fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Policyjna pomyłka bez przeprosin

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Błędy mogą się zdarzyć także w policji, ale za bezpodstawne najście w domu i założenie kajdanek niewinnej osobie jakaś rekompensata chyba się należy
To przytrafiło się Piotrowi D., 30-letniemu informatykowi z warszawskich Bielan. Do jego mieszkania o szóstej rano wkroczyli białostoccy antyterroryści, którzy przy okazji uszkodzili mu kręgosłup, przez co był kilka dni w szpitalu, ok. miesiąca nie pracował, a jeszcze kilka miesięcy odczuwał dolegliwości.
Policja przyznaje, że doszło do pomyłki, ale nie chce nic powodowi zapłacić, a domaga się on 200 tys. zł zadośćuczynienia za zdrowotne kłopoty i stres, oraz 7 tys. zł odszkodowania (to utracone zarobki). Jak powiedziała "Rz" adwokat Joanna Młot, pełnomocnik Piotra D., nie było ze strony policji żadnych propozycji ugodowych.Pełnomocnik KW Policji z Białegostoku mówi, że tej placówce nic nie można zarzucić, jej funkcjonariusze wykonywali polecenia (zatrzymanie) wydane z centrali, Warszawy. Z kolei prawnik Komendy Głównej Policji, której podlega CBŚ, wskazuje, że policja dostała (bodaj z prokuratury) błędną informację, że w mieszkaniu jest groźny przestępca i dlatego doszło do pomyłki.
Wczoraj przed warszawskim Sądem Okręgowym zeznawało trzech białostockich antyterrorystów, ale zeznania ich nie pomogą odpowiedzieć, jak doszło do pomyłki.
Pierwszego wezwano zupełnie niepotrzebnie, gdyż nie uczestniczył w tej konkretnej akcji, ale w innej. Drugi owszem, uczestniczył, ale stał na czatach po drugiej stronie ulicy, naturalnie więc nic nie mógł widzieć. Trzeci był w mieszkaniu, ale nie pamięta, czy wpadł do niego pierwszy, drugi czy trzeci, innych szczegółów też nie. Takie akcje – mówił – to codzienność. Tę pomyłkę pamięta, ale podobne też nie należą do rzadkości.
[b]Owszem, zdarza się, że policja musi użyć kajdanek czy zatrzymywanego "położyć na ziemię", ale nie ma mowy o kopniakach.[/b]
Tymczasem Piotr D. zarzuca policji, że to kopniakiem uszkodzono mu kręgosłup.
– Jak ich słucham, to mam wrażenie, że mówią jak powinno wyglądać zatrzymanie. Niewiele to ma wspólnego z tym, co mnie się przytrafiło. Usłyszałem: "policja, otwierać"! Otworzyłem i zobaczyłem kogoś w kominiarce, a gdy odwróciłem się, chcąc przejść w głąb mieszkania, dostałem kopniaka, tak że znalazłem się przy oknie. Nie chodzi mi o to zdarzenie, ale o to, co było później: przez rok policja nie mogła (nie chciała) ustalić, która placówka przeprowadzała akcję, a do dzisiaj nie usłyszałem słowa "przepraszam".
– Pomyłki w policji będą się zdarzać, ale największym jej błędem jest to, że nie potrafiła przeprosić za zajście – powiedziała "Rz" Joanna Lora z Fundacji Helsińskiej, która zajęła się tą sprawą w ramach Programu Spraw Precedensowych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA