fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Komisarz za sterami uczelni

Wejście komisarza na uczelnię oznacza koniec jej autonomii – ocenia prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor UW. Na zdjęciu podczas inauguracji roku akademickiego w 2008 r.
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Gdy szkoła wyższa będzie miała kłopoty finansowe, minister ustanowi w niej komisarza. Rektorzy: To zamach na samodzielność
– Rektor komisaryczny – to brzmi strasznie. Jego wejście na uczelnię oznacza koniec jej autonomii – tak pomysł Ministerstwa Nauki ocenia prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, rektor Uniwersytetu Warszawskiego.
Taką możliwość resort wpisał do nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Dzięki niej minister będzie mógł wskazywać osobę pełniącą obowiązki rektora, czyli tzw. rektora komisarycznego. Będzie mógł zarządzać uczelnią przez trzy lata.
– Takie rozwiązanie przewidujemy w sytuacji, gdy zagrożone będą finanse uczelni. Pełniący obowiązki rektora powołany przez ministra będzie sprawował rodzaj zarządu komisarycznego – mówi Bartosz Loba, rzecznik prasowy resortu nauki.
Ale eksperci twierdzą, że to zamach na samodzielność wyższych szkół publicznych. Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, przestrzega, że wprowadzenie komisarza oznacza zawieszenie władz uczelni: urzędującego rektora, senatu, rad wydziałów.
– Mechanizm, jaki się proponuje, kojarzy się z dziedzictwem PRL – mówi prof. Woźnicki. – Komisarz oznacza poddanie uniwersytetu władzy rządowej – uważa. Dodaje, że przyczyn tak radykalnego rozwiązania nie ma, bo sektor uczelni publicznych nie jest zadłużony. – Co więcej, uczelnie pokazały, że potrafią zachować płynność finansową nawet w warunkach ograniczonych dotacji z budżetu państwa. Nie są zadłużone jak szpitale. Niewiele z nich ma kłopoty finansowe – przekonuje.
Ale rzecznik resortu nauki tłumaczy, że kłopoty mogą się zacząć wraz z niżem demograficznym. Z prognoz ministerstwa wynika, że za dziesięć lat w szkołach wyższych będzie o 30 proc. mniej studentów, a to oznacza dla nich mniej pieniędzy z budżetu. – Pełniący obowiązki rektora będzie miał za zadanie wprowadzić program naprawczy, by ratować uczelnię przed zamknięciem – tłumaczy Loba.
Te argumenty nie przekonują rektor UW. – Co roku przekazujemy dokumenty finansowe do ministerstwa. Jest więc ono w stanie się zorientować, czy sytuacja finansowa uczelni jest groźna czy nie. Wolałabym raczej, by ministerstwo razem z urzędującym rektorem reagowało odpowiednio wcześnie – mówi prof. Chałasińska-Macukow.
Prezes Fundacji Rektorów Polskich dodaje, że rektorzy sami są gotowi wdrażać programy naprawcze. A minister już dziś nie jest bezradny wobec tych, którzy nie zachowują dyscypliny finansów publicznych. – Prawo dopuszcza odwołanie rektora przez samą uczelnię – tak stało się na Uniwersytecie Wrocławskim, bądź przez ministra – jak to się stało w Jarosławiu – mówi prof. Woźnicki.
Przewodnicząca konferencji rektorów nie wyobraża sobie, jak rektor komisaryczny miałby naprawić sytuację szkoły wyższej. – Miałby zwolnić z dnia na dzień połowę pracowników? Czy też może komisarz otrzyma jakieś dodatkowe pieniądze z ministerstwa? – pyta prof. Chałasińska-Macukow.
Możliwość wprowadzenia komisarza nie jest jedynym kontrowersyjnym zapisem w projekcie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. „Rz” ujawniła w poniedziałek, że umożliwi ona limitowanie przez ministra miejsc na uczelniach publicznych. Projekt przewiduje też rewolucję w wyborze rektora. Już w marcu „Rz” informowała, że ustawa dopuści możliwość wybierania go w drodze konkursu spośród menedżerów z co najmniej stopniem doktora.
Wczoraj Ministerstwo Nauki przekazało przepisy do konsultacji międzyresortowych. Po nich trafią do Sejmu. PiS zapowiedziało, że nie poprze zapisów o wprowadzeniu odpłatności za drugi kierunek studiów. O tym pomyśle resortu „Rz” informowała w styczniu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA