fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Ubiegłoroczny deficyt okazał się niższy od zaplanowanego

Minister finansów Jacek Rostowski
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Minister finansów Jacek Rostowski szacuje, że może on wynieść 24 – 25 mld zł wobec planowanych 27,2 mld zł
Wszystko dzięki bardzo dobrym wynikom dochodów krajowych. W lipcowej nowelizacji budżetu drastycznie obniżono o 46,6 mld zł planowane wpływy podatkowe. Ale pesymizm resortu finansów był zbyt duży i w rzeczywistości w wyniku spowolnienia gospodarczego dochody spadły, ale nie aż tak bardzo. Wyniosły ostatecznie 215,8 mld zł, czyli były o 11 mld wyższe, niż wynikało to z nowelizacji.
Na środowej konferencji podsumowującej ubiegły rok minister finansów wyjaśnił, że najlepiej wyglądały wpływy z VAT. Okazały się one wyższe od tych zapisanych w nowelizacji budżetu o 5 mld zł. – To się jeszcze może jednak zmienić, ponieważ cały czas oddajemy podatnikom nadpłacony podatek – stwierdził Rostowski. – Jednak na 90 proc. ten wynik się utrzyma. O 2 mld zł wyższe od planu były wpływy z akcyzy, a o 1 mld zł z podatków dochodowych od osób fizycznych. Z kolei firmy zapłaciły prawie dokładnie tyle, ile przewidywało ministerstwo.
O 2,1 mld zł więcej od poziomu założonego w budżecie po nowelizacji wpłynęło do kasy państwa z dochodów niepodatkowych. Złożyły się na to dywidendy (0,7 mld zł więcej) oraz sprzedaż praw poboru przy emisji akcji PKO BP (1,4 mld zł). Niższe okazały się jednak dochody unijne, stąd deficyt budżetowy będzie niższy tylko o 2,2 – 3,2 mld zł.
Rostowski chwalił się też, że bilans wpływów i wydatków środków unijnych jest dodatni. – Na unijnym rachunku mieliśmy 24 mld zł, zwrot z Brukseli sięgnął 10,5 mld zł, a przewalutowaliśmy 33,5 mld zł. Mamy więc nadwyżkę 1 mld zł – stwierdził minister finansów. Dodał też, że na rachunku środków unijnych na koniec 2009 r. pozostaje 3,7 mld euro. Resort zamierzał przewalutować znacznie więcej pieniędzy z Unii, aby zasilić budżet państwa, ale jak stwierdził minister, okazało się to niepotrzebne.
Ekonomiści podkreślają jednak, że przewalutowane środki, które w 2009 r. uratowały deficyt państwa, w kolejnych latach i tak trzeba będzie oddać. Tak więc nadwyżka, którą chwalił się Rostowski, jest tylko teoretyczna. – Nasze państwo nadal się zadłuża. Dopóki tego nie zmienimy, wszystko inne się nie liczy – stwierdził Mirosław Gronicki, były minister finansów
Minister finansów nie chciał zdradzać żadnych szczegółów dotyczących planu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych, który ma zostać przedstawiony w styczniu. – Mogę tylko powiedzieć, że będzie on oparty na regule wydatkowej, która uchroni nas przed ogromnym zwiększaniem wydatków w dobrych czasach – stwierdził. Wcześniej w wywiadzie dla Radia RMF Rostowski zapewnił, że w tym roku będzie nadal walczył o obniżenie składek do OFE. Jednak jego zdaniem przedstawiony pomysł mający ograniczyć narastanie długu publicznego nie rozwiązuje wszystkich problemów: np. nie ułatwiłby spełnienia kryteriów z Maastricht i przystąpienia do strefy euro. – Nie rozwiązałby problemu niskiej rentowności funduszy – wyjaśnił minister. – Musimy znaleźć rozwiązania, które by na te wszystkie problemy odpowiedziały. I zobaczymy, jaka w końcu wyjdzie konstrukcja. Są dwie propozycje rozwiązania tych problemów: pani minister Fedak i moja oraz propozycja niektórych ekonomistów, którzy mówią, żeby przedefiniować dług – dodał.
Rostowski nie chciał jednak na razie mówić o tym, ile w relacji do PKB wynosi zadłużenie Polski. Oficjalne dane ogłosi GUS 29 stycznia. Do tego czasu powinniśmy też poznać receptę rządu na obniżanie deficytu finansów publicznych do wymaganych przez Brukselę 3 proc. PKB. – Ja bym powiedział tak – absolutnie nie jestem rzecznikiem podjęcia działań czysto symbolicznych – proponowania reform, które zostaną zawetowane przez prezydenta – stwierdził szef resortu finansów.
Wśród działań rządu, które przyczynią się do ograniczenia długu, wymienił m.in. reformę emerytur pomostowych i pakiet oszczędnościowy z początku zeszłego roku, program prywatyzacji oraz jego zdaniem ”twardy” budżet na 2010 r. – Tam, gdzie mamy siłę sprawczą, wprowadzamy te działania, które porządkują, naprawiają finanse publiczne. A nie ma co proponować rozwiązań, które nie przejdą – podkreślał Rostowski.
Wieczorem w TVP Info minister dodał, że w 2010 r. nie ma ryzyka przekroczenia przez dług publiczny poziomu 55 proc. PKB. W jego opinii przychody z prywatyzacji w 2010 r. na poziomie 25 mld zł są możliwe do osiągnięcia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA