fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Amerykański sen Soni Sotomayor

„Posiada rozległe doświadczenie i szeroką perspektywę” – rekomendował kandydatkę na sędziego prezydent Barack Obama
AP, Alex Brandon Ale Alex Brandon
Córka ubogich Portorykańczyków jest pierwszym w historii latynoskim sędzią Sądu Najwyższego i trzecią kobietą na tym stanowisku
Jako dziesięcioletnia półsierota z Bronksu Sotomayor uwielbiała oglądać serial o detektywie i prawniku Perrym Masonie. Jeden z odcinków zakończył się dramatyczną sceną w sądzie. – Zrozumiałam, że sędzia to najważniejsza postać na sali – wspominała po latach i dodała, że właśnie wtedy postanowiła, kim zostanie, gdy dorośnie. Teraz osiągnęła to, o czym nadaremnie marzą tysiące jej kolegów po fachu w całej Ameryce.
[wyimek]Sotomayor nie ukrywa dumy ze swych latynoskich korzeni [/wyimek]
W czwartek Senat zdecydowaną większością głosów zatwierdził jej kandydaturę, a w sobotę miało się odbyć jej uroczyste zaprzysiężenie. To ogromne wyróżnienie: dziewięcioosobowy Sąd Najwyższy jest jednym z filarów porządku społecznego i politycznego w Ameryce.
[srodtytul]Wartość doświadczeń[/srodtytul]
– To triumf polityki tożsamości – twierdzi prawicowa komentatorka Michelle Malkin. Jej zdaniem Sotomayor została wybrana głównie ze względu na swe pochodzenie. Wszyscy w Ameryce wiedzą, jak gwałtownie rośnie latynoska populacja USA i jak kluczowe staje się poparcie latynoskiego elektoratu w wyborach. Krytycy zauważają, że nominując Sotomayor, prezydent Obama chciał się tym przypodobać wyborcom.
Sama Sotomayor zawsze wyraźnie podkreślała swoje pochodzenie. Opowiada o trudnym dzieciństwie w portorykańskiej rodzinie w niebezpiecznej dzielnicy Nowego Jorku. Rodzice ciężko pracowali na skromne życie – ojciec pracował w fabryce, matka była pielęgniarką.
Sonia miała osiem lat, gdy zdiagnozowano u niej cukrzycę. Rok później zmarł jej ojciec. Dzięki poświęceniu matki i własnej ciężkiej pracy kończyła z wyróżnieniami kolejne katolickie szkoły, zdobywając w końcu stypendium na prestiżowym uniwersytecie Princeton, gdzie była jedną z najlepszych studentek na roku. Cała jej dalsza kariera na kolejnych szczeblach sądownictwa była potwierdzeniem nieprzęcietnego talentu.
– Wydaje mi się, że mądra latynoska kobieta z całym bogactwem swego doświadczenia częściej doszłaby do trafnych konkluzji niż biały mężczyzna, który nie miał takiego życia – powiedziała kiedyś Sotomayor.
Wypowiedź ta przysporzyła amunicji przeciwnikom, którzy próbowali storpedować jej nominację, oskarżając ją o uprzedzenia rasowe wobec białych. Podczas niedawnych przesłuchań przed Senatem Sotomayor umiejętnie wyszła z opresji.
– Użyłam zbyt kwiecistej i niezbyt trafnej retoryki... To było kiepskie – przyznała.
[srodtytul]Miłość do baseballu[/srodtytul]
Dorastała w blokach komunalnych, parę przecznic od stadionu jednej z najsłynniejszych amerykańskich drużyn baseballowych – Yankees. Nic dziwnego, że jest wielką miłośniczką tego sportu. Co więcej, jak twierdzi wielu, “uratowała baseball przed śmiercią”. 14 lat temu położyła kres siedmiomiesięcznemu patowi w negocjacjach między szefostwem ligi a związkami zawodowymi graczy, który groził upadkiem tego sportu w USA. W krytycznym momencie Sotomayor, do której trafił pozew w tej sprawie, zmusiła zarząd ligi do podjęcia rozmów z graczami. – Wydała decyzję z szybkością, która zachwyciła wszystkich kibiców baseballu – wspominał niedawno Obama.
Nie wszyscy są jednak w równym stopniu zachwyceni nową sędzią Sądu Najwyższego. Choć do sądu federalnego nominował ją w 1992 roku republikański prezydent George Bush senior, to nie cieszy się zaufaniem konserwatystów.
Jej nominacja do Sądu Apelacyjnego kilka lat później ciągnęła się przez ponad rok właśnie z powodu oporu republikanów. Już wtedy uważana była za osobę związaną bardziej z nurtem liberalnym. – Sotomayor to liberalny bojownik – twierdzi były kandydat na prezydenta Pat Buchanan. Koronnym tego przykładem ma być jej głośne orzeczenie z 2003 roku. Odrzuciła wtedy skargę białych strażaków zarzucających władzom miasta New Haven, że nie dały im promocji, bo nie były w stanie dać awansu odpowiedniej liczbie czarnych pracowników. Niedawno Sąd Najwyższy przyznał jednak rację strażakom.
[srodtytul]Jak bardzo liberalna?[/srodtytul]
Nie wszyscy liberałowie są zachwyceni poglądami Sotomayor. Niektórzy wytykają jej na przykład wypowiedź w sprawie Yasera Hamdiego i Jose Padilli, przetrzymywanych bez wyroku jako “wrogich bojowników” w związku z dochodzeniem w sprawie zamachów z 11 września 2001 roku. – W świetle obecnego prawa można taki rodzaj aresztu usprawiedliwić
– stwierdziła podczas wykładu na wydziale prawa Uniwersytetu Indiany w 2003 roku, wzbudzając protesty obrońców praw obywatelskich.
Jak napisał niedawno tygodnik “Time”, wybór Sotomayor może rozczarować amerykańską lewicę, która miała nadzieję, że Obama postawi na jakiegoś “liberalnego aktywistę gotowego do walki”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA