Wiadomości

Panie na ekranie

Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
[b]Rz: W Hollywood filmy dla pań i o paniach zarabiają ostatnio najwięcej. Skąd ten fenomen?[/b]
[b]Wiesław Kot, krytyk filmowy i publicysta:[/b] W Ameryce panie zagospodarowały różne typy widzów. Julia Roberts to kobieta przebojowa, Meg Ryan – specjalistka od komedii romantycznych, słodkie niewiniątko. Nicole Kidman to kobieta samotna. W amerykańskich serialach, takich jak „Ally McBeal” czy „Seks w wielkim mieście”, można zobaczyć feministki. [b]Podobnie jest w polskim kinie?[/b]
Joanna Brodzik w „Magdzie M.” poradziła sobie jako kobieta wysoko postawiona w hierarchii społecznej. Ciepłe panie to Małgorzata Ostrowska-Królikowska, Grażynka z serialu „Klan”, lub Małgorzata Kożuchowska z „M jak miłość”. Pojawił się też tłum aktorek celebrytek. [b]A polskie aktorki z pokolenia Meryl Streep?[/b] Krystyna Janda to wciąż ekranowa diwa. Jest zapomniana seksbomba Grażyna Szapołowska i Katarzyna Figura, która rozpoczęła karierę jako seksbomba, ale jej późniejsze filmy pokazują, że ciągle eksperymentuje. [b]Dlaczego nie ma dziś takich gwiazd jak Marilyn Monroe czy Audrey Hepburn?[/b] Takie trafiają się raz na stulecie. Nie były tylko postaciami z ekranu, ale gwiazdami socjometrycznymi. W Polsce najbliżej takiego ideału jest Krystyna Janda. Chyba jest jednak zbyt poważna.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL