fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Lekcja inwencji, czyli „Bożo w porzo”

materiały prasowe
W tajemnicy przed rodzicami na strychu puszczał rakiety. Gdy miał 13 lat, skonstruował swój pierwszy elektryczny silnik. Zniszczył przy tym kilka innych. Dziś dla takich samych młodych techników jak on przed laty organizuje i prowadzi zajęcia „Twój robot”.
Dzieciaki mówią o nim „Bożo w porzo”. Bo? – Bo jest w porządku. Pomaga nam i w ogóle. Fajnie tu jest – mówi zajęty budowaniem robota 11-letni Filip. – Zrobiłem skorpiona, niech pan zobaczy – cieszy się inny 11-latek, pokazując nauczycielowi, jak jego robot dzięki czujnikowi zamontowanemu na ogonie omija przeszkody.
[srodtytul] Manipulatory i logiczne myślenie [/srodtytul]
„Bożo w porzo" to Bożydar Milewski, absolwent automatyki i robotyki Politechniki Poznańskiej. Trzy lata temu wpadł na pomysł, by zorganizować zajęcia dla dzieci pod hasłem „Twój robot”. – Pomyślałem, że skoro we mnie drzemie mały chłopiec, konstruktor i eksperymentator, to pewnie chłopcy chętnie będą przychodzić na zajęcia, na których można samemu składać i programować maszyny – wyjaśnia Milewski. Pomysłem podzielił się z kolegami z roku. Do zespołu dołączyli Radosław Łopatka i Tomasz Odrobny, dziś instruktorzy w firmie Milewskiego Invention-Group (w największych miastach Polski organizuje kursy i warsztaty dla dzieci).
Koledzy mieli służyć wiedzą i doświadczeniem w konstruowaniu robotów. Opracowali wspólnie autorski program i przygotowali konstrukcje. – Nie od dziś wiadomo, że budowanie konstrukcji rozwija zdolności wizualno-przestrzenne. Z kolei przy programowaniu robotów kształtuje się inna umiejętność, niezbędna nie tylko w nauce, ale i w pracy inżyniera, czyli logiczne myślenie – mówi Milewski. Na organizowanych przez niego warsztatach dzieci poznają tajniki działania przekładni, wysięgników, chwytaków, manipulatorów, maszyn jeżdżących i kroczących.
– Pokazujemy im i tłumaczymy działanie nowoczesnych czujników, dzięki którym robot widzi, czuje i słyszy – wyjaśnia. Poziom zadań na kursach jest dostosowany do wieku uczestników. – Młodsi kursanci programują w języku obrazkowym, a starsi w NQC, czyli okrojonej wersji C++. Oba języki są świetnym wstępem do dorosłego programowania – przekonuje Milewski.
– Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem – to motto naszych kursów. My dodajemy do niego jeszcze świetną zabawę – wyjaśnia Milewski. Od dziecka lubił konstruować i bawić się klockami lego. – Za moich czasów nikt ani w szkole, ani na zajęciach pozalekcyjnych nie uczył techniki za pomocą praktyki. Ciągle wkuwaliśmy regułki. Uczono nas tylko teorii. Zero praktyki. Jak większość moich rówieśników wychowałem się na Małym Techniku. Eksperymentowałem w ogrodzie, gdzie dziadek miał zakład rzemieślniczy. Mnóstwo tam było sprzętów, urządzeń, żrących substancji. Aż dziw, że nic mi się nie stało.
[srodtytul]DaVinciSchool[/srodtytul]
Nad całorocznymi warsztatami patronat objęła Politechnika Poznańska. DaVinciSchool to zajęcia, które mają za zadanie kształtować młode umysły tak wszechstronnie i genialnie jak u Leonarda da Vinci. To teraz oczko w głowie Majewskiego. Przyznaje, że zawsze marzył, by zostać fizykiem. Ale bał się, że jako nauczyciel w szkole czy pracownik naukowy nie zarobi na utrzymanie rodziny. Dlatego zdecydował się na studia politechniczne. – Dzięki programowi łączącemu eksperymenty, plastykę, budowanie maszyn i doskonałą zabawę dzieci zdobywają praktyczną wiedzę i rozwijają swoje zdolności. Chcemy stworzyć grupę młodych wynalazców, zdolnych rozwiązać każde zadanie.
Co dalej? – Teraz warsztaty, a później, kto wie – może szkoła podstawowa i gimnazjum o profilu technicznym – mówi ze śmiechem.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA