Ekonomia

Lepszy Włoch

fot: Damien Meyer
AFP
Mario Balotelli urodził się w Palermo, wychowali go przybrani włoscy rodzice. Ma 19 lat. Dla włoskiego futbolu zawodnik Interu Mediolan jest sportową nadzieją i moralną zadrą. Na rasistowskie zaczepki kibiców odpowiada: – Atakują mnie, bo jestem lepszym Włochem niż oni
Nikt nie wie, dlaczego akurat w niedzielę 22 listopada podczas meczu Juventus – Udinese turyński stadion olimpijski zaczął skandować: „Podskocz, a umrze Balotelli” (Saltelli, muore Balotelli), a potem „Nie ma czarnych Włochów”.
Komentatorzy „Gazzetta dello Sport” i „Corriere della Sera” podejrzewali, że to efekt piorunującej mieszanki głupoty z nudnym meczem. Związek futbolowy wystawił Juventusowi za te okrzyki rachunek w wysokości 20 tys. euro i wydawało się, że na tym sprawa się skończy. Tymczasem trzy dni później przed meczem Ligi Mistrzów Bordeaux – Juventus fani turyńczyków znów wzięli na celownik Balotellego. Ogłoszenie przez stadionowego spikera po włosku, że w Bordeaux nie ma miejsca dla rasistów, jedynie pogorszyło sytuację. Dopiero interwencja cieszącego się wielkim mirem wśród kibiców bramkarza Gianluigiego Buffona przyniosła skutek. Wytłumaczył im, że jeśli nie przestaną, UEFA może przyznać Bordeaux walkower i nakazać rozegranie kolejnego meczu przy pustych trybunach albo na obcym stadionie.
Dziś już wiadomo, że UEFA na razie żadnych sankcji wobec Juve nie wyciągnie, bo w raporcie sędziego i obserwatora o rasistowskich okrzykach nie ma ani słowa. Pewnie dlatego, że wszystko zaczęło się i skończyło przed rozpoczęciem spotkania. Najprawdopodobniej jednak Juventus zostanie ukarany później, bo złożenie skargi zapowiedziała wspierana przez UEFA organizacja Futbol przeciw Rasizmowi w Europie (FARE). Trudno się spodziewać, by UEFA zlekceważyła ten sygnał, zwłaszcza że od kilku lat prowadzi kampanię „Wykop rasizm z futbolu” z udziałem najlepszych piłkarzy świata. Włoskie media nie pozostawiły na autorach haniebnych okrzyków suchej nitki, nazywając ich imbecylami i odmóżdżoną tłuszczą. Wielu posłów wszystkich ugrupowań politycznych chce w parlamencie usłyszeć od minister sportu i ministra spraw wewnętrznych, co zamierzają zrobić z plagą rasizmu i chamstwa na stadionach, oraz dlaczego specjalni obserwatorzy MSW, mimo rasistowskich i innych dyskryminujących okrzyków, a nawet transparentów, nigdy nie skorzystali ze swoich uprawnień i nie przerwali meczu. [srodtytul]Opowieść o dobroci serca[/srodtytul] Tacy obserwatorzy mocą prawa muszą być obecni na każdym włoskim stadionie od 9 maja br. To bezpośrednia konsekwencja prześladowania Balotellego przez fanów Juve podczas kwietniowego meczu z Interem. Parlament ma poświęcić sprawie specjalną debatę. Natomiast ze strony włoskiego futbolu słychać sygnały bardzo różne, nierzadko niepokojące i pełne hipokryzji. Najczęściej pada argument, że inne czarne gwiazdy, jak Lilian Thuram, Patrick Vieira, Ruud Gullit, Frank Rijkaard, George Weah czy Clarence Seedorf nigdy nie miały we Włoszech problemów z powodu koloru skóry, więc najwyraźniej Balotelli sam napytał sobie biedy prowokacyjnym zachowaniem na boisku. Historia Balotellego układa się we wzruszającą opowieść o dobroci włoskiego serca, oraz oszałamiającej sportowej karierze i moralitet o sukcesie pełnej integracji czarnego dziecka we Włoszech. Przyszedł na świat w Palermo w 1990 roku jako syn imigrantów z Ghany. Ci przeprowadzili się na północ do Brescii. Gdy Mario zachorował, oddali go do szpitala i przestali się dzieckiem interesować. Dzięki staraniom jednego z lekarzy, gdy Mario miał dwa latka, wzięli go do siebie państwo Balotelli. W domu się nie przelewało , zwłaszcza że wówczas Franco i Silvia mieli na utrzymaniu trójkę własnych dorastających dzieci. Jak napisał na swojej stronie internetowej Mario: „Dali mi wszystko, przede wszystkim miłość i troskę. Wychowali mnie kosztem nie lada wyrzeczeń. To są moi prawdziwi rodzice, moi prawdziwi bracia i siostra”. [srodtytul]Największy talent włoskiej piłki[/srodtytul] Chłopiec rósł jak na drożdżach (dziś Mario ma 189 cm) i już jako pięciolatek czarował talentem piłkarskim tak nieprzeciętnym, że w parafialnej drużynie Mompiano (dzielnica Brescii) grał z ośmiolatkami. W wieku 16 lat wystąpił w meczu trzeciej ligi w drużynie Lumezzane na podstawie specjalnego zezwolenia, a już kilka miesięcy później biły się o niego takie firmy, jak Fiorentina, Barcelona, Chelsea, Liverpool i Tottenham. Jednak podpisał kontrakt z Interem, żeby być blisko domu. W 2007 r. zadebiutował we włoskiej ekstraklasie. Gdy upomniała się o niego reprezentacja Ghany, powiedział, że czuje się Włochem i chce grać dla Włoch. Po ukończeniu 18 lat wybrał obywatelstwo włoskie i natychmiast stał się gwiazdą młodzieżowej reprezentacji. Fachowcy są zgodni, że Balotelli jest obecnie największym talentem włoskiej piłki. „Gazzetta dello Sport” tak oceniła walory piłkarza w skali do 10: strzał z prawej nogi – 9, z lewej – 8, gra głową – 8, siła uderzenia – 9, start do piłki – 8, drybling – 9, fantazja – 9, osobowość – 9, zachowanie – 5. We włoskiej szkole z taką oceną z zachowania nie przechodzi się do następnej klasy. Balotelli jest niesforny, nie uznaje żadnych autorytetów i hierarchii. Sprowokować go łatwo, bo na zaczepki odpowie niemal zawsze, często po gwizdku, co już go kosztowało kilka czerwonych kartek. Wygwizdywany przez fanów Romy strzelił bramkę, i kładąc palec na ustach, pokazał im, że mają siedzieć cicho. Na dodatek pokazał język o 17 lat starszemu Christianowi Pannuciemu, którego udało mu się chwilę przedtem pod bramką oszukać. Zniesmaczony Francesco Totti powiedział potem: „Gdybym ja w wieku 19 lat zrobił coś takiego w Romie, to by mi najpierw starsi piłkarze, a potem trener skopali tyłek, nie mówiąc o tym, co by mnie czekało w domu”. Podobnych zachowań Balotelli ma na koncie kilka. Pretensje do niego ma również trener Jose Mourinhno za to, że się czasem obija na zajęciach, na boisku lekceważy zalecenia taktyczne, pozwala sobie na nonszalancję, a spóźnienia tłumaczy awarią budzika. W efekcie piłkarz często za karę wysyłany jest na trybuny, jak choćby w ostatnim meczu z Fiorentiną, a w wyjazdowych spotkaniach gwizdy rozlegają się, gdy tylko dotknie piłki. Od wielu miesięcy jest najbardziej znienawidzonym piłkarzem ekstraklasy, zastępując w tej niewdzięcznej roli swego kolegę z drużyny Marco Materazziego. W ogólnonarodowej dyskusji o Balotellim często słychać głosy, że sporadyczne rasistowskie hasła to niewinny produkt uboczny tej w sporej części usprawiedliwionej niechęci. Sam Balotelli na rasistowskie zaczepki kibiców odpowiada z bresciańskim akcentem: „Jestem lepszym Włochem od nich”. Zdaniem Ruuda Gullita, który w Mediolanie spędził swoje najlepsze piłkarskie lata, na tym właśnie polega kłopot Balotellego, albo raczej kłopot Włochów z Balotellim. „We Włoszech sprowadzeni z zagranicy czarni piłkarze, jeśli dobrze grają i zarabiają miliony, stają się jakby mniej czarni. Są nawet uwielbiani, ale jako obcy, najemnicy. Włoscy kibice nie są jednak przygotowani na czarnego Włocha, który mówi: jestem jednym z was”. Gullit ma nadzieję, że to tylko kwestia czasu, bo podobnie było kiedyś w Anglii i Holandii. Włoscy moraliści sportu, jak choćby Maurizio Crosetti w „La Repubblica”, podkreślają, że u źródeł nagannych zachowań Balotellego leżą frustracja i bezradność wobec tego, że nie chcą go zaakceptować ci, których uważa za swoich rodaków. Wychował się na tych samych lekturach i tych samych programach telewizyjnych. Tak samo jak oni skakał z radości, gdy Fabio Cannavaro w Berlinie uniósł do góry Puchar Świata. Innej ojczyzny Balotelli nie ma. Ta argumentacja przekonuje choćby dlatego, że hasło „Nie ma czarnych Włochów” ukuto, gdy Mario został powołany do młodzieżowej reprezentacji Włoch i jeszcze nie zdążył się nikomu narazić. Trener Marcello Lippi, do którego wielu Włochów apeluje, by w szlachetnym geście powołał Balotellego do dorosłej reprezentacji, powiedział, że niestety, to nie jest tylko problem włoskiej piłki, lecz nietolerancji całego włoskiego społeczeństwa. Prezes Interu Massimo Moratti przed meczem Juve – Inter groził, że jeśli znów padną rasistowskie hasła, każe zejść drużynie z boiska. Jeśli wierzyć niedyskrecjom, Balotelli ma tego wszystkiego serdecznie dość i chce przejść do Arsenalu Londyn, który gotów jest zapłacić za niego fortunę. Rozgrywający Palermo, syn Włocha i Somalijki Fabio Liverani, który niejednego nasłuchał się na temat swojej śniadej karnacji, pytany czym się skończy casus Balotellego, powiada: „Jak zwykle we Włoszech – niczym poza gadaniem”. Zgodnie decyzją włoskiego Sądu Kasacyjnego z 2005 roku sformułowanie „Ty brudny czarnuchu” nie ma rasistowskiej konotacji, jest jedynie wyrazem ogólnej antypatii. [ramka][b]Mario Balotelli[/b] Włoski piłkarz grający na pozycji napastnika. Urodził się 12 sierpnia 1990 roku w Palermo. Początkowo nazywał się Mario Baruwah (jest synem imigrantów z Ghany). Włoskie obywatelstwo nabył po ukończeniu 18. roku życia. W wieku dwóch lat został oddany na wychowanie rodzinie Balotellich. Karierę zaczynał w prowincjonalnym klubie Lumezzane. W wieku 15 lat został włączony do drużyny seniorów i zadebiutował w rozgrywkach Serie C1. W 2006 roku przeszedł do Interu Mediolan. W Serie A zadebiutował w grudniu 2007 roku w meczu z Cagliari (2:0). Gra w reprezentacji Włoch do lat 21. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL