fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Blaszaki zamiast komputerów

Materiały Promocyjne
Nie dość, że we wtorek w Hard Rock Cafe usłyszymy muzykę jazzową, to wśród publiczności znajdzie się wielu miłośników rapu i soulu. A to za sprawą Amerykanów z Hypnotic Brass Ensemble
Nazwa grupy jest nieprzypadkowa i wiąże się z anegdotą. Ośmiu braci grających na instrumentach dętych ćwiczyło sobie w najlepsze na peronie chicagowskiego dworca, a przypadkowy przechodzień zafascynował się ich brzmieniem na tyle mocno, by omijać kolejne pasujące mu pociągi. I tę „hipnozę” właśnie upamiętniono.
Niezwykłe? Owszem, ale nie dla tego specyficznego oktetu. Ojciec siedmiu członków grupy grał bowiem w zespole Sun Ra, największego oryginała na jazzowej scenie, mieszającego starożytną mistykę z fantastyką naukową. Utrzymującego nawet, że pochodzi z kosmosu. Od dziecka przyzwyczajeni byli więc do tego, by muzykę traktować niekonwencjonalnie. Głowa rodziny sięgała natomiast po oryginalne metody szkoleniowe, zmuszając ich do ćwiczeń wczesnym rankiem, jeszcze przed zajęciami szkolnymi.
Ostateczne szlify i tak nadała im ulica. Wyciągali też wnioski z zasłyszanych płyt. Czerpali zarówno z afrobeatowego transu Fela Kuti, jak i z discosoulowych doświadczeń Earth Wind & Fire. Ta otwartość pozwoliła im na współpracę z gwiazdami alternatywnego hip-hopu (Mos Def), ambitnego r’n’b (Erykah Badu), rocka w wersji funkującej (Flea z Red Hot Chili Peppers) i poszukującej (Damon Albarn z Blur i Gorillaz).
Muzycy HBE gotowi są grać zawsze i wszędzie, a organizatorzy tę uniwersalność odpowiednio wykorzystują. Trudno uwierzyć, że pomiędzy występy rozstrzelone między Francją, Anglią, Holandią a Finlandią udało się wcisnąć stolicę Polski.
Nasi operujący na pograniczu rapu i jazzu artyści mówią, że mamy do czynienia z fenomenem, jakiego próżno nad
Wisłą szukać. W nienagłaśnianych brzmieniach blaszanych instrumentów widzą odpowiedź na wszechobecne komputery, ale też odtwórczość współczesnej muzyki miejskiej. Zwracają uwagę na wpływ, jaki na Hypnotic Brass Ensemble miały tworzone na uczelniach (głównie bostońskich i filadelfijskich) big-bandy. Ale też na składy w rodzaju Take 6 czy The Manhattan Transfer, opierające swe kompozycje na wielogłosowych harmoniach wokalnych.
Nie mają przy tym złudzeń – HBE to dla nich muzyka, której bliżej do hip-hopu i groove niż do jazzu.
Być może dlatego w promocję wtorkowego koncertu zaangażował się Marcin „Tytus” Grabski, szef niezależnego wydawnictwa Asfalt Records. Choć, jak przyznaje, nie jest znawcą zespołu, uważa, iż nie ma możliwości, by jego występ był słaby.
– Na każdy czarny amerykański zespół, jaki do nas przyjeżdża, choćby grał z kapeluszem na rogach ulic, obowiązkowo trzeba iść – mówi.
A na Hypnotic Brass Ensemble w szczególności.
– To oryginalnie grający, wychowani w muzycznej rodzinie wirtuozi z bardzo mocnym życiorysem. To tacy, jak oni, przenoszą dalej płomień – dodaje „Tytus”.
[ramka] Hypnotic Brass Ensemble – Hard Rock Cafe, ul. Złota 53 wtorek, godz. 21.30 bilety: 45/55 zł[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA