fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Problemy jeszcze odżyją

AFP
Dla wielu firm 2010 rok będzie czasem negocjowania warunków umów kredytowych
– Wiele przedsiębiorstw czeka w przyszłym roku restrukturyzacja długów. Zaczęła się ona od Stanów Zjednoczonych, rozlała na państwa zachodnioeuropejskie, dotarła już do Rosji i Ukrainy. Mimo że Europa Środkowa jest oazą spokoju, co widać po wskaźnikach makroekonomicznych, polskich firm restrukturyzacja nie ominie – uważa Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska.
Pod pojęciem restrukturyzacji kryje się m.in. rozłożenie na raty długu, którego firma nie jest w stanie spłacić w terminie.
– Na przykład Orlen tylko renegocjował koszty i tak zwane kowenanty (dodatkowe warunki zawarte w umowie kredytowej – red.) kredytu bankowego. Ciechowi minęły terminy spłaty kredytu i musi się z bankami dogadać. Grupa Vistula też będzie pewnie musiała pomyśleć o restrukturyzacji. Łączenie się z Wólczanką było związane z przejmowaniem sporych długów, których spłata na razie została odłożona na przyszłość
– wylicza Jacek Chwedoruk. – Są też firmy, które od dłuższego czasu mają straty, jak koleje czy LOT. Wymaga to głębszej restrukturyzacji operacyjnej. To jest problem nie tylko przedsiębiorstw, ale także banków, bo ma wpływ na ich bilanse.
Bankowcom się marzy, żeby firmy już nie miały problemów ze spłatą swojego zadłużenia, bo dla nich oznacza to tworzenie dodatkowych rezerw. Im wyższe rezerwy, tym niższy wynik. Niestety w tym roku znów czekają ich trudne rozmowy z klientami. Niektóre polskie firmy nie unikną głębszej restrukturyzacji, czyli np. zaniechania części działalności, wyprzedaży majątku czy znaczących zwolnień. Dla banków będzie to oznaczało kolejne odpisy.
– Jeśli firma nie jest w stanie bankructwa, to spłatę długu przekłada się na takie terminy, jakie wynikają z bieżącego biznesplanu, tak żeby miała ona z czego regulować zobowiązania – mówi prezes Rothschild Polska.
Tłumaczy, że nie wszyscy przedsiębiorcy i nie wszystkie banki zdecydowały się na takie rozwiązanie. Wiele z nich zamiotło problemy pod dywan. Długi firm z tytułu opcji rozłożono na dłuższy okres, np. na dwa lata. Co nie zmienia sytuacji, że są to zobowiązania, których niektóre przedsiębiorstwa nigdy nie byłyby w stanie na siebie przyjąć.
Po drugiej stronie stoją firmy, które będą starać się w tym roku o kredyty na bieżącą działalność oraz na inwestycje. Muszą się liczyć z tym, że banki nadal będą podchodzić do nich z dużą nieufnością. Będą żądać więcej zabezpieczeń, odpowiedniego poziomu kapitału, mnóstwa dokumentów pokazujących, jak działa sama firma, ale także w jakiej kondycji są jej kontrahenci.
Bankowcy nie liczą w tym roku na kredytowy boom. Ich zdaniem portfel kredytowy wzrośnie o kilka procent w ciągu roku. W ciągu trzech kwartałów 2009 roku kredyty dla firm na bieżącą działalność spadły o 4,5 proc., a w porównaniu z III kwartałem 2008 roku o 2,3 proc.
Jedyne co się może zmienić to cena. – Marże w przyszłym roku będą spadały, ale nie wrócą do poziomu z 2007 roku – prognozuje Piotr Bednarski z WestLB.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA