fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kaczyński w Katyniu

ROL
Ewa K. Czaczkowska
Polski prezydent ogłosił, że tak jak premier wybiera się na uroczystości
– Cieszę się, że premier będzie w Katyniu, ale najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej jest prezydent i ja też tam będę – powiedział Lech Kaczyński podczas spotkania z dziennikarzami w Katowicach. – Mam nadzieję, że dostanę wizę – zażartował. Dzień wcześniej premier Donald Tusk otrzymał oficjalne zaproszenie od premiera Władimira Putina do wzięcia udziału we wspólnych uroczystościach 70. rocznicy wymordowania polskich jeńców przez NKWD. O polskim prezydencie strona rosyjska nie wspomniała ani słowem.
Czy to znaczy, że Kreml wolałby, aby Lech Kaczyński nie pojawił się w kwietniu w Katyniu? – Cała ta sprawa jest rzeczywiście dwuznaczna – powiedział „Rz” pragnący zachować anonimowość przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP. – Zawsze to strona polska organizowała coroczne obchody w miejscu kaźni naszych oficerów. Pomimo że znajduje się ono na terenie Federacji Rosyjskiej, Polacy są gospodarzami tych uroczystości. I to oni, a nie Rosjanie mogą wydawać na nie zaproszenia – dodał nasz rozmówca.
Gdy się okazało, że premier Władimir Putin – jako pierwszy rosyjski przywódca – odwiedzi w kwietniu Katyń, pojawiły się nieoficjalne informacje, że być może Polska będzie się starała Rosji zrewanżować. Jeden z czołowych polskich polityków miałby pojechać w maju do Moskwy, aby wziąć udział w obchodach 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej.
[wyimek]Najwyższym przedstawicielem Polski jest prezydent i ja też będę w Katyniu - Lech Kaczyński, prezydent RP[/wyimek]
Jak dowiedziała się „Rz”, trwają już negocjacje na temat ewentualnego udziału oddziału polskiego wojska w defiladzie, która odbędzie się z tej okazji na placu Czerwonym. – Podczas rozmów padło stwierdzenie, że jeśli w Moskwie będzie Wojsko Polskie, to dobrze byłoby, gdyby pojawił się tam także jego głównodowodzący, czyli Lech Kaczyński – powiedział „Rz” pragnący zachować anonimowość przedstawiciel strony rosyjskiej.
[srodtytul]Dwie różne sprawy[/srodtytul]
Polscy dyplomaci dystansują się od tych doniesień. – Kwestia obchodów Katynia nie była łączona z ewentualnym udziałem któregoś z polskich przywódców w moskiewskich uroczystościach. To dwie różne sprawy – powiedział „Rz” rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Zresztą ze względu na formułę zaproponowaną przez stronę rosyjską przyjazd Lecha Kaczyńskiego do Moskwy jest bardzo mało prawdopodobny.
Kreml ogłosił bowiem, że przywódcom innych krajów nie zamierza wysyłać zaproszeń. W obchodach 65. rocznicy klęski Trzeciej Rzeszy mają wziąć udział tylko ci prezydenci, premierzy i monarchowie, którzy sami się do Rosjan zgłoszą.
– To coś niebywałego. O takiej formule świat jeszcze nie słyszał. Dowiedzieliśmy się zresztą, że wobec innych krajów zasada ta nie jest przestrzegana. Przywódcy kilku państw jednak dostali od Rosjan zaproszenia – powiedział „Rz” przedstawiciel Kancelarii Prezydenta. Co będzie, jeżeli Kreml zmieni taktykę wobec Polski i Lech Kaczyński jednak zaproszenie dostanie? Wtedy je rozważy. Na razie jednak nic takiego nie miało miejsca – uciął rozmowę współpracownik prezydenta.
Problem z moskiewskimi obchodami sprowadza się jednak nie tylko do sprawy braku zaproszenia. Polscy dyplomaci przypominają o tym, w jaki sposób pięć lat temu – na obchodach 60. rocznicy zakończenia wojny – potraktowany został Aleksander Kwaśniewski. Nie dość, że posadzono go w dalekim rzędzie, to jeszcze Putin nie wspomniał o wkładzie Polski w pokonanie Trzeciej Rzeszy. A nie zapomniał pochwalić niemieckiego ruchu oporu.
[srodtytul]Cerkiew i Kościół[/srodtytul]
Część komentatorów przewiduje, że spotkanie Tuska i Putina w Katyniu może być ważnym krokiem na drodze do pojednania polsko-rosyjskiego. Obchody te będą jednak również przełomowe dla relacji między Kościołem katolickim w Polsce i Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Przedstawiciele obu wspólnot planują bowiem wspólną modlitwę oraz podpisanie specjalnego dokumentu o pojednaniu.
Nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. Sekretarz episkopatu bp Stanisław Budzik podkreślił, że nie jest jeszcze znana ani data, ani forma religijnego uczczenia pamięci ofiar. Podkreślił natomiast, że odbędzie się ona w innym terminie niż uroczystości z udziałem przywódców, by dialog religijny nie uległ „politycznej instrumentalizacji”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA