fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Neandertalczyk i jaskinia do podręcznika

Mikołaj Urbanowski, pracownik Zakładu Archeologii Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Szczątki trzech neandertalczyków – zęby trzonowe dwóch dorosłych i jednego osobnika młodocianego – odkryto w jaskini Stajnia koło Mirowa w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Towarzyszy im wielka liczba narzędzi krzemiennych. „Rzeczpospolita” informowała o tym znalezisku wczoraj.
Są to pierwsze szczątki neandertalskie z terenów Polski, a jednocześnie najstarsze w naszym kraju szczątki ludzkie. Dotychczas archeolodzy odkopywali na naszych ziemiach jedynie narzędzia neandertalczyków, kości upolowanych przez nich zwierząt i ślady obozowisk.
O szczegółach sensacyjnego odkrycia opowiada w rozmowie z „Rz” Mikołaj Urbanowski, który kierował zespołem naukowców.
[b]Rz: Czy odkrycie szczątków trzech neandertalczyków w Polsce, w jaskini Stajnia, zasługuje na miano sensacji?[/b]
[b] Mikołaj Urbanowski, pracownik Zakładu Archeologii Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego:[/b] Naukowcy unikają takich sformułowań jak diabeł święconej wody. Ale faktem jest, że to odkrycie zmienia geografię prehistoryczną, ponieważ jest to pierwsze takie odkrycie na północ od Karpat. Co prawda zanosiło się na to od dawna, wszyscy się go spodziewali. Mijały lata, dekady, bez takiego spektakularnego znaleziska. Ale wreszcie go dokonano, mamy zęby trzech osobników. Poza tym, są to szczątki nie ze schyłkowego okresu istnienia tego gatunku, sprzed 30 – 40 tysięcy lat, gdy neandertalczycy już współistnieli z ludźmi z gatunku homo sapiens – a takich jest w Europie najwięcej – ale sprzed 80 – 100 tysięcy lat. I jeszcze jedna istotna informacja: kontekst znaleziska wskazuje na to, że być może mamy do czynienia z grobem, a przecież tak dawnych grobów archeolodzy jeszcze nie odkryli. Wszystko to sprawia, że to doniosłe odkrycie.
[b]Jak zostało dokonane? Przypadkiem? Czy było zaplanowane?[/b]
Zostało trochę wymuszone. W 2006 roku stwierdziliśmy, że „nieznani sprawcy” zrobili dziury w podłożu jaskini. Wystarczyły pobieżne oględziny, aby stwierdzić, że w dołach znajdują się kości zwierzęce. Rozpoczęliśmy tam prace. Początkowo miały charakter ratowniczy. Tu trzeba powiedzieć, że prawdziwą plagą Jury Krakowsko-Częstochowskiej są poszukiwacze skamieniałości, odcisków roślin, muszli. Swoje zdobycze sprzedają na targach staroci, często za granicą. Archeolodzy, prowadząc wykopaliska w jaskini, badają w ciągu sezonu warstwę grubości zaledwie 30 cm. Tymczasem łowcy skamielin mają do dyspozycji ciężarówki, łopaty i nie mają skrupułów, nie stosują żadnej metody badawczej. Działają na skalę przemysłową. W ciągu jednego dnia są w stanie załadować na ciężarówkę i wywieźć całe namulisko z jaskini. Dlatego początkowo musieliśmy uporządkować teren po dzikich wkopach i rabunkowej działalności, zniwelować jaskinię, odtworzyć stratygrafię.
[b]Potem było już z górki?[/b]
Szczątki znaleźliśmy już w 2007 roku, dużo czasu zajęło nam ich sprawdzanie. Musieliśmy mieć całkowitą pewność, co odkryliśmy. Odkrycie musi być skonfrontowane ze znaleziskami za granicą, tego wymaga metodologia naukowa. Badania szczątków neandertalskich są skomplikowane i drogie, zajmuje się nimi niewiele ośrodków w Europie. Należało przekonać specjalistów w kraju i za granicą do tego, co robimy. Ale już mogę powiedzieć, że Uniwersytet Szczeciński wszedł do elitarnego grona. Teraz będzie z górki. Jaskinia Stajnia znajdzie się w podręcznikach pradziejów Europy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA