fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Pakiet akcji Lotosu sprzedany

Lotos
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Resort Skarbu Państwa chce, by jeszcze w tym roku w Lotosie pojawił się inwestor branżowy. Na razie udało mu się sprzedać 10,7 proc. akcji Lotosu za 406 mln złotych
– Rozważamy opcje wyboru inwestora strategicznego dla Lotosu – mówi „Rz” wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski, odpowiedzialny za sektor paliwowy. – Tym samym podtrzymujemy nasze dotychczasowe zapowiedzi, że Skarb Państwa chce zmniejszyć swój udział w gdańskiej firmie poniżej 50 proc.
Nie wiadomo jeszcze, ile akcji Lotosu będzie sprzedawać Ministerstwo Skarbu Państwa, ani też czy zorganizuje otwarty przetarg, czy też wyśle zaproszenia do rokowań do konkretnych firm, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane gdańską spółką. – Za wcześnie, by rozstrzygnąć te kwestie – mówi wiceminister.
Mikołaj Budzanowski przyznaje natomiast, że Skarbowi Państwa zależy na tym, by inwestorem została firma, która ma własne złoża ropy. – Tym bardziej że władze Lotosu mają plany rozwoju części wydobywczej po zakończeniu trwającego programu rozbudowy rafinerii. Zatem nie byłoby dobrze, gdyby inwestorem została firma tylko zajmująca się przerobem ropy – dodał. Lotos to drugi po PKN Orlen producent paliwa w Polsce. Wiceminister skarbu nie ujawnia, z jakiego regionu mógłby pochodzić inwestor.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że szczególnie interesujący byliby partnerzy już działający na Morzu Północnym, gdzie w jednym ze złóż – YME – Lotos już ma udziały. Stabilny średniej wielkości koncern europejski byłby szczególnie pożądany.
Ale może to być trudne. Na przykład gdańska firma zabiegała o partnerstwo z koncernem Statoil, z którym ma umowy na dostawy paliwa i kontrakt na odbiór ropy, ale bez skutku, i wydaje się mało prawdopodobne, by Norwegowie chcieli zostać udziałowcami gdańskiej spółki. Można spodziewać się, że jak osiem lat temu, tak i teraz zainteresowane nabyciem akcji Lotosu będą firmy rosyjskie. Takie koncerny jak Łukoil czy Rosnieft narzekają na brak mocy rafineryjnych i rozglądają się za możliwością nabycia rafinerii w Europie Zachodniej.
Dla polskiego rządu rosyjscy inwestorzy w tak ważnej firmie jak Lotos są jednak nie do przyjęcia. Zwłaszcza że do Europy Środkowej czasem wchodzą „tylnymi drzwiami” – gdy Rosjanie w połowie ubiegłego roku dość nieoczekiwanie odkupili od austriackiego koncernu OMV pakiet ok. 20 proc. akcji węgierskiego koncernu MOL, zostało to uznane przez władze w Budapeszcie jako próba wrogiego przejęcia.
Nie można wykluczyć, że ofertę nabycia akcji grupy Lotos resort skarbu przedstawi firmom arabskim, ale raczej nie należy spodziewać się specjalnego zainteresowania z ich strony. Choć fundusze arabskie mają udziały tak w MOL, jak i OMV.
[wyimek]29 złotych - to cena akcji Lotosu sprzedawanych przez Skarb Państwa[/wyimek]
Zanim Ministerstwo Skarbu Państwa zacznie na dobre szukać inwestora dla Lotosu, zmniejsza swój udział w tej firmie do 53,2 proc. akcji. Dzięki sprzedaży pakietu 10,7 proc. na warszawskiej giełdzie, o czym resort poinformował w piątek, zarobi ok. 406 mln zł. Według MSP 22 stycznia zakończył się proces budowania księgi popytu na 14 mln akcji. Cenę ustalono na 29 zł za akcję, czyli o 2,1 zł poniżej tej z czwartkowego zamknięcia sesji. W piątek w ciągu dnia, po informacji o cenie sprzedaży uzyskanej przez MSP, kurs papierów Lotosu znacząco spadł – o 5,2 proc., do 29,4 zł (dla porównania WIG 20 stracił na wartości ok. 2 proc.).
– Ustalona cena jest znacząco niższa od tej, po której papierami spółki handlowano ostatnio – komentował Maciej Wewiórski z DM IDMSA. Przypomniał, że przy niedawnej sprzedaży 10 proc. akcji KGHM transakcję również przeprowadzono z dyskontem w stosunku do aktualnej ceny rynkowej, ale nie było ono aż tak duże. Dlaczego tym razem dyskonto było wyższe? – Mam wrażenie, że resort prowadzi tę sprzedaż bardzo szybko i nieco chaotycznie, i cena jest zapewne tego pokłosiem – stwierdził Wewiórski. Według niego do takiego poziomu ceny przyczynić się mogło również to, że inwestorzy spodziewają się niebawem korekty na giełdzie.
Także ostatnie informacje dotyczące wyników finansowych, jakie gdański koncern osiągnął w IV kwartale zeszłego roku, nie są zbyt optymistyczne. – Jeszcze w listopadzie Paweł Olechnowicz, prezes grupy Lotos, mówił, że rezultaty będą zbliżone do tych, jakie spółka osiągnęła w III kwartale. Ostatnio jednak się okazało, że na poziomie zysku netto można się spodziewać wyniku nieznacznie tylko wyższego niż zero – powiedział analityk z DM IDMSA.
Wiceminister Budzanowski zapewnia, że transakcja jest korzystna dla Skarbu Państwa. – Nasza oferta spotkała się z pozytywnym odbiorem inwestorów finansowych, co oznacza, że oceniają oni dobrze nie tylko obecną sytuację Lotosu, ale i jego perspektywy – dodał.
Po transakcji Skarb Państwa nadal będzie głównym właścicielem gdańskiej firmy. Będzie miał ok. 53,2 proc. akcji.
—bam
[ramka][b]Piątkowa minipanika na giełdach w Europie[/b]
Indeksy warszawskiego parkietu znalazły się na najniższym poziomie od początku roku.
W piątek ceny akcji notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych spadły średnio o 2,13 proc. Najmocniej – 2,54 proc. – traciły największe spółki. Na minusach zamknęły się wszystkie parkiety w Europie.
Powodem spadków był projekt regulacji inwestycyjnych dla banków, jaki w czwartek przedstawił amerykański prezydent Barack Obama. Zakłada on między innymi ograniczenie ryzykownych inwestycji poprzez np. fundusze hedgingowe. Przypomnijmy, że to one w znacznym stopniu są odpowiedzialne za ostatnią bessę. Ale miały też spory udział w trwających od prawie roku zwyżkach.
Po piątkowej sesji główne giełdowe indeksy GPW znalazły się na najniższym poziomie w tym roku. W ocenie Tomasza Jachowicza, analityka DM DnB Nord, warszawska giełda może spróbować jeszcze ruszyć w górę, jednak potem nastąpi trwająca kilka miesięcy korekta. W jego ocenie może ona sięgnąć nawet 20 proc.
Wraz ze spadającymi cenami akcji na wartości stracił też złoty. W piątek za euro trzeba było zapłacić prawie 10 groszy więcej niż na początku tygodnia. Zdecydowanie pogorszył się klimat inwestycyjny w pozostałych krajach regionu. W Czechach czy na Węgrzech ceny akcji i walut spadły w podobnej jak u nas skali.
Na giełdach zachodnich, które w tym tygodniu ucierpiały zdecydowanie bardziej niż nasz parkiet, w piątek wyprzedaż trwała w najlepsze. Zwykle optymistycznie nastawionych Amerykanów tym razem nie zadowoliły lepsze od oczekiwań wyniki General Electric czy MacDonald’s.
—c.a.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA