fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Wielkie okna, przez które widać lęk

[b]RZ: Studio, w którym pracuje bohater „Spotkania w Palermo”, pojawia się wielokrotnie w jego sennych koszmarach. Czy to czarny charakter współczesnej architektury?[/b]
[b]Sebastian Soukup, scenograf filmu „Spotkanie w Palermo”: [/b]Nie zgadzam się, że ten budynek, szkoła w Zollverein, jest czarnym charakterem w filmie. W koszmarach Finna zarówno on, jak i jego otoczenie często tracą proporcje. To powiększa się, to maleje. Przydarza mu się to i w jego studiu w Düsseldorfie, i w pokoju hotelowym w Palermo. Dla mnie to bardziej próba pokazania, że Finn gubi się w swoim codziennym życiu, traci moralny kompas.
[b]Dlaczego na budynek, w którym ma swoje studio Finn, wybraliście japoński projekt grupy SANAA?[/b]
Wybraliśmy ten dom ze względu na wielkie okna, które pokazują okolicę. Tworzy to metaforyczną przestrzeń dla bohatera, który pracuje ze zdjęciami i obrazami, jest wręcz od nich uzależniony. Chcieliśmy przełożyć na współczesny język pokoje z obrazów XVIII-wiecznego malarza Giovanniego Paola Paniniego.
[b]Dlaczego właśnie Panini?[/b]
To malarstwo wywodzi się z późnego baroku, okresu, w którym ludzie również mieli obsesję na punkcie tworzenia iluzji: efektów trompe l’oeil, teatru. Odczuwano lęk przed pustką, pomieszczeniami, które nie były w całości pokryte dekoracjami. Według mnie nastrój w malarstwie Paniniego jest trochę straszny, ale idealny dla osoby, która zajmuje się tworzeniem obrazów.
[b]Zdziwiłam się, widząc przez okna tego budynku rzekę. Przecież znajduje się on w Essen i wcale nie nad rzeką.[/b]
Przy użyciu technik komputerowych wstawiliśmy w okna widok na Ren i port w Düsseldorfie, w którym dzieje się film. Co okazało się bardzo logiczne, pokazywało, w jaki sposób Finn widzi świat.
[b]Finn też tworzy takie fotograficzne fikcje. Na jednym zdjęciu łączy trzy ujęcia nieba.[/b]
Pierwowzorami postaci Finna byli Peter Lindbergh, znany fotograf mody, oraz Andreas Gursky, artysta wizualny, którego wszystkie prace są tworzone przy użyciu technik cyfrowych. Efekt końcowy tylko w niewielkim stopniu odzwierciedla oryginalny materiał zdjęciowy. Odwiedziliśmy studio Gursky’ego, opowiedział nam o tym bardzo dokładnie. Dzięki temu mieliśmy pewność, że budynek w Essen to właściwy wybór.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA