fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Upiór inspiruje młodych

Część obsady „Upiora...” stara się o udział w „Nędznikach”. O rolę Jean Valjeana walczy sześciu wykonawców, także Damian Aleksander
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Jubileuszowe – 500. przedstawienie „Upiora w operze” już za tydzień. Ze spektaklem, który dorobił się nawet własnego fanklubu, pożegnamy się w maju. Później Roma zapowiada aukcję rekwizytów
Pierwszy raz w historii teatru Roma zagraliśmy tak dużo przedstawień w tak krótkim czasie – podkreśla rzeczniczka Krystyna Lewenfisz-Kulesza.
„Upiór w operze” przy ulicy Nowogrodzkiej grany jest od 15 marca 2008 roku. W sobotę, 13 lutego, aktorzy wystąpią przed widzami po raz 500. Szykowane są niespodzianki – jak przystało na adaptację, którą pochwalił sam autor musicalu Andrew Lloyd Webber.
[srodtytul]Licencja na sukces[/srodtytul]
Pojawił się nieoczekiwanie, ponad rok temu. Towarzyszyli mu słynący z surowych ocen współpracownicy. Zgodnie uznali warszawską realizację za jedną z najlepszych na świecie. Do dziś przedstawienie obejrzało blisko pół miliona widzów.
Roma dzięki temu musicalowi wychowała sobie znakomitych wykonawców.
Choćby Paulinę Janczak. Niepełnoletnia debiutowała rolą Christine, dziś jest studentką Uniwersytetu Muzycznego. Będzie jej można posłuchać podczas jubileuszowego przedstawienia. Podobnie jak Damiana Aleksandra, wcielającego się w tytułową rolę.
Historia zakochanego w młodziutkiej sopranistce, oszpeconego geniusza muzyki, pozostanie na scenie Romy do maja Wtedy kończy się licencja na wystawianie tego musicalu.
[srodtytul]Upiorny album[/srodtytul]
Spektakl ma licznych miłośników. – Nasze przedstawienie inspiruje, zwłaszcza młodych ludzi – mówi Damian Aleksander.
Aktor był zapraszany na amatorskie realizacje musicalu. Rok temu jedno z warszawskich gimnazjów zaskoczyło go całkiem profesjonalnym wystawieniem. Wyśpiewanym przez młodzież, wspomaganą nagraniami z płyty.
– Od licealistów dostałem e-mailem wersję humorystyczną „Upiora...”. Dzieci przysyłają listy z rysunkami Niedługo będę mógł zrobić sobie z tego album – śmieje się Aleksander.
Wśród maskotek, jakie otrzymał po spektaklach, trafił się pluszowy miś w masce Upiora. Ostatnio dostał poduszkę, też z maską. Chociaż zagrał już w kilku realizacjach Romy, dopiero za sprawą roli w musicalu Webbera doczekał się własnego fanklubu.
[srodtytul]Nadchodzą „Nędznicy”[/srodtytul]
Nic dziwnego, że twórcy spektaklu z żalem myślą o rozstaniu z tytułem. Ale też szykują się do kolejnej premiery. W marcu proponują sześć wieczorów wspomnień i zapowiedzi (2, 3, 9, 10, 16 i 30 marca). Nazwali je „Najlepsze z Romy”. Przypomną realizacje z dziesięciu minionych lat i przedstawią nowość.
Na scenie pojawią się fragmenty światowej klasyki, m.in. z „Miss Saigon”, „Grease”, „Kotów”, „Tańca wampirów” i „Upiora w operze” oraz dwóch własnych musicali: „Piotrusia Pana” i „Akademii Pana Kleksa”.
Jeszcze przed premierą, planowaną na 20 września widzowie zobaczą też fragment musicalu „Nędznicy” („Les miserables” – opartego na powieści Victora Hugo dzieła Claude’a-Michela Schönberga, twórcy „Miss Saigon”).
Reżyserem spektaklu, jak większości innych, bedzie dyrektor sceny Wojciech Kępczyński. Trwa gorączkowe oczekiwanie na decyzję właściciela praw – to on, na podstawie nagrań z przesłuchań wybierze odtwórców dziewięciu najważniejszych ról .
Po ostatnim spektaklu „Upiora...” dyrektor Romy planuje wystawienie części rekwizytów ze spektaklu na internetowej aukcji. Wszakże akcja „Upiora...” zaczyna się właśnie od aukcji teatralnych przedmiotów.
[ramka][b]Damian Aleksander - główny odtwórca roli Upiora[/b]
Ciężko będzie mi się pożegnać z tą postacią. Zżyłem się z nią. Ostatnio ktoś mnie spytał, czy nie boję się utożsamienia z Upiorem. Rzeczywiście, ludzie reagują na mnie, krzycząc: „O, Upiór!” albo pytają: „Co słychać u Upiora?”. Nie jest to dla mnie obciążenie. Upiór nie przekłada się na życie wykonawcy, jak choćby Hans Kloss. „Upiór w operze” to magiczne widowisko, a dla mnie to jedna z najwspanialszych ról, jakie przyszło mi zagrać. Nie liczyłem, ile razy zakładałem maskę, ale myślę, że dobrze ponad 300. Na początku wydawało mi się, że nasz spektakl jest skierowany do dorosłych, jednak równie mocno trafia do młodych ludzi. Bezpośrednio, w listach czy na forach internetowych, spotykamy się z gorącym odbiorem widzów w różnym wieku. Tym trudniej będzie mi siąść, już niedługo, po raz ostatni w fotelu Upiora. I wraz z nim zniknąć.
—notowała jgz[/ramka]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA