Świat

Unia nordycka: sen czy jawa

Sesja Rady Nordyckiej w Helsinkach, październik 2008 r. (fot. Johannes Jansson/www.norden.org/nordbild)
Rzeczpospolita
Zwolennicy zjednoczenia krajów Europy Północnej marzą o odtworzeniu unii z czternastego wieku
Szwedzki historyk i komentator Gunnar Wetterberg wywołał burzę. Na łamach dziennika „Dagens Nyheter” w dniu otwarcia sesji Rady Nordyckiej w Sztokholmie stwierdził wprost: pięć państw nordyckich powinno utworzyć unię. Na wzór unii kalmarskiej z 1397 roku, kiedy na czele Danii, Szwecji i Norwegii stanęła duńska królowa Małgorzata I.
Wetterberg proponuje, by teraz było podobnie. I aby na czele superpaństwa złożonego ze Szwecji, z Danii, Finlandii, Islandii i Norwegii stanęła duńska królowa Małgorzata II. To ona miałaby stać się symbolem nawiązującym do tradycji unii kalmarskiej. [srodtytul]Kuszące obietnice[/srodtytul]
Czy mieszkańcom Danii i czterech pozostałych państw taki pomysł by się spodobał? Wetterberg odpowiada sceptykom, że skandynawscy monarchowie mogliby rotacyjnie kierować unią. Kusi perspektywami gospodarczymi. Jeśli doszłoby do zjednoczenia, państwa skandynawskie, które w sumie liczą 25 milionów mieszkańców, stałyby się dziesiątą potęgą gospodarczą świata – zaraz po Kanadzie i Hiszpanii, ale przed Rosją i Brazylią. Byłyby też na piątym lub szóstym miejscu w Unii Europejskiej. W dobie kryzysu finansowego bardzo by się wzajemnie wspomogły. Dziś każdy kraj musi sobie radzić sam. Zagrożony jest na przykład przemysł samochodowy w Szwecji. Gospodarka Finlandii ucierpiała już, gdy rozpadł się Związek Radziecki. Ale to nie wszystko. Są też pokusy polityczne. Według historyka zjednoczona piątka miałaby silniejszą pozycję w negocjacjach międzynarodowych. – Każdy kraj z osobna nie może sam wiele zdziałać – przekonuje. Politykom z państw skandynawskich łatwiej by też było zdobywać kluczowe pozycje w unijnych instytucjach. Według Wetterberga unia nordycka powinna prowadzić wspólną politykę międzynarodową i obronną. – Wszyscy uczniowie już od początku szkoły powinni się uczyć oprócz języka ojczystego innego języka krajów nordyckich – przekonuje. Unia mogłaby nawet służyć przykładem UE. Większość komentatorów reaguje na ten pomysł uśmiechem. Ale nie brak i zwolenników. – To świetny pomysł i powinno się go potraktować z powagą. Wymaga czasu, ale jest możliwy do zrealizowania. Kraje Północy zasługują na taką unię – mówi „Rz” przewodnicząca Stowarzyszenia Norden Kristina Persson. [srodtytul]Została tylko nostalgia [/srodtytul] Czy na podobną unię zasługują inne narody Europy? Podobne tendencje zauważa się dziś również w innych regionach kontynentu. Na przykład na Południu. Jak wynika z przeprowadzonego latem sondażu Ośrodka Analiz Społecznych Uniwersytetu w Salamance, utworzenie unii iberyjskiej popiera 40 procent Portugalczyków i 30 procent Hiszpanów. – Stworzenie federacji z Hiszpanią byłoby dla nas wyjściem z cienia, otwarciem na Europę, na Morze Śródziemne, na Francję – mówił „Rz” Joao Guerreiro, politolog z Uniwersytetu w Lizbonie. Na Bałkanach, gdzie wciąż brakuje stabilizacji, są osoby tęskniące za dawną Jugosławią. Nostalgię odczuwają nawet Słoweńcy, którzy jako pierwsi z dawnych republik Jugosławii weszli do UE i NATO, a nawet przyjęli euro. Według ekspertów to jednak bardziej nostalgia za złotymi gospodarczo latami 70. i 80. niż za powrotem do Jugosławii w dawnych granicach. Podobny sentyment pozostał w Czechach i na Słowacji. – Większość Czechów i Słowaków wolała federację, ale politycy zdecydowali inaczej. Osobiście byłem przeciwko podziałowi Czechosłowacji. Straciliśmy naszą szansę i wszystko, łącznie z dyplomacją i gospodarką, musieliśmy zaczynać od zera – mówi „Rz” redaktor naczelny słowackiego dziennika „SME” Matusz Kostolny. Dziś już zapomniał o sentymentach. – Jesteśmy w UE i w Schengen. Kiedy chcę, mogę jeździć do Czech, oglądać czeskie filmy, czytać czeskie gazety. Stosunki między Czachami i Słowakami są dziś lepsze niż za czasów federacji. Nikt nie jest zazdrosny. Nikt nie krzyczy, że jeden płaci na drugiego. Byłoby głupotą mówić dziś o zjednoczeniu. Po 15 latach nie wyobrażam sobie tego – przyznaje. Ale dodaje, że na Słowacji nie brak ludzi, którzy za prezydenta wciąż uważają ostatniego przywódcę Czechosłowacji – Vaclava Havla. [ramka][srodtytul]Opinie dla „Rz”[/srodtytul] [b]Stefan Olafsson[/b] | [i]socjolog, Uniwersytet w Rejkiawiku[/i] Gdyby państwa nordyckie ściślej ze sobą współpracowały, ich głos w świecie na pewno byłby lepiej słyszalny i stanowilibyśmy większą siłę. Łączy nas przecież podobna kultura, podobne społeczeństwo, również opiekuńczy model państwa. Może gdyby powstała unia nordycka, udałoby się zachować nordycką walutę zamiast euro? Byłyby też duże oszczędności w wydatkach na monarchie w poszczególnych krajach. Jestem za większą współpracą naszych krajów, ale obawiam się, że odrodzenie unii kalmarskiej jest nierealne. Wszystkie narody nordyckie są bardzo mocno przywiązane do swojej niepodległości. Znając Islandczyków, jestem przekonany, że powiedzieliby „nie”. Bo najważniejsza jest dla nich suwerenność. Z trudem oswajali się z myślą o wstąpieniu do UE, a tu miałaby powstać kolejna unia. Przypuszczam jednak, że znajdzie się wiele osób, które stwierdzą, iż unia nordycka jest lepsza i bliższa Islandii niż Unia Europejska. [b]Hans Mouritzen[/b] | [i]politolog, Duński Instytut Studiów Międzynarodowych[/i] Nie wierzę w taką unię. To zupełnie nierealny pomysł. Kraje nordyckie zbyt wiele dziś dzieli, by utworzenie federacji pięciu państw mogło dojść do skutku. To tak jak z państwami bałtyckimi. Z dalszej perspektywy wydaje się, że są takie same, i wszyscy wrzucają je do jednego worka. Ale żaden Estończyk czy Litwin nie powie: pochodzę z państw bałtyckich. Tak samo jest z nami. W przypadku państw nordyckich nie sprawdziłaby się wspólna polityka zagraniczna ani obronna, bo część z nich należy do UE, a część nie. Niektóre, jak Dania, są blisko związane z USA, inne nie. Różni nas także kwestia wojny w Afganistanie. Wątpię też, by unia nordycka mogła się stać potęgą gospodarczą. Tu również istnieje konflikt interesów. Wystarczy spojrzeć na rybołówstwo. Nie dla wszystkich państw jest to najważniej- sza gałąź gospodarki. A co z monarchią? Co powiedzieliby na przykład Szwedzi, gdyby miała nimi rządzić duńska królowa? Zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Nigdy nie będzie to możliwe. [i]—not. k.z.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL