fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie stocznie na zakręcie

Gdańska Stocznia Remontowa
spółka
Gdańska Stocznia Remontowa dźwiga się z dołka, w jaki wpędziły ją na początku roku kontrakty na opcje
O Remontowej, dotąd uchodzącej za pozytywną przeciwwagę dla zadłużonych państwowych zakładów w Gdyni i Szczecinie, stało się głośno w lutym tego roku. Spółce zagroziła wówczas utrata płynności – kiedy okazało się, że ma kontrakty w opcjach z dziesięcioma bankami pod wartość całej swojej produkcji (nieoficjalnie mówiono o kwocie 600 mln zł), a wycofanie się części zleceniodawców mogło spowodować kłopoty ze spłatą. Ostatecznie, w marcu Remontowa wynegocjowała porozumienie, odraczające termin zapłat należności za opcje.
- Ten problem jest już za nami. Zobowiązania zamieniliśmy na kredyt – mówi dziś „Rz" Jarosław Flont, prezes Remontowej. Po utracie w trzecim kwartale ubiegłego roku spodziewanych zamówień na budowę czterech statków i jednej przebudowy, stocznia zdobyła nowe zamówienia, m.in. na przebudowę amerykańskiej platformy wiertniczej typu jack-up i ma pełen portfel zamówień do 2012 r.
– Na przełomie III I IV kwartału spodziewamy się pozyskać nowe kontrakty na budowę – zapowiada prezes Flont. Ponad 90 proc. klientów Remontowej pochodzi z zagranicy. Należąca do grupy Remontowa Stocznia Północna, która specjalizuje się w budowie średnich i małych statków, po pierwszej połowie 2009 r. ma ponad 1 mln zł zysku i realizuje kontrakty na budowę 15 jednostek.
Zarząd Remontowej nie ujawnia szczegółów dotyczących kredytu, ale zapewnia, że sytuacja finansowa spółki jest stabilna: w pierwszym półroczu 2009 r. stocznia wypracowała ponad 11 mln zł zysku (tyle samo, ile przed rokiem), a jej przychody wzrosły o 20 proc. do 857 mln zł. – Nie planujemy ani zwolnień pracowników, ani tym bardziej wniosku o postępowanie upadłościowe –podkreśla Jarosław Flont. Grupa Remontowa zatrudnia 1600 pracowników i 900 kooperantów.
Tydzień temu wniosek o możliwość przeprowadzenia postępowania układowego złożył zarząd Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, licząc, że uratuje się w ten sposób przed upadłością. Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy ponad 99 proc. akcji spółki (pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej) zapewnia, że mimo tego chce znaleźć inwestora dla spółki. - Prywatyzacja jest przesądzona, trwa już konkurs na wycenę majątku - mówi ŇRz” Roma Sarzyńska, rzecznik ARP.
Dotychczasowa struktura polskiego przemysłu okrętowego, w której dominowały duże stocznie produkcyjne, odchodzi do lamusa, a jego potencjał w tym roku może skurczyć się o jedną czwartą głównie z powodu Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Ich majątek – po decyzji Komisji Europejskiej z listopada 2008 r. stwierdzającej, że pomoc publiczna udzielona w przeszłości zakładom była nielegalna – został sprzedany w przetargu.
Za tydzień, 17 sierpnia, okaże się, czy nowy nabywca kluczowych aktywów obu stoczni – Stichting Particulier Fonds Greenrights – wpłaci 380 mln zł, kwotę, na jaką je wylicytował. Wpłata nie przesądza jednak o tym, czy nowy, nieznany w branży właściciel będzie budował w Gdyni i Szczecinie statki. Z kolei pozbawiona starych długów Stocznia Gdańsk podejmuje program restrukturyzacji i negocjuje nowe kontrakty, licząc na to, że kłopoty ukraińskiej firmy ISD, z którą jest powiązana, nie wpłyną na jej dalsze funkcjonowanie.
Na niepewność co do dalszych losów innych krajowych zakładów, zarówno produkcyjnych, jak i remontowych, nakłada się kryzys w branży stoczniowej: spadek stawek frachtowych i wycofywanie się armatorów z zawartych kontraktów. Z 10,5 tys. statków zamówionych na świecie anulowano po sześciu miesiącach ok. 600.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA