeszcze mogłaby pomóc Unia?[/b]
Bardzo ważne są media. Ogromną rolę spełnia Biełsat, który ma już około 200 tysięcy widzów. Unia mogłaby zaangażować się w zdobycie akredytacji dla dziennikarzy tej telewizji na Białorusi. Ważne jest też zapewnienie dostępu do mediów publicznych niezależnym kandydatom podczas wyborów prezydenckich.
[b]Co może zrobić prezydent Kaczyński, z którym się pani spotkała?[/b]
To, że polski prezydent upomina się o polską mniejszość na Białorusi, ma dla nas fundamentalne znaczenie.
[b]Na spotkaniu z polskimi eurodeputowanymi ze wszystkich partii usłyszała pani, że nie we wszystkim się zgadzają, jeśli chodzi o reagowanie na sytuację na Białorusi. To wam może zaszkodzić?[/b]
W warunkach demokracji to normalne, że są różne zdania. Ja osobiście czuję mocne i zgodne wsparcie Polaków z wszystkich frakcji politycznych.
[i]— rozmawiała Anna Słojewska w Brukseli[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA