fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Którym wejściem po doktorat?

Adam Michnik
Fotorzepa, Radosław Pasterski Radosław Pasterski
"Doktorat dla Michnika ukazuje obłudę życia publicznego w Polsce" - uznali protestujący dziś w Krakowie przeciwko przyznaniu tytułu doktora honoris causa redaktorowi "Gazety Wyborczej".
Około 20 osób z transparentami pojawiło się przed budynkiem Uniwersytetu Pedagogicznego tuż przed rozpoczęciem uroczystości. Byli wśród nich trzej profesorowie uczelni, którzy w liście otwartym napisali, że decyzja o przyznaniu doktoratu była niezgodna z wolą większości obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału Humanistycznego uczelni, a sam pomysł "zainspirowały" władze uniwersytetu.
"Najpierw pomysł podsunięto Instytutowi Filozofii i Socjologii, gdzie został odrzucony przez Radę tegoż Instytutu, a potem Instytutowi Politologii, którego Rada go zatwierdziła" - stwierdzili w przekazanym mediom liście. - Mogę tu być, bo na uczelni wprowadzono właśnie godziny rektorskie, więc nie mam zajęć - powiedział "Rz" prof. Ryszard Kantor, jeden z autorów listu. Protestującym, którzy - nawiązując do wypowiedzi Adama Michnika - na innej tablicy napisali m.in.: "Żądamy przyznania doktoratu honoris causa Czesławowi Kiszczakowi - człowiekowi honoru" - towarzyszyła dyskretna "ochrona" policji. Nie do końca wiadomo którym wejściem Adam Michnik wszedł do budynku. Bocznym - mówi ks. Isakowicz-Zaleski, ale dwaj inni uczestnicy pikiety mówią, że jednak głównym wejściem.
Do auli, gdzie odbywała się uroczystość, wejść można było z zaproszeniem lub legitymacją dziennikarską. Dlatego protestujących tam nie wpuszczono. Jeden z przeciwników tego wyróżnienia - Krzysztof Bzdyl dostał się jednak na salę, ale kiedy zaczął wznosić okrzyki: Hańba!" został z niej wyprowadzony.
Władze Uniwersytetu Pedagogicznego, które zapewniały że wniosek o nadanie tego doktoratu poparła ponad połowa uczestniczących w głosowaniu reprezentantów Wydziału Humanistycznego, a następnie - Senatu, nie przywiązywały szczególnej wagi do protestu. Jej rektor prof. Michał Śliwa - podkreślając zasługi redaktora "Wyborczej" dla wolności słowa - mówił przed uroczystością mediom, że gdyby nie Adam Michnik, protestującymi zainteresowałoby się SB, a potem trafiliby do aresztu.
Można zatem uznać, że nie "Solidarność", nie Jan Paweł II, nie robotnicy, ale późniejszy naczelny "Gazety Wyborczej" obalił komunizm - stwierdzili wówczas przeciwnicy wyróżnienia. Szczególnie oburzył ich fakt nagradzania kogoś, kto - ich zdaniem - jest uwikłany w bieżący spór polityczny.
- Adam Michnik to postać bardzo kontrowersyjna. Poza tym ta wypowiedź rektora dotknęła mnie wyjątkowo - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który pojawił się na pikiecie. Przypomniał także, że m.in. z powodu wypowiedzi Adama Michnika dotyczących lustracji i rozliczeń z przeszłością odesłał "Tygodnikowi Powszechnemu" Medal Św. Jerzego, którego został laureatem podobnie jak redaktor "Gazety Wyborczej". Kapłan uznał, że "nie pasuje do tego grona".
Doktorat został przyznany za zasługi w służbie publicznej i promowanie wartości humanistycznych w kulturze i polityce. Na Uniwersytecie Pedagogicznym otwarto też niewielką wystawę "Adam Michnik - historyk i twórca historii". Przedstawiciele Uniwersytetu Pedagogicznego podkreślali, że choć redaktor Michnik ma już podobne wyróżnienia amerykańskich i europejskich uczelni, to jego pierwszy taki tytuł w Polsce.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA